Ab Ovo 15

nr 15 z dnia 16 czerwca 2003 roku

Spis treści:


W ramach wstępu

Drodzy czytelnicy, w poprzednim tygodniu nie ukazał się numer Ab Ovo. Wasz ulubiony zespół redakcyjny był pochłonięty licznymi realnymi obowiązkami, związanymi bezpośrednio z szeroko rozumianą edukacją. Powinniście być z nas dumni, Ja szczęśliwie napisałem egzamin sprawdzający, odnosząc zwycięstwo nad skostniałym systemem edukacyjnym, zmuszającym licealistów do posiadania zeszytów, natomiast redaktor Winnicki pomyślnie zakończy sesje, o ile krewni i znajomi scholandzkiego królika nie będą interweniować u szanownych egzaminatorów, w tej intencji damy kilka pinów na mszę w sarmackim Kościele Zjednoczonych Chrześcijan, ponieważ wstawiennictwo żydoliberałów, masonów i producentów przecierowych soków marchwiowo-owocowych może nie wystarchzyć. W Księstwie Sarmackim ostatnimi czasy życie płynie spokojnie, własnym rytmem, bez afer i skandali większego kalibru, aczkolwiek z perwersyjną nutką licznych procesów sądowych. Mamy więc o czym pisać, choć chciałoby się bardziej sensacyjnych tematów. Na naszych łamach kwitnie powieściopisarstwo, tym razem zarówno w „Mirabile Dictu” jak i poemacie narodowym „Krew, Pot i Łzy” dajemy wam posmakować aluzji literackich na bardzo różnym poziomie, reportaż dotyczy Cyberii w ogólności, a słowa „pedał” w szczególności, natomiast Rozmowy Kontrolowane to prawdziwa perełka, mistrzostwo v-świata, chciałby się powiedzieć. Po za tym tradycyjnie wyłaniamy Sarmatę i Oszołoma miesiąca, oraz zasypujemy was pytaniami w OBOCAO, miłej lektury życzę...

Mirthandil


Fakty i mity

motto: "Fama crescit eundo" - Wergiliusz

Cytat tygodnia: "Gdy tysiąc ludzi mówi to samo, to jest to albo vox Dei, albo wielkie głupstwo." - Tennessee Williams.


Na ponad dwa tygodnie, nasi wierni czytelnicy zostali pozbawieni, niewątpliwej przyjemności czerpanej z lektury Faktów i Mitów, powodem nie jest, co ciekawe, żdoliberalny spisek. Tym razem zawinił, całkowicie realny system edukacji trzeciej RP, nie docenia on wybitnych indywidualności, nie stosuje taryfy ulgowej wobec redaktorów niezależnych tygodników sarmackich, tym samym poniżej czekają na was plotki i skandale z pierwszej połowy czerwca, a działo się niemało...


Sarmacja sądem stoi. Procesują się wszyscy i o wszystko, kto nikogo nie oskarża, ten jest ledwie pariasem, minęły czasy, w których proces sądowy należał do perwersyjnych rozrywek Magdy Hasse, teraz wymiar sprawiedliwości dostarcza przyjemności sarmackiej arystokracji, a nawet ciemnej tłuszczy. Biedny sędzia Hagakure błaga o chwilę wytchnienia, ale „non posumus” gardłują Panowie szlachta, śliniąc się na myśl o kolejnych wyrokach.


Firma Sarmasoft oskarżyła Kanclerza Czekańskiego, naczelnego negatywnego bohatera Księstwa Sarmackiego o plagiat, ociężałym intelektualnie wyjaśniamy, że chodzi o skopiowanie symbolu sejmu autorstwa Sarmasoft, w kanclerskim projekcie antysejmickim. Kanclerz, dbając o swój wizerunek, niczym Mikel Jackson poszedł na ugodę, libertami płacąc Sarmasoft za milczenie. Teraz wiemy już, do czego służy kanclerska pensja, wbrew pozorom nie do końca, ale o tym w kolejnych wątkach.


Kanclerz Czekański wygląda nam na takiego, który bez popełnienia zbrodni, przestępstwa, lub, z braku laku, wykroczenia, nie może spokojnie zasnąć. Oskarżył go także redaktor Winnicki, tym razem poszło o pomówienie. Pozwany nie przyznaje się do winy, uznawszy że jako Kanclerz może żądać od każdego wyjaśnień, bez względu na przedmiot sprawy i formę własnych wypocin, która, nawiasem mówiąc, nie zmieniła się pod wpływem stanowiska, tak więc nadal pozostawia wiele do życzenia.


Honorowy Oszołom miesiąca, niejaki Misiek, zachowywał się obscenicznie na oficjalnym czacie z udziałem Przyjaciół Scholandzkiego Królika, zresztą nie tylko on, zachowanie pewnego hrabiego i sporej grupy sarmackiej hołoty, wprawiło w zakłopotanie nie tylko monarchistycznego Księcia, ale i wyluzowaną elitę intelektualną spod sztandarów KPS. Był to jednak tylko prapowód skandalu. Afera rozpętała się bowiem po tym, jak zbulwersowany wiązką wulgaryzmów Gronostajowy Maturzysta odstrzelił Miska. Zrobił to z charakterystycznym dla siebie kunsztem i sporą gracją, jednak wieść o tym rozkazał przekazać Kanclerzowi Czekańskiemu, prawdopodobnie w celu podkreślenia negatywnego wizerunku pracownika Idea Call Ceneter. Nie potwierdzony oficjalnie zamysł, udał się całkowicie, na głowę naszego ulubionego recydywisty spadły gromy. Pojawił się oficjalny pozew autorstwa redaktora Leoparda, którego bezprawne odstrzelenie rozsierdziło nie na żarty. Nas ujęła wypowiedź Księcia, który stwierdził, że nawet jeżeli eksterminacja Miska była bezprawna, to sąd może mu skoczyć, bo jest nietykalny i ogólnie może wszystko, czy to nie jest urocze?


Kolejny proces jest związany z liderem oszołomów Rogallo i tytułami szlacheckimi, niestety, w epoce procesów o wszystko, nie spełnia on norm Unii Europejskiej dotyczących wartości medialnej procesów sądowych, co uniemożliwia nam opisanie go z wrodzonym talentem oraz wyuczonym pietyzmem, sorry Winetou.


Mamy własne referendum. Najtęższe umysły Księstwa usiłują rozgryźć sens zaprzęgania do pracy mechanizmów demokracji bezpośredniej w sprawie zjazdu Sarmatów. W jaki sposób zostaną wykorzystane wyniki? Co mają z tym wszystkim wspólnego producenci soków marchwiowo owocowych? Czy Kanclerz Czekański popiera międzynarodowy terroryzm? Te i wiele innych pytań pozostają bez odpowiedzi. Śledztwo redakcyjne trwa.


Religia w Księstwie Sarmacji, była dotychczas rozpatrywana jedynie w kontekście obrazy uczuć religijnych i kwestii państwa wyznaniowego, cokolwiek by to miało znaczyć. Tymczasem, zjawiła się osoba, która postanowiła dać nam szansę na duchową odnowę. Kij w mrowisko, pomyślałbyś w swej naiwności, drogi czytelniku, nic bardziej mylnego! Wysoki poziom kultury osobistej, miłosierdzie, zapał godny pierwszych Chrześcijan i kilka innych przymiotów Arcybiskupa Rafała Łukasika, wprawiły w zachwyt, nawet tak zaciekłego antyklerykała jak nasz redakcyjny kolega, towarzysz Winnicki, z pewnego niemal źródła wiemy, że ów scholandzki antychryst poważnie rozważa powrót na łono sarmackiego Kościoła Zjednoczonych Chrześcijan.


Nasza redakcja ma swój udział w budowaniu sarmackiego dobrobytu! Wieść gminna niesie, ze swoją ostatnią reformę finansów, wicehrabia Czekański konsultował z wpływowymi redaktorami Ab Ovo. Nie potwierdzamy i nie zaprzeczamy. Faktem jest że reforma, polegająca na likwidacji bezzwrotnej pomocy dla nowych mieszkańców i obniżeniu najwyższej wysokości kredytu jest krokiem w dobrym kierunku, niestety, bez szerokich zmian w procesie dystrybucji liberta, to tylko kropla w głębokim morzu potrzeb.


Powstał pierwszy komercyjny bank w Księstwie Sarmacji. Co ciekawe, nie założyli go żydoliberałowie, co świetnie ilustruje wypaczenia naszej symulacji. W tak zwanym „realu” nie do pomyślenia byłoby założenie banku bez wsparcia lobby masońskiego, tymczasem u nas lichwą będzie się zajmował kosmopolityczny komunista, wyklęty przez Scholandczyków baron Sneq. Redakcja Ab Ovo jest pod ogromnym wrażeniem systemu bankowego stworzonego przez naszego partyjnego kolegę z KPS. Czerwone jest piękne!


Sarmacka giełda, jedyna naprawdę działająca w polskim v-świecie instytucja w tej branży, dzięki ciężkiej pracy kapitalistycznego wyzyskiwacza Cocacolatla, zyskała nową jakość. Wygodny interfejs, szybki serwer i bezpieczeństwo transakcji zapewniają świetne warunki do prowadzenia interesów. Doceniają to nawet, co bardziej rozsądni Scholandczycy, aczkolwiek z moralno-patriotycznymi oporami.


Fundacja „Adam” daleka jest od finansowych kłopotów, lista fra... to znaczy szczodrych filantropów, popierających v-terroryzm, stale rośnie, dołączył do nich ostatnimi czasy sam Kanclerz Czekański, udowadniając że swoją pensję przeznacza nie tylko na procesy sądowe. Nie opiszemy mechanizmów, tak dobrze sprawujących się w fundacji „Adam”, zgodnie z modną, ostatnimi czasy, zasadą - „Chwała nam i naszym kolegom, na pohybel sku*****nom” Wszak tow. Nowicki jest trzecim sekretarzem KPS.


Dreamland i Scholandia, tak jak zapowiadaliśmy kilka numerów temu, zawarły związek małżeński. Książe i Kanclerz, przedstawiciele poprzedniej żony Królestwa Scholandii, naszej kochanej Sarmacji, do ostatniej chwili liczyli na rozkoszny trójkącik. Nic z tych rzeczy. Scholandia chce zapomnieć. Jako zwolennicy „tumiwisizmu” na arenie międzynarodowej, nie zamierzaliśmy z tego powodu płakać, jednakże po rozpaczliwym liście wicehrabiego Czekańskiego, w którym, swoje żale i frustracje, związane z odrzuceniem przez nadobną scholandzką kochankę wylewa na forum publicznym, żałość redaktora ujmuje, a serce darmo pociechy upatruje. Cóż, a miało być tak pięknie.


Hyde Park

motto: non in solo pane vivit homo

Tym razem w Hyde Parku, obok tradycyjnego skeczu spod znaku Monty Pythona, prawdziwa perełka! Ba, w porywie wspaniałomyślności i altruizmu oferujemy wam perełki dwojakiego rodzaju, aczkolwiek jednego autora. I w ten oto sposób możecie przeczytać zarówno moskaliki jak i limeryki autorstwa Michasa Winnickiego.


Michas Winnicki

Moskaliki

I

Kto napomknie,że nasz Książę
Nie jest władcą znakomitym
Temu czaszkę wnet wydrążę
Pod Kościołem Karmelitów

II

Jeśli ktoś niebacznie wspomni
„Hagakure- sędzią marnym”
Mego ciosu nie zapomni
Pod pewnym kościołem filialnym

III

Kto mi powie,że Zieliński
Nieudolnym jest Ministrem
Tego w bok dżgnę nożem fińskim
Gdzieś po drodze na zakrystię

IV

Gdy ktoś marzy o obrazie
Przeciw Fiju skierowanej
Wiedzieć musi,że przy Bazie
Wojsk Lądowych w łeb dostanie

V

Zaś RedNacza Mirthandila
Kto urazi nieprzytomnie
Ten swe zęby zbierać będzie
Pod Katedrą w mieście Homlu


Michas Winnicki

Limeryki

I

Młodemu Sarmacie z Grodziska
Strasznie capiło z pyska
Mimo pół tony Mentosa
Lało się również z nosa
I rozpacz była mu bliska

II

Raz jeden sarmacki Poseł
Z Ministem scholandzkim miał kosę
Po długiej wojnie
Usiadł spokojnie
W knajpie, choć z rozbitym nosem

III

Minister es-zet Dreamlandczyków
Sentyment miał do nocników
Sławoj Składkowski
Nie był dlań boski
Wolał nocniczek z nefrytu

IV

Jeden z Książąt Sarmacji
Nie chciał jeść nigdy kolacji
Kanclerz stropiony
Karmił skorpiony
Lub topił ją w ubikacji

V

Na dworze Prezydenta Stali
Dworzanie się władcy bali
Wreszcie wieczorem
Małym otworem
W murze- wszyscy nawiali


Monty Python

„Skecz w restauracji”

GŁOS LEKTORA : A teraz średnia przerwa.
(PRZERWA)
GŁOS LEKTORA : To na zakąskę, a teraz coś bardziej pikantnego.
(MĄŻ Z ŻONĄ WCHODZĄ DO HALLU RESTAURACJI. PO CHWILI PODCHODZI DO NICH KELNER)
ŻONA : To mi się nie podoba. Tamtego nie lubię, to jest do bani, paskudna tapeta, skisła musztarda, czy to odpowiednie miejsce? To nie jest dobra restauracja, jeśli nie dają miseczek do mycia rąk. On mi się nie podoba, za kilka lat będę miała dziecko.
MĄŻ : Proszę wybaczyć mojej żonie, wygląda na złośliwą, ale ma laminowane serce. (Chwila milczenia) Przepraszam.
KELNER : Wszystko w porządku, proszę pana, różni tu przychodzą. Kierownik sali zaraz przyjdzie państwa opieprzyć, a ja za pozwoleniem, pójdę teraz popełnić samobójstwo. (Chwila milczenia) Tak sobie, nic poważnego się nie stało.
(ODCHODZI, PO CHWILI SLYCHAĆ STRZAŁ I KRZYK)
ŻONA : Zdecydowanie nie lubię samobójców i jestem im przeciwna. Jestem prostą kobietą i jestem z tego dumna. Moja matka była solą tej ziemi. Nie używam globulek, bo to wstrętne.
(PODCHODZI DO NICH KIEROWNIK SALI)
MĄŻ : Proszę wybaczyć mojej żonie, może nie jest piękna, ani bogata, ani zbytnio utalentowana, właściwie jest nudna, ale... (Długa chwila milczenia) Przykro mi, nic nie przychodzi mi do głowy.
KIEROWNIK SALI : W porządku, jestem kierownikiem sali. To restauracja ekologiczna, nie podajemy żadnego mięsa. Jesteśmy z tego nie tylko dumni, ale także nadęci. Jeżeli więc przyszli tu państwo domagać się rozprucia bezbronnego kurczęcia by żuć jego skórę i wyżreć jego wnętrzności, musze państwa wyprosić.
(EKSCYTUJE SIĘ, MÓWI CORAZ SZYBCIEJ)
To samo tyczy się krajania krowy na plasterki i serwowania jej z kawałeczkami jej wątroby, albo wykrwawiania świni przed obcięciem jej nogi, przyrządzania na żywo owczych podrobów przyozdobionych świeżym móżdżkiem, wnętrznościami i śledzioną malutkiego króliczka. Nie zrobimy nic takiego! (Chwila milczenia) W każdym razie nie w celu kulinarnym...
ŻONA : Zdecydowanie nie lubię ludzi dających upust gadatliwości pod postacią mowy - trawy bez związku.
(MĄŻ NA NIĄ DZIWNIE SPOGLĄDA)
Nie lubię tego!
MĄŻ : Shelly, czasami myślę, że jesteś prawie istotą ludzką.
KIEROWNIK SALI : A ja wciąż siusiam do łóżka...
MĄŻ : (DO SIEBIE, PATETYCZNIE) Kiedyś poślubiłem istotę piękną, młodą, wesołą i wolną. Co się z nią stało?
ŻONA : Rozwiodłeś się z nią i ożeniłeś ze mną. (KRÓTKIE, URWANE OKLASKI)
KIEROWNIK SALI : Drugą żonę poznałem na drugiej prywatce z wymianą partnerów. Należy się spóźniać.
(WCHODZI KIEROWNIK)
KIEROWNIK : Zawsze się spóźniałeś, Thompson.
KIEROWNIK SALI : Witam, panie kierowniku. Co pan tu robi?
KIEROWNIK : Doskonale, świetnie, dziękuję. Wystarczy tej Sherry, przecież wiesz. Internat Warnera pokonał internat Budgera. Niesamowite. Musieliśmy położyć do łóżek prawie wszystkich z drugiej klasy. Ksiądz nie przyszedł. Fatalnie. Zaczęli się nieprzyzwoicie zabawiać. Nie widziałeś tu gdzieś mojej żony?
KIEROWNIK SALI : Nie.
KIEROWNIK : Dzięki Bogu. (WYCHODZI)
ŻONA : Nie podobał mi się. Wiesz co mam na myśli? To znaczy czy wiesz co znaczy to co mam na myśli? To znaczy to co znaczy to co mam na myśli. Wszyscy mężczyźni są tacy sami.
(WCHODZI DRUID, STARSZY CZŁOWIEK Z DŁUGĄ, SIWĄ BRODĄ, W BIAŁEJ SZACIE)
DRUID : Nie wyobrażajcie sobie, że w tych czterech ścianach znajduje się potężny, tebański puchacz, bo moi państwo, tuż przy nim przycupnęło piękno... co znaczy...
KIEROWNIK SALI : Wcale nie!
DRUID : Przepraszam. (WYCHODZI)
KIEROWNIK SALI : Świetnie. Może szklaneczkę krwi? O rany, zdradziłem się!
ŻONA : Chcemy zobaczyć kartę. To nie jest dobra restauracja jeśli nie ma przyzwoitej karty poza tym i tak mogę zajść w ciążę. Masz ochotę na drinka? Odkąd mnie poślubiłeś traktujesz mnie jak albatrosa.
(KOBIETA POPYCHA WÓZEK Z "DANIEM SPECJALNYM" - NAGI CZŁOWIEK POKRYTY WODOROSTAMI, Z JABŁKIEM W USTACH. GDY PODJEDZIE, WYCIĄGA JABŁKO)
DANIE : Dobry wieczór. Mam nadzieję, że będę smakował, jestem daniem specjalnym. Spróbuj mnie z ryżem.
MĄŻ : Słucham?
DANIE : Hopkins, według przepisu szefa kuchni. Bardzo mi miło.
(WYCIĄGA REKĘ DO MĘŻA, TEN CHCE SIĘ PRZYWITAĆ, "DANIE" ZABIERA REKĘ)
Jedzenie nie służy do zabawy! (ŚMIEJE SIĘ)
ŻONA : To jest brudne. Poza tym danie nie może być dobre bez puddingu Mój mąż jest architektem.
DANIE : Mała przestroga, proszę pana. Proszę nie jeść tego wikarego, jest tu już dwa tygodnie i nikt go nie ruszył.
(POKAZANY WIKARY STOJĄCY W BECZCE)
Starczy?
MĄŻ : Tak, dziękuję.
DANIE : Czas na mnie, bo się zepsuje. Janet, do kuchni!
(ODJEŻDŻA PRZY PATETYCZNEJ MUZYCE, WBIEGA CHŁOPIEC)
CHŁOPIEC : W szatni jest martwy biskup, proszę pana.
KIEROWNIK SALI : (ZREZYGNOWANY) Kto ich tam znosi?
ŻONA : To mi się nie podoba. To głupie. Co to za skecz bez pointy, to znaczy ja się na niczym nie znam, jestem głupia, nikogo nie obchodzi co myślę, zawsze ja muszę wszystko robić, nikt o mnie nie dba, skoro mam rodzić te cholerne dzieci to okażcie mi trochę zainteresowania, rzygać się chce od tej telewizji, tylko ględzą a on ją całkiem zrujnuje.
GŁOS LEKTORA : A teraz przeogromna przerwa, podczas której będziemy sprzedawać małe lody w wielkich skrzyniach.


Sensacje

SENSACJE SARMACKIEJ HISTORII

KREW, POT I ŁZY część trzecia

Całe długie, niecne, perwersyjne, okrutne, podłe i sadystyczne życie stanęło Księciu Mikołajowi Mikołajowi przed oczami. W drzwiach jego komnaty stał bowiem, dzierżąc w dłoni chłodną stal z wyspy Kiusiu, pułkownik Piotr Czarniecki.

-Już po was- syknął Czarniecki i runął na zdegenerowanych arystokratów, kręcąc mieczem młynka. Książę jednak sprytnie uchylił się od ciosu i skoczył pod ścianę, by zdjąć z niej rodowy miecz. Hrabia Wiensko, uderzony płazem przez kark zatoczył się pod filar, huknął w niego głową i legł bez ducha.

- Obserwuję Cię od dawna- szepnął Książę, po czym zręcznie sparował cios. – Przystań do nas!

- Nigdy- warknął Czarniecki i zataczając ostrzem łuk uderzył mierząc w okolice szyi. Książę krzesząc setki iskier odbił cios i skontrował pchnięciem, które rewolucjonista zblokował.

- Dobrze byłoby, jakbyś się jednak zastanowił- Książę oddychał ciężko i spod zwężonych powiek wpatrywał się w przeciwnika. –Jest wiele spraw, o których nie wiesz.

- Co to za sprawy? – Znów wymienili kilka ciosów.

- Nie wiem, czy powinienem Ci mówić. Herbatki? – spytał Książę w ostatniej chwili uskakując przed ostrzem, które śmignęło centymetry od jego nosa.

- Nie dziękuję. Kawy, poproszę. Bez mleka. – Czarniecki zamarkował pchnięcie w okolice boku, po czym nagle skierował uderzenie na mostek. Ostrze stuknęło Księcia w klatkę piersiową po czym ześliznęło się po obojczyku pozostawiając paskudną ranę. Mikołaj Mikołaj jęknął i runął jak długi na posadzkę. Czarniecki zbliżył się i spojrzał groźnie na leżącego.

- Nie.....zabijaj.....- zacharczał Książę

- Dlaczego miałbym Cię posłuchać? Przez całe lata gnębiłeś lud, wyzyskiwałeś, prześladowałeś, a nawet, co gorsza, jadłeś! Przyszła teraz pora na to, by ponieść zasłużoną karę!

- Aj....em......- jęknął Mikołaj Mikołaj......- Jor......fader.........

Czarniecki zmartwiał i poszarzał na twarzy. Krew odpłynęła mu do stóp a świat zafalował niebezpiecznie. „NIEEEEEEEEEEE!” –zakrzyczał i zasłonił uszy. Jego system wartości walił się właśnie w gruzy, a surowy Los wykrzywiał usta w sardonicznym grymasie triumfu.


Tow. „Wanda” z uczuciem triumfu patrzył na odpływające statki okupantów.
Od marca 1943 roku powstańcy zaczęli przejmować inicjatywę w wojnie. Dotknięci licznymi klęskami na kontynencie europejskim i w Afryce Niemcy wycofali większość swoich oddziałów, a po klęsce w bitwie pod Poddębicami, kiedy to bojowcy SAL wspierani przez grupę monarchistycznych partyzantów rozbili brygadę Waffen SS podjęli decyzję o wycofaniu się z wyspy. Do listopada 1943 Niemcy wyjechali i całość okupanckich obowiązków przejęli Scholandczycy.

Walka jednak trwała nadal.


Ulice Acjo wypełniał rozradowany, kolorowy tłum. Szczęście mieszkańców nie miało granic.
16 stycznia 1944 roku Książę Mikołaj Mikołaj zwołał mieszkańców na wiec na zaimprowizowany w podmiejskim Pałacu Micińskich plac. „Rezygnuję, w obliczu obowiązków i odpowiedzialności przed Narodem” – mówił Książę, wyraźnie osłabiony raną ukrytą pod opatrunkiem na klatce piersiowej i ramieniu.

Miasto ogarnęła wielka radość. Przez kilka najbliższych dni, mimo mrozów, ludzie świętowali na ulicach wznosząc czerwone proporce i śpiewając Międzynarodówkę oraz sarmacki hymn państwowy.

23 stycznia Piotr Czarniecki i tow. „Wanda” ogłosili Socjalistyczną Republikę Sarmacji, której terytorium rozciągało się na całą południowo- zachodnią część wyspy,a która w perspektywie miała objąć całą Sarmację. Lewica była w natarciu.

Jednak stół w pałacu w Scholopolis wiedział już, że czas socjalistów nie potrwa długo.

Michas Winnicki


Rozmowy

Rozmowy Kontrolowane

Odkąd Michnik nagrał Rywina, nikt nie może być pewny dnia ani godziny. Nasz v-światek, będąc niejako lustrzanym odbiciem ( a niekiedy krzywym zwierciadłem) realnego życia, także ma własnych Michników, Rywinów a nawet urządzenia inwigilujące. Z nagrywaniem nie ma problemu, tak więc z dziką rozkoszą będziemy publikować co bardziej smakowite kąski, w postaci logów z czata, archiwalnych zapisów rozmów gg, ściśle tajnych listów etc.
Dlaczego? Aby żaden aferzysta, oszust, osobnik moralnie niepewny, a przede wszystkim oszołom nie czuł się bezpieczny.


Aktualna odsłona rozmów kontrolowanych stanowi bezprecedensowy przykład na utylitarną funkcję tego typu instytucji w v-gazecie. Rozmowa, którą dzisiaj publikujemy, odbyła się już jakiś czas temu, chcieliśmy jednak odczekać, aby opadły związane z nią emocję, w chwili obecnej afera, która zniesmaczyła nie tylko całą redakcję, ale i wielu naszych v-światowych przyjaciół odeszła do lamusa historii. Stamtąd będzie straszyć jeszcze przez czas długi, ta publikacja natomiast, miejmy nadzieję, uchroni v-świat, od tego typu, nie bójmy się tego powiedzieć, prymitywnych zachowań.

Poprosiliśmy o gościnny komentarz, redaktora naczelnego Spectatora, Pana Adriana Bartkiewicza:

Niestety, Pan Bartkiewicz nie uraczył nas odpowiedzią na nasza prośbę, przyznajemy, że czasu na zajęcie stanowiska daliśmy mu niewiele ( Około 10 h), dlatego też, ofiarujemy miejsce na ewentualne sprostowanie/komentarz w następnym numerze Ab Ovo.

Sprawa zaczęła się całkiem niewinnie, po publikacji w trzynastym numerze Ab Ovo, beletrystycznego wydania Sensacji Sarmackiej Historii autorstwa Michasa Winnickiego.
Po tym wydarzeniu MSZ Królestwa Scholandii udał się do sarmackiego Kanclerza:

Występują:
Kanclerz Robert Czekański jako „adrien”.
Minister Adrian Bartkiewicz jako „MSZ scolandia – adrian”

Rozmowa publikowana jest w całości, bez żadnych cięć.

21:08:17 MSZ scolandia - adrian (4041336)
witam
21:08:21 MSZ scolandia - adrian (4041336)
jest mi bardzo przykro
21:08:29 MSZ scolandia - adrian (4041336)
al bedzie jeszcze gorzej
21:08:35 adrien (933768)
Witam
21:08:39 adrien (933768)
z jakiego pwoodu?
21:08:39 MSZ scolandia - adrian (4041336)
jakkolwiek mialem jak najlepsze checi
21:08:42 adrien (933768)
co sie stalo?
21:08:48 MSZ scolandia - adrian (4041336)
czytal pan Ab ovo?
21:08:52 adrien (933768)
tak...
21:09:07 MSZ scolandia - adrian (4041336)
jesli sprawa nie skonczy sie przed sadem cywilnym
21:09:16 MSZ scolandia - adrian (4041336)
realnym
21:09:25 adrien (933768)
tzn?
21:09:25 MSZ scolandia - adrian (4041336)
to tylko dlatego ze Armin sie tym brzydzi
21:09:44 MSZ scolandia - adrian (4041336)
ale jego poglad w tej sprawie moze pan sobie wyobrazic
21:09:56 MSZ scolandia - adrian (4041336)
nie udawajmy, ze nie wiemy, o co chodzi
21:10:07 MSZ scolandia - adrian (4041336)
Armin jest nauczycielem, szkolnym i akademickim
21:10:22 MSZ scolandia - adrian (4041336)
i nie pozwoli sobie na takie insynuacje
21:10:31 adrien (933768)
ale ja nie rozumiem
21:10:34 MSZ scolandia - adrian (4041336)
to sie dla tego pana zle skonczy
21:10:50 MSZ scolandia - adrian (4041336)
a we Wroclawiu szczegolnie zle
21:10:54 MSZ scolandia - adrian (4041336)
mymy tego dosc
21:10:56 MSZ scolandia - adrian (4041336)
mamy
21:11:02 adrien (933768)
ja nie rozumiem nadal o co chodzi
21:11:04 MSZ scolandia - adrian (4041336)
proszę niech pan nie udaje
21:11:11 adrien (933768)
czy ma Pan cos do zarzucenia komukolwiek?
21:11:13 adrien (933768)
to slucham
21:11:18 MSZ scolandia - adrian (4041336)
najpierw winnicki pozwolil sobie na pomowienie
21:11:38 MSZ scolandia - adrian (4041336)
armina M v Rohrscheist ze jest homoseksualista
21:11:43 MSZ scolandia - adrian (4041336)
co samo w sobie jest podle
21:12:07 MSZ scolandia - adrian (4041336)
nastepnie dwu albo trzykrotnie robia do tego oszczerstwa glupawe aluzje a swoim brukowcu
21:12:16 adrien (933768)
hmm, nadal nie rozumiem dlaczego to mialo by sie skonczyc przed sadem cywilnym
21:12:16 MSZ scolandia - adrian (4041336)
tu zabawa ma swoj koniec
21:12:31 MSZ scolandia - adrian (4041336)
albo zostana natychmiast uciszeni, i to na kazdym mniejsci sarmacji
21:12:49 MSZ scolandia - adrian (4041336)
albo miedzy naszymi krajami skonczy sie wszystko bardzo raptownie
21:12:53 MSZ scolandia - adrian (4041336)
i mowie to z cala powaga
21:13:01 MSZ scolandia - adrian (4041336)
jestesmy oburzeni
21:13:03 adrien (933768)
Pan raczy ze mnie zartowac
21:13:11 adrien (933768)
juz nie raz mowilem WYRAZNIE
21:13:13 adrien (933768)
ze u nas
21:13:16 adrien (933768)
jest wolnosc slowa
21:13:20 adrien (933768)
kazdy ma prawo pisac co chce
21:13:23 adrien (933768)
o kim chce
21:13:30 adrien (933768)
nikt nikomu niczego zakazywac nie bedzie
21:13:46 adrien (933768)
w naszym Panstwie
21:13:57 adrien (933768)
sprawa jest dla nas jasna i niepodwazalna jak slonce
21:14:04 adrien (933768)
czy Pan to rozumie?
21:14:10 adrien (933768)
czy rozumie to JKM Armin
21:14:14 adrien (933768)
czy rozumie to Rzad?
21:15:07 MSZ scolandia - adrian (4041336)
wolnisc slowa to nie wolnosc pomawiania
21:15:11 MSZ scolandia - adrian (4041336)
na to sa paragrafy
21:15:16 adrien (933768)
wolnosc slowa to wolnosc slowa
21:15:37 MSZ scolandia - adrian (4041336)
niech to panu prawnik winnicki wyjasni
21:15:45 adrien (933768)
Panie Ministrze
21:15:49 MSZ scolandia - adrian (4041336)
ze taka wolnosc kosztuje rok wiezienia
21:15:50 adrien (933768)
u nas kazdy bedzie mowil
21:15:50 MSZ scolandia - adrian (4041336)
w Polsce
21:15:57 adrien (933768)
co chce i kiedy chce
21:16:08 MSZ scolandia - adrian (4041336)
nie bedzie
21:16:10 adrien (933768)
nasze Panstwo nie bedzie
21:16:16 MSZ scolandia - adrian (4041336)
bo jak sie komus zrobi dosc
21:16:26 MSZ scolandia - adrian (4041336)
to uzysak wyrok zamknuecia tego calego interesu
21:16:34 MSZ scolandia - adrian (4041336)
w imieniu Rzeczpospolitej
21:16:34 adrien (933768)
zamykac ust tylko dlatego ze jakas wirtulana postac ma dosc jakis wyimaginowanych
21:16:41 MSZ scolandia - adrian (4041336)
a nie wirtualnego panstwa
21:16:55 MSZ scolandia - adrian (4041336)
w tym problem, ze Armin ie jest wirtualny
21:17:07 MSZ scolandia - adrian (4041336)
jest obecny ze swoim nazwoiskiem i imieniem
21:17:11 MSZ scolandia - adrian (4041336)
mieszka w poznaniu
21:17:13 adrien (933768)
prosze mi wskazac gdzie jest zapisane cos o Arminie
21:17:16 MSZ scolandia - adrian (4041336)
a ten lajdak go pomawial
21:17:26 MSZ scolandia - adrian (4041336)
prosze sobie czytac maile winnickiego
21:17:28 adrien (933768)
hmmm kto i kiedy
21:17:28 MSZ scolandia - adrian (4041336)
na wlasnej liscuie
21:17:36 adrien (933768)
ale Pan cos o Ab Ovo mowil
21:18:19 adrien (933768)
wiec slucham
21:18:30 adrien (933768)
u nas Pan winnicki nie popelnil zadnego przestepstwa
21:18:36 adrien (933768)
i za takie scigany nie bedzie
21:19:14 adrien (933768)
uwazam ze Pan i Panski Rzad przekraczacie nieco granice dobrego smaku o kompetencjach nie wspominajac...
21:19:25 adrien (933768)
Sarmacja nie jest czescia Scholandii
21:19:32 adrien (933768)
i nie bedziemy reagowac na Wasze zadania
21:19:37 adrien (933768)
mam nadzieje ze to jest Jasne
21:19:42 MSZ scolandia - adrian (4041336)
o smaku juz nie wspominajmy
21:19:49 adrien (933768)
Czy ma Pan jeszcze jakies pytania?
21:19:58 MSZ scolandia - adrian (4041336)
nasza odpowiedz bedzie udzielona w najblizszym czasie
21:20:04 MSZ scolandia - adrian (4041336)
ja juz skonczylem
21:20:12 MSZ scolandia - adrian (4041336)
rozmowa byla prywatna!
21:20:16 adrien (933768)
nie ne byla
21:20:18 adrien (933768)
do zobaczenia
21:20:22 MSZ scolandia - adrian (4041336)
bo chcialem sie jeszczwe probowac dogadac
21:20:41 adrien (933768)
ta rozmowa Trafi do Ksiecia i do pozostalych zainteresowanych
21:20:43 adrien (933768)
Zegnam Pana
21:20:51 MSZ scolandia - adrian (4041336)
bez mojej zgodty nie ma pan prawo niczego publikowac
21:20:55 MSZ scolandia - adrian (4041336)
i pan to doberze wie
21:21:02 adrien (933768)
alez ja nie bede publikowac
21:21:04 adrien (933768)
niczego
21:21:08 MSZ scolandia - adrian (4041336)
do Ksiecia to juz ja sam trafie
21:21:12 adrien (933768)
zapewne
21:21:42 adrien (933768)
czekam na odpowiedz zatem
21:21:51 adrien (933768)
czy jeszcze moge jakos pomoc?
21:21:54 adrien (933768)
zajety jestem nieco

Bez komentarza.


Reportaż

UWOLNIĆ PEDAŁA!

Cyberia jawiła mi się dotąd, co uwidoczniłem w felietonie w jednym z poprzednich numerów Ab Ovo, jako państwo spokojne i stateczne, socjalizujące, oraz wolne od ostrych i bezpardonowych sporów. Uważny Czytelnik pomni z pewnością moje słowa, w których z zachwytem opisywałem kulturę i spokój w tym v-kraju panujące.

Ostatnie dni były jednak areną gwałtownego sporu- jak wynika z wypowiedzi niektórych autochtonów, był to spór nie mający dotąd precedensu. A osią, wokół której się on ogniskował, było niewinne słowo „pedał”.

Słowo to, jak zapewne Czytelnik wie, jest wieloznaczne. Najpowszechniej używamy go dla określenia ruchomej części roweru lub pojazdu silnikowego, służącej do wspomagania jego napędu przy użyciu siły mięśni lub energii wytwarzanej przez zapłon benzyny. Jest jednak jeszcze inny, potoczny, a zdaniem wielu wulgarny desygnat tego słowa- a oznacza on homoseksualistę. I to z powodu użycia owego wyrazu w tym kontekście rozpętała się cyberyjska afera.

Początek sporu toni w morzu wysłanych na listę postów i komukolwiek ciężko jest go odnaleźć. Wydaje się, że jako pierwsza inkryminowanego określenia użyła Ginevra, jednak nie pod czymkolwiek adresem, a jako swego rodzaju mocny akcent w dyskusji. Rozpętało to burzę.

Magda Hasse przystąpiła do ofensywy jako pierwsza, zarzucając Ginevrze rozpowszechnianie określeń obraźliwych i poniżanie części mieszkańców. Więcej nie było potrzeba AGJ-owi, który natychmiast rozpoczął dysertację na temat ‘słowo pedał jest tradycyjne i wcale nie obraźliwe’. Zdaniem ag jota, homoseksualiści powinni pogodzić się z obecnością tego wyrazu w debacie publicznej, ponieważ jest on rdzenny, polski i precyzyjnie opisujący o co chodzi, zaś jeśli ktoś czuje się przez takie określenie obrażany, powinien sam nazywać się w ten sposób, by odebrać słowu jego poniżającą moc. W tym aspekcie zgodziłem się z AGJ, przyznając, że najskuteczniejszą metodą walki z obrazą za wyrazu „pedał” pośrednictwem będzie dekonstrukcja jego wulgarnego znaczenia. Przytoczyłem przykłady Niemiec czy krajów anglojęzycznych, gdzie wulgarne określenia ‘queer’, czy ‘schwul', zostały recypowane przez środowiska homoseksualne a tym sposobem niejako ‘oswojone’. Na właściwość tej metody wskazuje także stosowanie jej przez otwarcie homoseksualnych uczestników życia publicznego –wybitny pisarz amerykański, współzałożyciel ruchu beatników i ideolog tego pokolenia, William Seward Burroughs jedną ze swych książek, traktującą o wyprawie pary kochanków do Ameryki Południowej w poszukiwaniu mitycznego narkotyku zatytułował wprost – „Pedał”.

Zdecydowanie przeciw obecności wyrazu w życiu publicznym Królestwa opowiedział się Szymon Niemiec, w realu szef gejowskiej organizacji promującej kulturę queer. Oświadczył, że czuje się urażony używaniem słowa „pedał” w sposób nagminny. Jak powiedział „Słowo to jest dla mnie synonimem razów i upokorzeń, jakich nie szczędzi mi życie." W związku z powyższym zgłosił oficjalny wniosek do Sądu Królewskiego o zbadanie, czy używanie tego określenia może zostać uznane za przestępstwo.

Przewrotnemu AGJ- otowi tyle wystarczyło, by przystąpić do kolejnego ataku, tym razem sugerując tożsamość homoseksualizmu i pedofilii. Wybuchła dość zaciekła walka, w której nie szczędzono razów przy pomocy słów powszechnie uznanych za obelżywe, oraz wzajemnych sugestii gruntownego dokształcenia. I w tym momencie na arenę wkroczyła Królowa Cymeryjka.

Jak Państwo pamiętacie, dwa numery temu pisałem, że Królowa w życie poddanych zanadto nie ingeruje, a jeśli już ingeruje, to subtelnie. Tym razem decyzja Królowej miała wymiar niebezpieczny- otóż zdecydowała Ona, że słowo „pedał” znajdzie się odtąd na indeksie, jako oczywiście wulgarne i obraźliwe.

Ta decyzja wywołała powszechny, acz różnie wyrażany opór i jedynymi osobami z tego rozstrzygnięcia zadowolonymi byli Magda Hasse i Szymon Niemiec. Nawet łagodny zazwyczaj Mistrz Wieniek twardo zaprotestował jako członek Rady Królewskiej, oświadczając „Nie zamierzam nikogo obrażać, ale takie stawianie sprawy to zakładanie knebla innym!”. Ta deklaracja wywołała nieoczekiwany napływ ciepłych dowieńkowych uczuć ze strony AGJ-ota, znanego zwykle raczej z dość ostrych ataków personalnych pod adresem sarmackiego Ministra. AgJ ogłosił także wszem i wobec, że jest pedałem i tak właśnie należy go nazywać; na marginesie moja próba nazwania go tak w KRP spotkała się z oporem- AgJ wyraził przekonanie, że ciemny lud KRP-owski gotów pomyśleć, że chce On w rzeczy samej przelecieć Pana Janka, z którym właśnie ostro dyskutował. Kolejnym krokiem ze strony AgJ było założenie Stowarzyszenia „Uwolnić Pedała” , mającego za cel społeczne wyzwolenie zakazanego wyrazu i jego przywrócenie jako legalnego- do którego to Stowarzyszenia niezwłocznie przystąpiłem.

Finał dyskusji był jednak dość smutny. Królowa, zreflektowawszy się, że uprzednia decyzja była raczej niefortunną, postanowiła karać za używanie słowa „pedał” tylko jako wyzwiska, gdy będzie ono skierowane do osób, które wyraźnie sobie tego nie życzą. Mimo to, decyzję o opuszczeniu Cyberii podjął Szymon Niemiec. „Prawa jednostki są fundamentem praw człowieka” –mówił „Nie zamierzam dłużej tolerować porównywania homoseksualizmu do pedofilii- zgodnie z oficjalnym stanowiskiem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego homoseksualizm jest seksualną normą- czy to się komu podoba, czy nie- i nie mam zamiaru akceptować określania go przy użyciu wulgarnego i poniżającego mnie wyrazu”. W związku z powyższym, cyberyjski Arcybiskup Kościoła Prawiecznej Mocy podjął decyzję o opuszczeniu Cyberii, jako miejsca, gdzie „dotąd homofobia, dyskryminacja i uprzedzenia nie były obecne, teraz jednak ujawniły się”. Dobry Premier Kościński oczywiście niezwłocznie przystąpił do przekonywania Arcybiskupa Niemca, by ten wycofał swą decyzję, Magda Hasse zaś twardo zapowiedziała, że Niemca „nie wypuści”.

Ostatnie wydarzenia potwierdzają, że Cyberia jest miejscem gdzie dobrze mają się ideały lewicy i politycznej poprawności- dobrze jednak, że owa poprawność dozwala także na tolerancję buntowniczych osobowości typu AGJ. Wizerunek Cyberii jako kraju pokojowego i statecznego uległ jednak pewnej zmianie. Ale – może to i dobrze, że się kłócą? W końcu kłótnia, jako droga ujścia rozmaitych frustracji- bywa czasem zdrowa.

Z ostatniej chwili- Jak donosi Premier Kościński, w wyniku przeprowadzonej rozmowy telefonicznej Szymon Niemiec prawdopodobnie powróci na łono swej internetowej Ojczyzny...

Michas Winnicki


Mirabile Dictu

Damian "Mirthandil" Konieczny

MIRABILE DICTU*

Część trzecia

Grodzisk AD 2004, wiosna.

Michas Winnicki, poseł na sejm Księstwa Sarmacji, przeciągnął się w śnieżnobiałej pościeli. Był ranek, a zapach miejskich ścieków unosił się w powietrzu jak... ale to już było. Były także promienie kwietniowego słońca oświetlające dziewiętnastowieczną kamienice i mały, skromny pokoik na czwartym piętrze, skromny, nawet jak na warunki mieszkaniowe w Starej Hucie, po ostatniej reformie mieszkaniowej Kanclerza Czekańskiego. Był nawet, stojący na zbitej z desek szafce samowar, ale nigdzie nie było hrabiego.
Dostrzegł to już także Michas, usiłując pogłaskać pekaesy kochanka, ręką trafił na ciepłą jeszcze poduszkę. Zerwał się, z niemal małżeńskiego łoża, dokładnie rozejrzał, w międzyczasie układając bieliznę i kilka elementów garderoby przyjaciela, cóż, pedantyzmu hrabiemu nie można było zarzucić. Inteligencji też nie.
Drzwi były zamknięte na klucz, biorąc pod uwagę brak wytrycha, łomu, a co ważniejsze klucza wewnątrz pomieszczenia, stwarzało to istotny problem natury technicznej. Michas nerwowo spojrzał na zegarek, ten podły, zapewne scholandzki wynalazek nieubłaganie wskazywał 11:30 AM. Posiedzenie Sejmu odbywało się o 12:00. – trzydzieści minut – pomyślał roztropnie Poseł – mam jeszcze pieprzone trzydzieści minut.
Pokoik był naprawdę mały. Rola małych pokoików w literaturze jest niezwykle istotna, że przytoczę tylko wynajęty pokoik Raskolnikowa, bez którego „Zbrodnia i Kara” nie trafiłaby do kanonu literatury światowej, czy komórkę pod schodami Harrego Pottera, bez której J.K.Rowling wciąż byłaby bezrobotna.
I tym razem mały pokoik wypełnia swoją funkcję literacką wyśmienicie, bowiem Michas w ciągu ułamka sekundy znalazł się przy biurku, gdzie zwykł pisać manifesty.
Michas uwielbiał pisać wszelkiego rodzaju manifesty, nieskromnie twierdził, że jest w tym dobry, podobnie jak w wysypywaniu na tory dreamlandzkich Malboro Light i układaniu populistycznych haseł.
Biurko, to eufemistyczne określenie kilku zbitych razem skrzynek po importowanych z kolonii Baridas owocach cytrusowych. Na jego „blacie” leżała pomięta kartka papieru, a na niej jak się domyślacie, były litery. Cała kartka była zapisana koślawymi literkami. Hrabia nie opanował nigdy trudnej sztuki pisania w stopniu zadawalającym, wszak w jego żyłach płynęła błękitna krew. Michas za to całkiem nieźle czytał:

„Kochanie, odwiedź mnie dzisiaj w pracy, błagam, to będzie taki nudny dzień, ale raz na miesiąc musze się tam pojawić, Pani Zosia wpuści Cię bez problemu, oczywiście pamiętaj o incognito, nazywasz się Roman i masz do mnie pilną sprawę.

PS: Klucz zostawiłem pod wycieraczką”

Ufff.... – Michas odetchnął z ulgą, rzucił się w kierunku drzwi i....oniemiał. Są różne hipotezy na temat ludzkiej inteligencji i minimalnego progu jaki ona osiąga, tow. Winnicki zapewne nie znał żadnej z nich. Zapewne także, kochał hrabiego miłością ślepą, bezbrzeżną. Tylko tak można bowiem wytłumaczyć ten irracjonalny ideologicznie i moralnie związek. Hrabia jest idiotą – zauważył mimo to Michas, podświadomie. Wycieraczka była po drugiej stronie zamkniętych drzwi.
Zrezygnowany, usiadł na łożu, będącym świadkiem niejednej perwersji. – Ciąg dalszy nastąpi? – Pomyślał retorycznie.

*Mirabile Dictu - lac. aż dziw powiedzieć.


Nominacje

"Prasa musi mieć swobodę mówienia wszystkiego, by niektórzy ludzie nie mieli swobody robienia wszystkiego." - Louis Terrenoire.

W szesnastym numerze redakcja "Ab Ovo" wyłoni laureatów dwóch konkursów, "Sarmata miesiąca" - nagroda imienia Andrzeja Kmicica i "Oszołom miesiąca" - antynagroda imienia Krzysztofa Pacyńskiego, jako że redakcja Ab Ovo poznaje uroki nowoczesnych technologii, tym razem głosujemy systemem ankietowym, wysłanie maila na adres mirthandil@poczta.onet.pl w celu potwierdzenia udziału w głosowaniu, umożliwia udział w losowaniu atrakcyjnych nagród.

"Sarmata Miesiąca"

  1. Adam Stepaniuk – Założyciel pięknego miasta „Złote Wybrzeże”, autor jego stron www i pracowity burmistrz. Mimo iż nie aktywny na liście dyskusyjnej, to jednak bez wątpienia jedna z perełek wśród tak zwanych „nowych mieszkańców”.
  2. Szymon Śnieżek – Ożywił nieco atmosferę w skostniałej gospodarce, nowy minister finansów, sumiennie wypełniający swoje obowiązki, a co najważniejsze, kolejna wartościowa jednostka w Księstwie Sarmacji.
  3. Wienczysław Wiensko – Za stworzenie własnego hrabstwa i ciężką pracę na stanowisku ministra Informacji Narodowej.
  4. Joe Lemoniadowy – Za codzienne użeranie się z naszymi kochanymi Scholandczykami, oraz optymalizacje giełdy CStocks.
  5. Bartek Baziński – Za stworzenie pierwszego komercyjnego banku w Księstwie Sarmacji.
  6. Robert Czekański – Za maniakalną wręcz aktywność, sprawowanie funkcji Kanclerza Sarmacji.

"Oszołom miesiąca"

  1. Scholandczycy – Nagroda zbiorowa, dla naszej ulubionej wirtualnej nacji, za reakcje na rewolucję komunistyczną, za traktowanie Cocacolatla jak wroga publicznego, za zagłodzenie na śmierć redaktora naczelnego pewnego tygodnika sarmackiego i za prawomyślność rodem z Orwella.
  2. Hrabia Marcusler – Za obsceniczne zachowanie na oficjalnym czacie Księstwa Sarmacji. Ta nominacja to dowód na nietolerancję redakcji Ab Ovo, hrabia bowiem „freestylował”, czyli zachowywał się jak przeciętny małolat z krokiem w okolicach kolan.
  3. Robert Czekański – Za maniakalną wręcz aktywność, sprawowanie funkcji Kanclerza Sarmacji.

"Sarmata miesiąca" otrzyma 50 lt i luksusowy apratament w STC.

"Oszołom miesiąca" otrzyma posiłek w Miszba Kaszer i jedną cegłe.


Przegląd Prasy

Cóż, na froncie walki o prężny rynek prasowy, nadal panuje kryzys. Czekamy na prasową rewolucję!

Sarmacja

Biuletyn – W przerwie pomiędzy remontem domu a wyjazdem do ojczyzny tulipanów redaktor Leopard spłodził numer, w którym między innymi cytuje samego redaktora Bartkiewicza, rozważa na temat dysleksji i dysgrafii oraz analizuje wyniki ankiety z poprzedniego numeru. Co do ortografii szeroko rozumianej, to pod poglądami redaktora podpisujemy się rękami i nogami, stając do walki o podstawowe zasady pisowni, zastanawiamy się jednocześnie, jak wygląda selekcja pracowników, do coraz liczniejszego korpusu dyplomatycznego. Kto nas reprezentuje w v-światowym tyglu? Raport w następnym numerze Ab Ovo.

Scholandia

Spectator – Rozwlekle i smutno, opisuje redaktor Bartkiewicz równie rozwlekłą i smutną scholandzką rzeczywistość, wizja koncesji, państwowych sklepów i opisywanego z lubością dreamlandzkiego Wielkiego Brata, jako żywo przypomina nam wczesny PRL, na co redaktor Bartkiewicz zripostowałby zapewne, że to nie my staliśmy w kolejce po baleron. Tak, to przykre.

Więcej gazet nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję i proszę o rozgrzeszenie...


OBOCAO

motto: Opinia publiczna to zdanie ludzi, których normalnie nikt o zdanie nie pyta.

Ośrodek Badania Opinii Czytelników Ab Ovo

Nasze ankiety cieszą się coraz większą popularnością, a ich wyniki, mogą stanowić już swego rodzaju materiał statystyczny. I tak:

50% ankietowanych uznało, że Ksiaże Piotr Mikołaj nie powinien palić. Czy Ksiaże, wciąż podkreślający iż nie jest uzależniony, wysłucha vox populi w tej kwestii?

Ponad 60% ankietowanych nie kocha Kanclerza Czekańskiego.

52.4% ankietowanych chce zerwania stosunków dyplomatycznych ze Scholandią. Dyplomaci, do roboty!

37.5% ankietowanych deklaruje przyjazd na październikowy zjazd Sarmatów w Toruniu.

16.7% ankietowanych, na ww. konwent nie przyjedzie w obawie przed zemstą producentów przecierowych soków marchwiowo-owocowych, o świeta naiwności! Sprawiedliwa ręka producentów przecierowych soków marchwiowo-owocowych dopadnie was bez względu na szerokość geograficzną...

Tradycyjnie zapraszam do udziału w naszych ankietach.

metadane
autor: Damian Konieczny
opublikowano: 16 czerwca 2003 r.
link: http://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/ao/archiv.php