TAK! 2

Emigranci

Chyba każdy zauważył że z ostatnimi dniami źle się dzieje w Państwie Księcia Piotra Mikołaja, coraz więcej mieszkańców opuszcza granice. Nie będę tu wymieniał nazwisk bo dużo tego było, nie wiem czy na paluszkach lajkonik bym zliczył… w każdym razie ze smutkiem czytam kolejne listy z pożegnaniami.

Z naszego tajnego źródła dowiedzieliśmy się, iż aby zapobiec tej pladze, wszystkie tajne służby zostały postawione w stan gotowości, na granicach naszego księstwa pojawiły się patrole tajnych służb. Tak proszę Państwa to nie żarty, dotarliśmy nawet do tajnych projektów sprawdzających skuteczność postawionych zapór.

Tajne projekty: https://media.wandystan.eu/graf/nbn/tak!/2emigrant.swf

Precelik

Skandal!!! Nielegalne połowy…

Dnia 25.V.2004 spacerując po plażach Tropicany, dostrzegłem na plaży małą kolorową rybkę, była wykończona, brakowało jej wody, musiały ją fale na brzeg wyrzucić. Podniosłem ją i wrzuciłem spowrotem do morza, lecz ku mojemu zdziwieniu nie minęło kilka sekund a ona sama wyskoczyła na plaże zdziwiłem się tym bardzo nie namyślając się długo wygrzebałem z kieszeni wypróżnione jelito po niedawno zjedzonej kaszance zawiązałem na jednym końcu i napełniłem wodą, włożywszy doń rybkę ruszyłem w stronę mojego mieszkania. Tam zacząłem się bacznie przyglądać rybce, w pewnym momencie usłyszałem jak ktoś coś do mnie mówi męskim głosem, zaniepokoiło to mnie gdyż wiem że na całe 22 mieszkania w tym domu tylko jedno jest zapełnione i nikogo poza mną i rybką w nim nie ma. Po chwili znowu ten sam głos… popatrzyłem się na rybkę, pomyślałem chwilkę, TAK!!! proszę państwa to był bardzo rzadki okaz Disneius Gadatlivus z rodziny Crescovatae, ten sam w poszukiwaniu którego zawitał niegdyś na sarmackich morzach profesór Ambroży Kleks, jest to jedyny znany ludzkości gatunek gadatliwych ryb.

Teraz zaczęła się nasza rozmowa, a raczej monolog Marlin (tak się mój rozmówca nazywał) opowiedział mi swoją całą historię i to dlaczego za wszelką cenę chciał się wydostać z morza. Otóż jego syn Nemo został niedawno wyłowiony z morza tuż przy wybrzeżach Tropicany. Z braku innego życiowego celu, postanowiłem że pomogę Marlinowi w poszukiwaniach syna, oczywiście ani przez chwilę nie wątpiłem że zostanę obficie nagrodzony jak i na ziemi przez Marlina tak i w Niebie za moją udzieloną bezinteresowną pomoc.

Bezdomny Scholandczyk napalony na moją jednopinową monetę. Rozpocząłem poszukiwania, rozesłałem po wszystkich dziennikarzach naszej gazety zdjęcia Nemo wraz portretem psychologicznym. W ten o to sposób zaczęło się moje własne pierwsze na kartkach mojego pamiętnika dziennikarskie śledztwo, nie zastanawiając się długo podejrzewając spisek obcego wywiadu przebrawszy się w zapożyczoną od sarmackiego kółka szachowego żółto czarną kratkę, ruszyłem wpław w stronę Królestwa Scholandii. Tam przedzierając się przez plażowe zasieki dotarłem do jakiegoś miasta, niestety wiekowa już tabliczka z nazwą była pokryta kilku metrową warstwą sadzy i nie byłem w stanie się z niej dowiedzieć gdzie jestem, lecz ku mojemu szczęściu obok leżał bezdomny, który to na widok mojej jednopinowej monety natychmiast podniósł się na nogi i spytał Czym może służyć?, dowiedziawszy się od niego że znajduję się w scholopolis kazałem się zaprowadzić do najbliższej restauracji, kiszki mi marsyliankę grały, sprawdziwszy na moim scholandzkim towarzyszu podane pod konsumpcję mi jedzenie spojrzałem na talerz… to co zobaczyłem przerosło moje oczekiwania, zaniemówiłem… siedziałem tak chyba z godzinę patrząc na talerz, nie wiedziałem co robić, nie mogłem tego zjeść. Owinąłem całą zawartość talerza w serwetkę, włożyłem w kieszeń i wybiegłem stamtąd. Biegłem jak najszybciej nie oglądając się za siebie aż dotarłem do morza gdzie rzuciłem się w fale kierując się w stronę mojej Kochanej Ojczyzny… Choć minęło juz kilka dni od tego wydarzenia nadal nie mogę otrząsnąć sie z przeżytego szoku, najgorsze było to że musiałem jakoś ta informację wraz z zawartością mojej kieszeni przekazać zrospaczonemu Ojcu…

Widok talerza w scholandzkiej wykwintnej restauracji. Jednocześnie jako redakcja tego szanowanego brukowca chcieliśmy zaapepelować do władz o częstsze patrole na wodach Księstwa Sarmacji. Nie możemy pozwolić aby byle jaki scholandzczyk mógł kłusować na naszych czystych nie skarzonych wodach.

Precelik

Trochę kultury (konkurs)

W trosce o duchowy rozwój sarmatów, redakcja naszego pisma chciała państwa zaprosić na wystawę labotomi – czyli sztuki rozchwianych myśli, która pozwala każdemu człowiekowi na zachowanie wewnętrznego chaosu.

W związku z tą wystawą, chcieliśmy zachęcić wszystkich sarmatów do stworzenia własnych arcydzieł, jak widać nie trzeba żadnego talentu, wystarczą troszku zakręcone myśli, a to chyba kazdy ma. No i oczywiście troszku chęci aby rozweselić innych jak i samego siebie.

Prace konkursowe (w miarę możliwości proszę o format gif, jpg lub jpeg) należy nadsyłać na adres: precelik@go2.pl do dnia 30.06.2004, po tej dacie w ciągu kilku dni juri w składzie: Tomasz Precelik Urban, Kunegunda Wieńsko, Piotr Khand Krupiński, ocenia każdą pracę z osobna od 1 do 10 punktami, po których zsumowaniu wybrane zostaną 3 najlepsze prace, które odpowiednio nagrodzimy: 1. miejsce 50 lt. + na stałe bezpłatny dostęp do szaletów, 2. miejsce 30 lt., 3. miejsce 20 lt.

Wszystkie nadesłane prace po skończonym konkursie wystamimy w Szaletach Sarmackich.

Zapraszamy!

Precelik

Mam dwa lata, świat się kręci pokój błogi…

Nie ogryźli kości, nie dopili wina Resztek jedzenia szuka pies pod stołem Na dębowym blacie obrana cytryna I suche pestki czereśni dookoła Odeszli z damami o zatłuszczonych wargach Do łożnic szerokich za ciężkie zasłony (…)

Jacek Kaczmarski

Tak właśnie wyglądało nasze świętowanie, Księstwo Sarmacji, założone dnia 25 maja obchodziło swoją drugą rocznicę istnienia. W całej Sarmacji słychać było wybuchy sztucznych ogni, ach działo się działo.

W Scholandii podobno ogłoszono stan wyjątkowy, po tym jak dwóch jej mieszkańców oglądając wznoszące się nad oceanem rozbłyski fajerwerków rzuciło się do wioseł, aby z tęsknoty za wolnością i dobrobytem wyruszyć w stronę naszego Państwa, niestety zostali powstrzymani przez gwardzistów Armina.

Istota świętująca 2 rok istnienia Księstwa. Nie było Sarmaty który by w tym dniu nie świętował, Jego wysokość prominent Łaski Bożej Książę Piotr Mikołaj ogłosił abolicję na liście dyskusyjnej, coś niesamowitego te kilkaset emalii na godzinę… Śmiech i śpiew to było to co można było spotkać w każdym zakątku Sarmacji w te dni. Nie było istoty na tych ziemiach która by nie świętowała, tak proszę państwa każdemu się udzieliło. A skutki świętowania można powiedzieć że były bardzo owocne, sarmackie restauracje podobno zanotowały prawie dziesięciokrotnie większy niż w zwykły dzień utarg. Sarmaci też nie szczędzili swoich libertów na zaspokojenie potrzeb końcówki swojego przewodu pokarmowego, w owych dniach zanotowaliśmy w Sarmackich Szaletach 32 Kac Kupy.

Precelik

Listy do redakcji

1.06.2004

Szanowana Redakcyjo, piszemy bo jesteśmy oburzone. Nie pse państwa tak być nie może. Żeby szanowana się instytucyja, pokazywała na pierwszym planie takie łobrazki!! kto by myślał że na bramie wejściowej do centrum kultury niezależnej może wisieć coś tokiego, przeciez to skandal!!!. Powinno się to ocenziurować, żeby ta młoda damulka tak bez pruderyjnie pokazywała swoje cycki!! Za naszych czasów coś takiego było nie do pomyślenia. A co najgorsie to jest zbestrzeszczenie flagi Narodu, chyba nikt mi nie powie że te kolory są przipadkowe. Nie rozumiemy jak Szaconwna Wysokości jegomości Księcia mogła na to pozwolić. Nie możemy pozwolić aby nasze bachory na to patrzały, gdzie tu jest moralność kiedy władze pozwalają na coś takiego!! Jakiś demon w was wszystkich wszedł, pzeto błagamy opamiętajcie się. Chłopa tej babie trzeba, a nie pokazywać się bez nicego!!!

Podpisano: Sarmackie koło gospodyń wiejskich

metadane
autor: Tomasz Urban
opublikowano: Sarmackie Szalety Publiczne, 6 czerwca 2004
link: https://old.wandystan.eu/muzeum/wc/index.php?co=tak&numer=2