PdD2.1

Tak, to znowu my. Wasi jedyni, wybrani, profesjonalni komentatorzy meczowi, których uwielbiacie nad życie. Powracamy, aby nieść Wam światło prawdy wśród modnego w prasie sportowej trendu mijania się z prawdą. A poza tym jesteśmy najlepsi. Komentarze inne niż wyrazy uwielbienia dla twórców będą kasowane, a ich autorzy osądzeni jako zdrajcy ojczyzny i rozstrzelani. Zostaliście ostrzeżeni.


Malpki Graybox - RVT Hrabia Ruhnhoff 0:1

W trosce o rozwój umysłowych naszych szanownych czytelników (niektórych z Was) na początek tej relacji mamy dla Was zagadkę. Oczywiście bez nagród. Pytanie jest według nas dość proste, dlatego na odpowiedzi czekamy do 20 września. A oto ono: W której klasie rozgrywkowej zatrzyma się Graybox po spadku z Ekstraklasy? Nasz typ to gdzieś pomiędzy okręgówką a osiedlówką, ale nie chcemy niczego sugerować.

Co do samego meczu to był raczej przygnębiający. Tzn. tak nam się wydaje, bo naocznie nie udało nam się tego stwierdzić. Zamiast tego wybraliśmy zapijanie czterdziestoprocentowego trunku drinkami bez palemki. Przynajmniej nie mamy wyrzutów sumienia, że zmarnowaliśmy półtorej godziny naszego jakże cennego czasu.

Niemniej, zaglądając w statystyki, stwierdzamy, że to ostatni sezon Małpek w Ekstraklasie i czwarty Hrabiów, w którym będą jedyną drużyną "środka tabeli". A miało być tak pięknie...

MKS Sailor Fer - Orly Grodzisk 2:2

Pierwsze wrażenia z podróży na Stadion im. Marynarzy Sarmackich [nazwa ewidentnie postawndejska] były bardzo nieciekawe . Musieliśmy walczyc o wejście na stadion z połową populacji Feru - rzesze Gellonów biły na stadion jak nigdy. W sumie nie dziwiliśmy im się - do Gellonii zawitał beniaminek "z wiochy Grodziskiem zwanej" jak głosił napis na Trybunie. Nawiasem mówiąc, mają paskudne żarcie w tym Ferze - kawał surowej ryby dumnie zwanej "Przysmakiem Kapitana" po 7 lt, skandal.

No, ale nic to. Nie takie płoty przeskakiwaliśmy, żeby dla Was [i dla Was w sumie też] napisac relację. Tak więc - mecz. "Mistrzowie" grali rozważnie. Bez większego wysiłku strzelili pierwszego gola. Ale na tym koniec. Publika była wyraźnie niepocieszona. Mieli nadzieje na bramki po przerwie - doczekali się, Grodziszczanie kwiląc zdecydowali się w końcu kopnąc piłkę. Jakież było zaskoczenie na stadionie, gdy piłka załopotała w siatce MKS. Marynarze rzucili się na Orzełki jak hmm... marynarze na beczułkę grogu. Na kilka minut przed końcem udaje im się w końcu wejśc do bramki Orłów. Siedzący obok nas sprzedawca ryb krzyczy na nas "Widzicie panowie, to nasze miszcze są!". Nie lubimy jak ktoś śmierdzący ryba krzyczy akurat na nas. My tu gadu gadu, gracze MKS ciągle jeszcze sobie gratulują zwycięstwa, a tu Grodzisk rozpoczął grę pod nieobecnosc gospodarzy. Pada bramka wyrównująca, a sędzia kończy spotkanie. Na kramiku pana od ryb wyładowały złośc okoliczne rzędy kibiców. Nie powiemy żeby było nam przykro.

I w takim o to wspaniałym stylu MKS rozpoczyna marsz ku powtórzeniu sukcesu z pierwszego ich sezonu w SLP. W koncu, zeby awansowac trzeba najpierw spaśc.

FKK Rantiochskie Kr. - KP Mlot Sigmara 0:3

Pojedynek dwóch drużyn był szumnie reklamowany jako pojedynek bramkarzy. Niestety, przed meczem Moilanen dostał hmm rozstroju żołądka i w bramce zastąpił go sobowtór, gwiazda popularnego serialu "Zabłąkany", którego sponsorem jest literka "s" jak "szmata". Zmylił wszystkich, łącznie z sędzią, który do pomeczowego protokołu wpisał Moilanena. My zorientowaliśmy się wtedy, kiedy zamiast bronić zaczął uzgadniać szczegóły nowego kontraktu z producentem reklamy pasty do zębów (słyszeliśmy, bo mieliśmy VIP-owskie miejscówki). Natomiast w bramce KP stał najprawdziwszy Bejanaru, który niczem heros z trzeciego tomu "Przypowieści Wandowych" albo jak czołgista z popularnej szkolnej lektury "Pawlik Morozow i jego Jak-3" stanął naprzeciw atakującym Krasnoludach i z pieśnią na ustach (a był to znany przebój "Hit me hard") dał odpór rywalom. Bronił jak w transie i zagrał najlepszy mecz w swojej karierze. Napastnicy też nie zasypiali gruszek w popiele i wykonali swoją robotę z przodu. W końcówce spotkania doszło do skandalicznego zachowania, o którym musimy napisać. Otóż Cahal wpadł na sobowtóra Moilainena i złamał mu paznokieć, a sędzia nie zareagował. Władze FKK oraz producenci "Zabłąkanego" zapowiedzieli złożenie skargi na napastnika KP.

KS Renifery Sola - FC Czarnolas 2:1

Nie lubimy monotonnych meczów. Wiecie co to znaczy monotonny? Jeśli nie, to obejrzyjcie sobie retransmisję tego spotkania, 22 smutnych panów wytłumaczy Wam na przykładzie. Byc może zespoły zaczęły dbac o warstwę edukacyjną piłki nożnej?

Zaczęło się całkiem nieźle. Renifery zrezygnowały ze swoich ambicji bycia najnudniejszym i najbardziej defensywnym zespołem w lidze, przechodząc na ofensywne ustawienie 3-5-2. Po 20 minutach było już 2:0, a biedni Czarnolesianie zakładali się sami między sobą na ilu się skończy. Solanie mimo prób nie zdołali podwyższyc wyniku do przerwy. Warto wspomniec że cala gra toczyła się na połowie Schwarzwaldzkiej. Po przerwie było dokładnie to samo, z tym, że połowa Schwarzwaldzka stała się połową Solan. Najwyraźniej Renifery upodobały sobie pożywne kępy trawy rosnące po tej stronie boiska. Widocznie futrzaki przestały odczuwac jakiekolwiek zagrożenie ze strony Czarnolesian, więc pozwoliły im oswoic się z futbolówką. Nagle - strzał! Jeden z Reiferów pada. Spłoszone zwierzęta rozpierzchły się po murawie. Czarnolesianie wykorzystali sytuację i zdołali strzelic kontaktową bramkę. Na więcej sił im nie starczyło, stado poradziło sobie z zagrożeniem. Kolejny dzień walki o przetrwanie dobiega końca.

Czytała Krystyna Czubówna.

--
Redakcja PdD,
Trzymamy poziom.

metadane
autor: Rittermeister&Smok (Timios Kiechajas i Przemysław Figiel)
opublikowano: 2006.09.17
link: [Brama Sarmacka (http://www.archiwum.sarmacja.org/strona,news,2674)