Niech to Perun

[poem] Jakże pięknie było gdy w Sarmacji mieszkałem Miałem dom i samochód, i szlachectwo miałem Podziwiali mnie młodzi mieszkańcy już od piaskownicy Bylem Doda, bylem Poslem, bylem CELEBRITY Lecz gdy nadszedł srogi czas pogardy Spojrzałem wokoło, rzekłem “nie da rady” Obywatelstwem pierdolnołem w imię piękna prawdy

Powrociłem był później, pragnąc coś naprawić Ufny w sile swej sławy chciałem kraj ten zbawić Z marszu Posłem zostałem, znowu podziwiany Lecz wyrzucał mi Perun zdradę i banany W głos krzyczał o kolaboracji z Kedarem Kefasem, Lichtensztajnem, Koniasem, Czekanem…

Na liście dyskusyjnej Ludowego Kraju Jechał był po tych co się koniu oddają Długie nocne rozmowy toczyłem był z Czarneckim “Zostań, co ci szkodzi” mowił mi Radziecki Winnicki nic nie mowił - Winnicki bawił się dalej

Podjąłem decyzję, dzięki Czarnuchowi w dużej też mierze wdzięcznym Perunowi co krzyczał i głosił, szarpał się i sapał co Kefasa Sarmackiego oglosił non grata W Kraju Wandy na dobre zamieszkałem Ordery, stanowiska i ID oddałem

Teraz siedzę wkurwiony na Dekamerona Oszukałes mnie koleś, wina to jest Twoja Wiec kiedy na Genosse spojrzysz z swej Sarmackiej Bramy pamietaj Dal nam przykład Czarnecki jak bić KONia mamy! [/poem]

Metadane
Autor: Ivo Karakachanow Śr.
Data: 9 marca 2008 r.
Link: wandea