Ab Ovo 13
nr 13 z dnia 19 maja 2003 roku
Spis treści:
- W ramach wstępu
- Fakty i mity
- Felieton
- Hyde Park
- Sensacje
- Rozmowy Kontrolowane
- Riposta
- Przegląd Prasy
- OBOCAO
W ramach wstępu
Drodzy czytelnicy, oddana wam redakcja „Ab Ovo” przeżyła chwilę wielkiej radości, numer dwunasty został przez was przyjęty bardzo ciepło, ba, okrzyknęty nawet najlepszym numerem w historii naszego czasopisma. To cieszy, martwiąc jednocześnie. Wszak, kto raz widział sinusoidę wie, że zawsze po szczycie następuje spadek. Sinusoidy prześladują nasz w życiu z niezwykłym uporem, zarówno zawodowym czy szkolnym jak i towarzyskim, a nawet intymnym, czyż po rozkoszy nie następuje rozprężenie? Walka z sinusoidami to, naszym zdaniem, walka z wiatrakami, bezwzględne zasady matematyki, w tym jednym wypadku, nie dają szans na polemikę prawom natury. Nie ma nad czym płakać, prawdopodobnie, ta życiowa sinusoida ratuje nas przed śmiercią ze szczęścia, choć z drugiej strony, być może byłaby to śmierć niezwykle piękna. Jest jeszcze inny aspekt sprawy, każdy kto choć raz skakał ze spadochronem wie, iż kontrolowane spadanie, może być całkiem przyjemne. Jest to z całą pewnością akcent optymistyczny, Ab Ovo trzynaste, choć, naszym zdaniem, nieco słabsze od poprzednika, kusi kilkoma perełkami, pierwszą jest pierwsza część sarmackiego eposu narodowego „Krew, Pot i Łzy” będącego elementem większego cyklu „Sensacje Sarmackiej Historii” autorstwa mojego nieocenionego zastępcy Michasa Winnickiego, ten sam autor napisał felieton, który pokazuje ogrom pluralizmu panującego na naszych łamach, socjalizmu bowiem nie znoszę jak, nie przymierzając, scholandzkiego poczucia humoru. Niestety, druga cześć Mirabile Dictu, znajdzie się, podobnie jak nominacje do naszych nagród, w numerze czternastym. Jest za to nowy dział „Rozmowa kontrolowana”, chcesz, drogi czytelniku, wiedzieć więcej? Zapraszam do lektury, życząc jednocześnie sukcesów na sinusoidach egzystencji...
Mirthandil
Fakty i mity
motto: "Fama crescit eundo" - Wergiliusz
Cytat tygodnia: "Kto żyje ze zwalczania wroga, zainteresowany jest tym, by wróg istniał jak najdłużej." - Georg-August Zinn.
Źle się dzieje w Księstwie Sarmackim. Co ciekawe, nie w związku z aferami korupcyjnymi, wynaturzeniami seksualnymi w wyższych sferach czy sklonowaniem naszego ulubionego posła. Sarmacką bolączką jest wszechobecna stagnacja. Gospodarcza, kulturalna i intelektualna. To poważny problem dla redaktora rubryki informacyjno-paszkwilowej, jakąc bez wątpienia są FiM, nie mamy o czym pisać. Ostrzegamy więc, moralizatorskim tonem, do klawiatur Sarmaci! Jak wynika z badań niezależnych ekspertów, przy takim tempie rozwoju, za dziesięć lat dogoni nas Scholandia! A wtedy Książe będzie już magistrem prawa...
Stagnacja ma swoje plusy. Cicho się zrobiło wokół ministra (nie)sprawiedliwości Roberta „przepraszam” Czekańskiego. Cisza ta, naczelnego antysejmite Księstwa Sarmacji przyprawiała o ból głowy. Postanowił zabrać się do działania. Niestety, nic oryginalnego. Nałożył kilka zgrabnych moderacji, a następnie, z gracją, je zdjął. Naturalnie przeprosił, rozkosznie. Cała sprawa ucichła bardzo szybko. Minister, uzależniony od światła jupiterów, następnym razem, będzie musiał bardziej się postarać, nie wystarczy klasa i urok osobisty przy moderowaniu. Już Magda Hasse odkryła, że moderacja to nie wszystko.
Ministerstwo Infrastruktury wychodzi z podziemia! Od połowy maja, każdy szary Sarmata może podziwiać efekty pracy naszych informatyków. Pod adresem http://www.sarmacja.org/mi/ dostępny jest dziennik anonimowego pracownika Ministerstwa, mimo iż nie uzewnętrznia on w tej formie swoich emocji, przeżyć wewnętrznych czy skrywanych problemów natury intymnej, to jednak pamiętnik stanowi nieoceniony materiał naukowy, dla każdego zainteresowanego Syriuszem drugim mieszkańca Księstwa.
Socjalminister Łaski ma niesprawny komputer. Wieść gminna niesie, że to zemsta autorów The Bat! Po tym jak nasz ulubiony poseł wykrył dziurę w ich programie, nie mogą już bezkarnie przestawiać szyku w najlepszych stylistycznie zdaniach roku. Kolejny raz były Hetman uratował ludzkość, ryzykując własne zdrowie, a nawet życie. Naturalnie nikt mu nie podziękował, co nie dziwi, wszak „nikt nie jest prorokiem we własnym kraju”. Scholandczycy doceniliby naszego bohatera.
Nastroje ludu piszącego, są już mocno wakacyjne. Debatowano nawet nad miejscem i terminem zjazdu Sarmatów. Jeżeli chodzi o termin, to z całą pewnością będzie to weekend, sierpniowy, wrześniowy lub październikowy. Z miejscem problem jest większy, Kraków, Zakopane, Toruń, Lublin, Warszawa, Poznań, Amsterdam, a może nawet Słowacja... Dla redakcji Ab Ovo istotne jest przede wszystkim to, aby zjazd się odbył, bo czyż może być coś wspanialszego niż spotkanie oko w oko z naszym ulubionym posłem?
Prezes SZPN, znany bliżej pod enigmatycznym pseudonimem Sand, poseł na sejm z ramienia Sarmackiej Partii Leniwej, zrezygnował z poselskiego fotela. Powodem jest jego starszy brat, jeżeli nas pamięć nie myli, również znany w v-światku. Ów tajemniczy brat, dostrzegając słabe efekty posła na polu naukowym, znacząco ograniczył mu dostęp do komputera. Ucierpi sarmacki sport, bo sejm leży i kwiczy, bez względu na obecność jednego posła więcej.
Wybory. Po raz kolejny podwójne, niczym batonik Twix. Mimo iż, to właśnie temu wiekopomnemu wydarzeniu zawdzięczamy lwią część postów z ostatniego tygodnia, nie ma sensu tutaj opisywać poszczególnych kandydatów. Wędzenie kiełbasy wyborczej było tym razem wyjątkowo ciężkostrawne. Rywalizować będą trzy jednostki, baronet Filip Jurzyk, z realizującej swój chory plan objęcia wszystkich mandatów poselskich, partii Samnoteam, który nie przedstawił żadnego programu, prócz zapewnienia, ustami wszechwładnego ministra Wienka, że będzie pracował tak jak poseł Radzki, czyli nijak, Marcin „pojawiam się i znikam” Jordix, samozwańczy animator sarmackiej gospodarki, który przedstawił najbardziej tradycyjną wersję kiełbasy wyborczej oraz nasz redakcyjny kolega, po dwakroć niedoszły poseł, nadzieja ludu Michaś „Janek Krasicki” Winnicki, na którego zgodnie z partyjnym kluczem oddamy głos, może sejm nie będzie, z jego udziałem, pracował efektywnej, ale na pewno będzie bardziej efektowny. Jako obiektywne medium, nakłaniamy, abyście oddali głos w zgodzie z własnym sumieniem, na kandydata KPS. Nie chcemy wam niczego sugerować, ponieważ jak wiadomo najważniejsza jest frekwencja, właśnie dlatego głosujcie na Janka Krasickiego!
Dziennikarski obowiązek nakazuje nam wspomnieć także o innych kandydatach i ich programach wyborczych, jako że, jak wielokrotnie podkreślałem, mam dobre serce, tylko wspominam – W wyborach kandydują także inni obywatele Księstwa Sarmacji, mają programy wyborcze.
Napisali o nas w Expresie Bydgoskim. Satysfakcja niewielka, bo artykuł jak to zwykle bywa kłamliwy, przesiąknięty idiotyczną leblandzką propagandą. Leblandia to takie małe v-państewko, nieco podobne do Scholandii, z tą różnicą, że znacznie mniejsze pod względem aktywnych obywateli i dużo starsze. Odkąd w realnej prasie, zaczęły się pojawiać artykuły dotyczące v-państwowości, tak zwany Cesarz, rządzący tym kraikiem dowartościowuje się wymyślając androny na temat leblandzkiej mocarstwowości. Ani nas to ziębi ani grzeje, jednak z całą pewnością smuci naszego gronostajowego maturzystę, którego wielkie zdjęcie stanowi szatę graficzną artykułu.
Felieton
SOCJALIZM W V-ŚWIECIE
Michas ‘Janek Krasicki’ Winnicki
Socjalizm przez wielu nazywany jest ideą zbankrutowaną. Zwłaszcza w Polsce. I wcale a wcale mnie to nie dziwi. W końcu przez czterdzieści sześć lat władzy ludowej w Polsce terminu ‘komunizm’ wystrzegano się jak scholandczyk autoironii, bacząc na niezbyt pozytywne konotacje, jakie w umysłach Polaków powstawały na dźwięk tego wyrazu od czasów działalności KPRP i jej o jedną literę krótszej następczyni.
W początkach mojego funkcjonowania w v-świecie miałem wrażenie, że idea ta nie jest tu mile widziana. Pierwszym bowiem krajem, do jakiego trafiłem, była Sarmacja. Jaka ona jest-wszyscy wiemy. Estymą cieszą się tu ci, którzy odnieśli sukces finansowy, ustawodawstwo jest wolnościowe a wszelkie projekty jego urozmaicenia wrażliwością społeczną są utrącane. Swego czasu głośna była sprawa promowanej przez SdKS ustawy o pomocy społecznej. Projekt wywołał silną reakcję rodzimej reakcji, wreszcie Książę wraz z dworzanami urządzili sobie egzemplarzem ustawy konkurs w rzucaniu do kosza.
Później pojawiłem się w WKRP, gdzie w życiu publicznym dominuje raczej faszyzm, przyznać jednak należy, o rozmaitym zabarwieniu. Oczywiście najbardziej widocznym jego przedstawicielem jest Prezydent Stala, ale po wnikliwszym przyjrzeniu się życiu politycznemu tego kraju zauważymy tradycyjnych faszystów w słowacko-chorwackim stylu ze szczególnym uwzględnieniem Pana Grzegorza Świderskiego, w kręgach komunistyczno- abovowych zwanego Lukiem Skajłokerem v-świata (odpowiedź na cisnące się Czytelnikowi pytanie ‘dlaczego?’ znajduje się pod adresem http://www.datapolis.pl/grzes ) ,czy też znanego także Sarmatom Pana Olszewskiego herbu Topór. Ustrój oparty na silnej władzy, chętnie monarszej, i oczywiście katolicyzm jako jedynie dopuszczalny w publicznym dyskursie światopogląd to wyznaczniki owego rodzimie słowiańskiego stylu.
W KRP jest już nieco inaczej. Embryo, AGJ czy moja skromna osoba bronią idei lewicowych przed zakusami niecnych kontrdyskutantów, zwykle dowodzonych przez okrutnego Bimka i chłodno-precyzyjnego ś v-p. Adama Pietrasiewicza. Socjalizm jednak jawi się tam jako przedmiot dyskusji tylko, z powodu braku faktycznych struktur państwowych.
Dwoma państwami, w których zauważyłem praktyczną realizację niektórych przynajmniej idei socjalistycznych są Cyberia i Scholandia. Jakże jednak różne są metody i skutki wprowadzania socu w życie w obu tych krajach!
Scholandia poszła zdecydowanie w stronę wypaczeń. Socjalizm w tym kraju nie objawia się jako ustrój panujący. Wręcz przeciwnie. Pamiętamy, choćby z ostatniego numeru, jaką reakcję wzbudził mój pucz komunistyczny. Rządzi tam Król, cieszy się estymą i wszystko wydawałoby się monarchistyczne, gdyby nie praktyka codziennego życia. Wnioski pobytowe, biura meldunkowe, rejestry, izby, spisy i temu podobne tworzą krajobraz wszechobecnej biurokracji, rodem z najbardziej spaczonej wersji socjalizmu a’la PRL końca lat 80-tych. Nie miałem niestety okazji zaobserwować pozytywów utrzymywania tak rozbudowanego systemu- scholandczycy twierdzą, że jest nim pełna i wiarygodna symulacja współczesnego europejskiego państwa- i tu należałoby twierdząco pokiwać głową, jednak z wyrazem troski na twarzy.
Cyberia wreszcie, jawi się miłośnikom lewicy jako, nie przymierzając, raj- i to pomimo monarchicznego systemu rządów. Jestem jej mieszkańcem od kilku zaledwie dni. Pojawiłem się tam skuszony reklamą uskutecznianą przez Magdę Hasse i przyznam, że na razie nie jestem zawiedziony. Na dobry początek wszcząłem dyskusję o Kościele, która toczy się w tonie, który w WKRP skutkowałby wyklęciem i odsądzeniem od czci i wiary. Tymczasem Cyberyjczycy nawet, kiedy się kłócą, robią to spokojnie i przyjaźnie. Ideały braterstwa i równości wcielono tam w życie w całej rozciągłości. Królowa Cymeryjka w życie poddanych zanadto nie ingeruje, a jeśli już ingeruje to subtelnie i z wdziękiem. Królewski Sędzia Leo łagodnie poucza słysząc wulgaryzmy na sali sądowej, słowem – pokój społeczny.
Ale najbardziej zdumiało mnie co innego. Otóż wczoraj Premier Kościński oświadczył, że oczekuje wciąż na to, aż bezdomni mieszkańcy Królestwa zgłoszą wniosek o przyznanie działki, kończąc wezwaniem ‘Hasseland, Cymeria i Valtaria czekają!’. Zamarłem ze zdumienia, po czym wysłałem odnośny wniosek. W ciągu kilku godzin zostałem uwłaszczony działką. Co lepsze, domy też zdaje się są budowane darmowo, co wywnioskowałem z postu Wieńka, który narzeka, że na jego działce wciąż stoi tylko staw z żabami!
Oto jest, moi Państwo, prawdziwy azyl dla v-socjalisty. Dlatego też ja, mimo iż jestem lojalnym obywatelem Sarmacji, będę czasem wpadał na swoją cyberyjską działeczkę, choćby po to by wyleczyć v-próchnicę u dr AGJ-ota.
Hyde Park
motto: non in solo pane vivit homo
„Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy... z tej przyczyny, zrodziliśmy się bez wprawy, i pomrzemy bez rutyny” Wisława Szymborska, autorka tych wersów, jest ostatnio modna w v-świecie, dlatego też, postanowiliśmy nimi skomentować poprzednie wydanie Hyde Parku, dowcipów o Scholandczykach nie będzie, swoje zadanie wykonały – ukazały scholandzką zaściankowość, brak autoironii i wyjątkowo rozbudowane kompleksy narodowe, w pełnej krasie. Tak więc, jako że waszej twórczości nie dane nam smakować, uraczymy was kolejnym skeczem Monty Pythona.
Urząd celny, wchodzi przemytnik ubrany w futro i futrzaną czapkę. Kładzie walizkę na stole.
CELNIK : Czytał pan to?
PRZEMYTNIK : Nie. To znaczy tak!
CELNIK : Ma pan coś do oclenia?
PRZEMYTNIK : Tak. Nie! Nic do oclenia. Nie mam NIC w walizce.
CELNIK : Żadnych zegarków, aparatów, radioodbiorników?
PRZEMYTNIK : Tak. 4 zegarki. Nie, nie! 1 zegarek. Nie! nawet jednego zegarka, żadnych zegarków! Żadnych... zegarków precyzyjnych.
CELNIK : Z jakiego kraju pan wraca?
PRZEMYTNIK : Ze Szwajcarii. Nie, nie! Nie ze Szwajcarii, nazwa zaczyna się na "S", ale... to nie Szwajcaria. Mam fatalną pamięć... Jak nazywa się ten kraj, w którym NIE robią zegarków?
CELNIK : Szwecja?
PRZEMYTNIK : Szwecja, właśnie!
CELNIK : Na kwicie bagażowym jest napis "Zurich"...
PRZEMYTNIK : Czyli byłem w Szwecji.
CELNIK : Zurich jest w Szwajcarii.
PRZEMYTNIK : Szwajcaria... no tak.
CELNIK : ...tam właśnie robią zegarki.
PRZEMYTNIK : (bębni palcami po stole) Ładnie tu u pana...
CELNIK : Ma pan przy sobie szwajcarską walutę?
PRZEMYTNIK : Nie, tylko zegarki. To znaczy mój zegarek! Z kalkulatorem. Przeliczałem na nim kurs walut, aż przestał odliczać czas.
CELNIK : Zgrabnie powiedziane.
(z walizki rozlega się odgłos dzwonienia).
CELNIK : Ma pan tam budzik?
PRZEMYTNIK : Skądże! Tylko kamizelki. (uderza pięścią w walizkę)
CELNIK : Przypominało to dzwonienie budzika.
PRZEMYTNIK : To na pewno... kamizelka się rozdzwoniła.
CELNIK : Rozdzwoniła?
PRZEMYTNIK : (uderza mocniej i częściej) Dobrze! Przyznaję się! Jestem przemytnikiem. Ta walizka jest pełna szwajcarskich zegarków i budzików. Chciałem oszukać urząd celny Jej Królewskiej Mości. Jestem cholernym idiotą!
CELNIK : Nie wierzę panu.
PRZEMYTNIK : To prawda! Jestem winny przemytu!
CELNIK : Co mi pan tu wciska. Pan nie byłby w stanie przemycić kawałka tłuszczoodpornego papieru.
PRZEMYTNIK : Co takiego!? Od dawna przemycam zegarki! Przemycałem też bomby, aparaty fotograficzne, mikrofilmy, części samolotów, wszystko, co pan zechce!
CELNIK : Proszę przechodzić, zabiera pan mój czas.
PRZEMYTNIK : Spójrz pan! (otwiera walizkę pełną zegarków)
CELNIK : To żaden dowód. Mógł pan je kupić w Londynie, zanim wyjechał pan do Szwajcarii.
PRZEMYTNIK : Nie kupiłbym dwóch tysięcy zegarków!
CELNIK : To się zdarza, proszę zamknąć walizkę i przechodzić, muszę łapać prawdziwych przemytników.
(wchodzi ksiądz)
PRZEMYTNIK : Jestem prawdziwym przemytnikiem! Wielokrotnie łamałem prawo! Jestem przemytnikiem!
KSIĄDZ : Biedaczysko. Należałoby mu pomóc.
CELNIK : Nie pieprz ojczulku, tylko zasuwaj do kabiny i rozbieraj się!
Sensacje
SENSACJE SARMACKIEJ HISTORII
KREW, POT I ŁZY część pierwsza
Stół w królewskim pałacu w Scholopolis widział wiele. Jego mahoniowy blat, wytarty rękawami niezliczonych urzędników tego pięknego kraju widział najwięcej. Jednak to, co zobaczył 24 kwietnia 1940 roku zmroziło mu korniki w nogach.
Tego dnia na lotnisku wojskowym wylądował samolot Air Force Eins oznaczony wielką czarną swastyką. Adolf Hitler pospiesznie wysiadł z niego i w potokach padającego deszczu, bez oficjalnego powitania skrył się w limuzynie marki Scholland E-600.
- Heil Hitler! – zawołał król Heinrich V wznosząc prawą dłoń.
- Heil Mich! - odparł Hitler, a samochód mknął przez rozległe ulice Scholopolis.
Później delegacja niemiecka wraz z najwyższymi czynnikami państwowymi gospodarza zasiadła przy stole. Minister Von Ribbentrop, znany z upodobania do apetycznych kelnereczek pożerał wzorkiem blondwłose scholandki podające likiery i zakąski. Król Heinrich V, znany z kolei, podobnie jak dziwnym trafem większość scholandzkich władców, z upodobania do apetycznych żołnierzy, obserwował nader pilnie poczynania przewodniczącego berlińskiej organizacji HitlerJugend zabranego przez Fuhrera w zagraniczną podróż w nagrodę za spalenie rekordowej ilości książek Tomasza Manna na ostatnim zlocie organizacji.
- Wasze wojska - mówił tymczasem Hitler - Muszą być gotowe do uderzenia dwudziestego maja! Uderzycie bezpośrednio na Grodzisk, szczegóły pozostawiam waszym dowódcom. Nasza piąta kolumna, pod dowództwem Oberscharfuhrera Dijkstry Pacyńskiego opanuje tymczasem Złote Wybrzeże, tam przyjmie desant naszej 14 Dywizji by uderzyć dalej w głąb lądu!
- Oczywiście, Mein Fuhrer - do dyskusji włączył się Premier Józef Bartkiewicz, dotąd zwracający raczej uwagę na swego małego synka Adrianka, który biegał to tu to tam po całej sali, a przez chwilę targał nawet za okularki samego Goebbelsa – Przygotowaliśmy już najlepsze oddziały i najlepszą broń. Sarmaci są skazani na klęskę!
- Wunderbar....Hehehe... - Wódz Tysiącletniej Rzeszy zaśmiał się szatańsko - Die Sarmaten są skończeni...hehehe....a z tego wrednego komucha ‘Wandy’ zrobię sobie...jak się mówi...aba żur?
Tymczasem stół przeraził się. Był bowiem wykonany z sarmackiego mahoniu i mimo iż od lat służył już w Scholandii pozostał w nim jednak pewien Sehnsucht.
Piotr Czarniecki odgarnął z czoła pukiel długich włosów. Za oknem szalał sztorm, spienione fale waliły w cypel, na którym stał stary fort, obecnie zajęty przez faszystowskich okupantów. Krew zawrzała w Piotrze, kiedy przypomniał sobie scholandzkie czołgi wdzierające się do Grodziska, kiedy wspominał krew na ulicach, brak amunicji, która skończyła się już po kilku godzinach walki, wreszcie upokorzenie, jakie przeżył, kiedy sędziwy tyran Mikołaj Kozanecki podpisał akt kapitulacji, wskutek którego ¾ terytorium Sarmacji dostało się pod niemiecko-scholandzką okupację, a jedynie niewielki skrawek ze stolicą w Acjo pozostał formalnie niepodległy a w rzeczywistości marionetkowo zależny od Rzeszy.
Piotr nie mógł tak dłużej usiedzieć. Sięgnął do kieszeni i wydobył wygniecionego Marlboro Lighta. Zapalił, zaciągnął się dymem i spojrzał znów na morze.
- Piotrze, ty znowu palisz!!! – z kuchni dobiegł go gniewny głos.
W pokoju pojawił się postawny mężczyzna, szatyn, o spracowanych dłoniach, silnej budowie ciała i prostej, choć bezbrzeżnie mądrej twarzy.
- Przepraszam, Towarzyszu „Wanda” – Czarniecki wydawał się mocno zakłopotany – W końcu palę tak rzadko....przypomniałem sobie najazd na naszą Ojczyznę...
„Wanda” opiekuńczym gestem wyjął papierosa z rąk Piotra i zagasił w stojącej na stole czaszce niemieckiego feldfebla.
- Nie wolno palić! Prawdziwy bojownik o wolność i równość nie dba o używki! Musimy być wciąż w najwyższej formie fizycznej, papierosy zaś ją upośledzają!
- Masz rację, Towarzyszu. Obiecuję rzucić - powiedział Piotr i znów spojrzał na budzące grozę mury starej twierdzy.
Maj 1940 roku nie był w Sarmacji taki jak zwykle. Około godziny 5 rano, dnia 20 tegoż miesiąca, pierwsze scholandzkie bomby spadły na Grodzisk.
Sarmacka obrona przeciwlotnicza nie spodziewała się ataku. Kiedy na radarze pojawiły się eskadry dużych samolotów, początkowo dowódca jednostki nie wierzył w to, co widzi. Kiedy jednak na niebie pojawiły się ryczące Ju-230 na scholandzkiej służbie rzucił się na stanowisko ogniowe.
Bomby spadły głównie na dzielnicę rządową. W okamgnieniu w mieście wybuchła panika. Terkot karabinów i dział obrony przeciwlotniczej, huk wybuchających bomb, wreszcie artyleryjski ostrzał z nadciągających krążowników wroga dały obraz nadciągającej hekatomby.
A stół w pałacu królewskim w Scholopolis myślał intensywnie, jak pomóc rodakom.
Michas Winnicki
Rozmowy Kontrolowane
Rozmowy Kontrolowane
Odkąd Michnik nagrał Rywina, nikt nie może być pewny dnia ani godziny. Nasz v-światek, będąc niejako lustrzanym odbiciem ( a niekiedy krzywym zwierciadłem) realnego życia, także ma własnych Michników, Rywinów a nawet urządzenia inwigilujące. Z nagrywaniem nie ma problemu, tak więc z dziką rozkoszą będziemy publikować co bardziej smakowite kąski, w postaci logów z czata, archiwalnych zapisów rozmów gg, ściśle tajnych listów etc.
Dlaczego? Aby żaden aferzysta, oszust, osobnik moralnie niepewny, a przede wszystkim oszołom nie czuł się bezpieczny.
Na pierwszy ogień, prawdziwa perełka, ten log przysporzył, wiernej wam redakcji, wiele radości. Kiedy redaktor Winnicki podniósł się z podłogi i stwierdził, że trzeba to opublikować, urodził się w mojej głowie pomysł tego działu, od słów do czynów jeszcze daleka droga, ale o to przed wami pierwsza rozmowa kontrolowana.
Występują:
Andy Rutheford – jako „Ja”
MSZ Gruhnasu – jako „5939841”
Rozmowa jest autentyczna, nie ocenzurowana, zachowano oryginalną pisownię.
5939841 (16-05-2003 13:48)
Witam
Ja (16-05-2003 13:48)
witam
Ja (16-05-2003 13:48)
z kim mam przyjemność
5939841 (16-05-2003 13:48)
Oj duża przyjemność
Ja (16-05-2003 13:49)
tak więc masz na imie grzesiu
5939841 (16-05-2003 13:49)
MSZ Grunheinu lub gruhnasu sie mowi
Ja (16-05-2003 13:49)
przeporaszam, że pytam, ale czy my sie znamy
5939841 (16-05-2003 13:49)
Nie.
Ja (16-05-2003 13:50)
a skąd masz mój numer
5939841 (16-05-2003 13:50)
Jest pan z Sarmacji...
Ja (16-05-2003 13:50)
oo
Ja (16-05-2003 13:50)
tak
Ja (16-05-2003 13:50)
Andy Rutheford
Ja (16-05-2003 13:51)
a pan w jakiej sprawie
5939841 (16-05-2003 13:51)
No dobrze
5939841 (16-05-2003 13:51)
Czy
5939841 (16-05-2003 13:51)
Zgodziłby pan być w naszym wywiadzie?
5939841 (16-05-2003 13:51)
pensja 10 m za wiadomosc
5939841 (16-05-2003 13:53)
co pan na to?
Ja (16-05-2003 13:55)
nie rozumiem
Ja (16-05-2003 13:55)
chce [pan przeprowadzic ze mna wywiad?
5939841 (16-05-2003 13:55)
nie nie nie...
Ja (16-05-2003 13:55)
a co
5939841 (16-05-2003 13:55)
Czy chce być w naszym wywiadzie
5939841 (16-05-2003 13:56)
Wywiad Gruhnaskiego Wojska
Ja (16-05-2003 13:56)
miałbym działać przeciwko sarmacji
Ja (16-05-2003 13:56)
?
5939841 (16-05-2003 13:56)
Tak lekko...
5939841 (16-05-2003 13:57)
ale zarobek łatwy
Ja (16-05-2003 13:57)
a na morzyść jakiego państwa miałbym działac i co konkretnie miałbym robić
Ja (16-05-2003 13:57)
po co mi zarobki?
5939841 (16-05-2003 13:58)
Na korzyść państw VOSI, wyłapywać info z lsity, dzialow dla mieszkancow itp.
5939841 (16-05-2003 13:58)
10 marek to okolo 8,6 liberta
5939841 (16-05-2003 13:58)
aj 1 wiadomosc
5939841 (16-05-2003 13:58)
one info = 8,6 lt
Ja (16-05-2003 13:59)
za marne 8,6 lt miałbym działać przeciwko mojeuj wirtualnej ojczyźnie na korzyść oaństwa o którym nic nie słyszałem
5939841 (16-05-2003 13:59)
Nie o to chodzi
Ja (16-05-2003 13:59)
a o co chodzi
5939841 (16-05-2003 13:59)
chcemy wiedzieć jak sie dzieje w sarmacji i jak jesteśmy zapoznieni
5939841 (16-05-2003 14:00)
po za tym
Ja (16-05-2003 14:00)
komus jeszcze pan to proponował
5939841 (16-05-2003 14:00)
nie jednego panstwa a panstw VOSI
5939841 (16-05-2003 14:00)
nie gdyż pan sie do tego znakomicie nadaje
Ja (16-05-2003 14:00)
ja?
Ja (16-05-2003 14:00)
a to dlaczego
5939841 (16-05-2003 14:00)
taki spokojny czlowieczek prowadzacy firme i majacy spokojny dom
Ja (16-05-2003 14:01)
w moim domu wiele sie dzieje, ciągle ktos przychodzi
Ja (16-05-2003 14:01)
cały czas jest balagan
Ja (16-05-2003 14:01)
a w firmie tez jeden wielki bajzel
Ja (16-05-2003 14:01)
cały czas zamówienia
Ja (16-05-2003 14:01)
papierkowa robota
Ja (16-05-2003 14:01)
itp
5939841 (16-05-2003 14:02)
No to my mozemy pomoc
Ja (16-05-2003 14:02)
w jaki spośób
5939841 (16-05-2003 14:02)
naszym pracownikow itp. są udzielane uslugi
5939841 (16-05-2003 14:02)
zalezy
5939841 (16-05-2003 14:02)
od pana
Ja (16-05-2003 14:04)
wie pan, że moga mnie za to wykluczyc z sarmacji
Ja (16-05-2003 14:04)
a już na poewno odebrac obywatelstwo
5939841 (16-05-2003 14:04)
a kto sie dowie?
5939841 (16-05-2003 14:04)
nie dzialasz przeciwko
Ja (16-05-2003 14:04)
a w następnych wyborach za 2 miesiące mam startować do sejmu
5939841 (16-05-2003 14:04)
Informujesz tylko
Ja (16-05-2003 14:04)
no właśnie
5939841 (16-05-2003 14:05)
jak jestesmy zapoznieni
Ja (16-05-2003 14:05)
jeżeli dobrze rozumiem to mam was informować o rym co się dzieje w sarmacji
5939841 (16-05-2003 14:05)
No i mozemy dawac 24 lt za obserwowanie i przeszkadzanie ''gloniaszowi''
5939841 (16-05-2003 14:05)
tak
5939841 (16-05-2003 14:05)
ble
5939841 (16-05-2003 14:05)
24 m
Ja (16-05-2003 14:05)
dlaczego miałbym mu orzeszkadzac
Ja (16-05-2003 14:06)
nie mam nic przeciwko panu gloniaszowi
Ja (16-05-2003 14:06)
a pan skąd go zna
5939841 (16-05-2003 14:06)
bo obraził kanclerza Semmasu
5939841 (16-05-2003 14:06)
od kanclerza Semmasu: Patricka van Hoojdenska
Ja (16-05-2003 14:06)
aha
Ja (16-05-2003 14:06)
jeszcze jedno pytanie
Ja (16-05-2003 14:07)
w jakie sposób pan mnie znalazł
Ja (16-05-2003 14:07)
tzn czy spradzał pan wszystkich obywateli
Ja (16-05-2003 14:07)
i wybrał mnie
5939841 (16-05-2003 14:07)
niedokladnie
5939841 (16-05-2003 14:08)
od A0500 do A0700
Ja (16-05-2003 14:08)
aha
5939841 (16-05-2003 14:08)
ZGADZA SIE PAN?
Ja (16-05-2003 14:10)
ciesze sie, że zostałem wybrany pośród 200 sarmatów, ale trafił pan pod zły adres. nie będę działał przeciko mojej v-ojczyźnie (wydawanie informacji jest nielegalne). szczególnie iz jestem jej obywatelem, który powoli i skutecznie dąży do ugruntowanj pozycji w Sarmacji, a taki wybryk mógłby mi odebrax obywatelstwo, jeżeli nie wykluczyc z sarmacji
Ja (16-05-2003 14:11)
ale mam dla pana dobrą wiadomość
Ja (16-05-2003 14:11)
jeżeli będziecie chcieli to moge wam pomóc w rozwoju gospodarczym i pomóc wam zdobyc ugruntowana pozycje wśród polskich v-państw
5939841 (16-05-2003 14:12)
Jeśli chce pan zostać mieszkańcem (lub wykupić działkę np. na weekend) to prosze dac maila na gzpn@wp.pl
5939841 (16-05-2003 14:13)
Z imiem i nazwiskiem
5939841 (16-05-2003 14:13)
wiekiem
Ja (16-05-2003 14:13)
macie strone internetowa
Ja (16-05-2003 14:13)
prosze o podanie adresu
5939841 (16-05-2003 14:13)
czy posiadasz inne obywatelstwa (mozna nie pokazac)
5939841 (16-05-2003 14:13)
chwilowo nie mamy
Ja (16-05-2003 14:13)
uuu
Ja (16-05-2003 14:13)
to nie dobrze
5939841 (16-05-2003 14:13)
ale sie zje...
5939841 (16-05-2003 14:14)
mamy swoja partie w sarmacji
5939841 (16-05-2003 14:14)
PSG
Ja (16-05-2003 14:14)
..czyli
5939841 (16-05-2003 14:14)
?
Ja (16-05-2003 14:14)
nazwa
Ja (16-05-2003 14:15)
pełna
Ja (16-05-2003 14:15)
a jeżeli macie partie to powinniście nmieć tez kogoś w sarmacji, a w związku z tym byc obecni na liście dyskusyjnej
5939841 (16-05-2003 14:16)
Porozumienie Sarmacko-Gruhnaskie
Ja (16-05-2003 14:16)
ale ktos tę partie musiał załozć
Ja (16-05-2003 14:16)
wiec..
5939841 (16-05-2003 14:16)
mamy
5939841 (16-05-2003 14:16)
Marcina K.
Ja (16-05-2003 14:16)
kwieka
5939841 (16-05-2003 14:16)
ale on nie moze byc w wywiadzie
5939841 (16-05-2003 14:16)
K.
Ja (16-05-2003 14:17)
Marcina Kwieka
5939841 (16-05-2003 14:17)
I tak Ci nie powiem...
5939841 (16-05-2003 14:17)
w wywiadzie nie mogą być politycy
Ja (16-05-2003 14:17)
on nie jest politykiem
5939841 (16-05-2003 14:17)
bo on byl kiedys MSZ
Ja (16-05-2003 14:18)
msz
Ja (16-05-2003 14:18)
spraw zagranicznych
5939841 (16-05-2003 14:18)
a teraz przewodniczacym partii
5939841 (16-05-2003 14:18)
ta
5939841 (16-05-2003 14:18)
teraz gadasz z obecnym
Ja (16-05-2003 14:18)
ale w gruhnlandi
Ja (16-05-2003 14:18)
czy jakos tak
Ja (16-05-2003 14:18)
tam był msz
Ja (16-05-2003 14:20)
tzn, że Marcin Kwiek był w tym waszym państwie ministrem spraw zagranicznych, a potem zamieszkał w sarmacji i został waszym reprezentantem
Riposta
W Spectatorze z 18. maja 2003 roku, można przeczytać, jako “komentarz gościnny” artykuł pod tytułem “Sarmacka Kometa”, redakcja “Ab Ovo” nie zamierzała w żaden sposób komentować owego artykułu, w związku z promowanym przez nas stylem zdrowego dystansu do otaczającej rzeczywistości, wszak mamy ciekawsze tematy, jednakże gdy od zaprzyjaźnionego z redakcją osobnika otrzymaliśmy tę ripostę, postanowiliśmy, w ramach wolności słowa, dokonać aktu publikacji, zaznaczajac jednocześnie, iż poniższy artykuł nie prezentuje oficjalnych poglądów redakcji. Artykuł niemal sięga bruku, co pokazuje jak wielkie emocje wiążą się ze sprawą tak błahą, jak stosunki międzynarodowe państw wirtualnych, to ciekawe.
SCHOLANDZKA RAKIETA
W ostatnich dniach, jaśniejąca na nieboskłonie v-świata Kometa Sarmatia, dostrzegła pewne oznaki pogorszenia się kondycji umysłowej władców Związku Socjalistycznych Prowincji Scholandzkich. Otóż władcy Ci postanowili nie zważając na nikogo odpalić rakietę. Rakieta owa nie uczyniłaby nikomu żadnej krzywdy, gdyby powstawała w każdym innym v-państwie poza ZSPS. Jednakże ta jest wyjątkowa. Stworzona została przez zespół specjalistów w osobach – JKM Lenina, A. Mołotowa i tow. Kanikovicza. Mieszanka ta bardziej wybuchowa niż paliwo rakietowe, uradziła, że wokół ogona komety Sarmackiej – ministra Czekańskiego krąży bliżej niezidentyfikowana grupa i nie wiadomo tylko czy to mniejsze meteory, okruchy czy też zwykłe kosmiczne śmieci. Tak na wszelki wypadki postanowili, że to, co krąży z pewnością ich nie lubi i zrobi im kuku.
Wodzowie ZSPS postanowili również się zastanowić, co im do Sarmackiego Parlamentu? Uradzili na XXXV Plenum KC, że, niestety, nic. Wielu było zawiedzionych. Myśleli bowiem, że imperium ZSPS z pewnością będzie miało wpływ na Kometę. Okazało się jednakże, że ta jest za daleko i się nią sterować nie da.
JKM Lenin za pośrednictwem A. Mołotowa opublikował swe wynurzenia, nad którymi deliberował podczas uciech młodego, niemal chłopięcego, łoża. Doszedł on wtedy do wniosku, że skoro Kometa Sarmatia nie chce mu dać, to po co mu ten sojusz. Asekuracyjnie podjął decyzję, że utrzymać warto będzie sojusz obronny – nigdy nie wiadomo bowiem, kto postanowi dobrać się do scholandzkiej, dziewiczej rzyci. Strategia jest doskonała – to Kometa jest wszystkiemu winna – przecież już w średniowieczu udowodniono, że zwiastuje ona kłamstwo, wojny, głód i wszelkie inne cholerstwo. A. Mołotow zapewne doskonale sobie zdaje z tego sprawę – wszak jest politologiem czy filozofem, czy tez może historykiem, histerykiem... tego nie wie nikt. Wiemy na pewno, iż jest mądry i wszystko wie.
Jako, że ZSPS przeżywa od niedawna trudy związane z elektryfikacją, dostrzeżono także wiele spięć na styku linii przesyłowych Komety a szerokimi torami ZSPS. Z pewnością to wina niekompatybilnych systemów i sprzętu zakupionego przez ZSPS w v-Jugosławii, wycofanego po bombardowaniach bombami grafitowymi. Skoro się elektryka pieprzy to jest to pretekst do zakończenia sojuszu. Jednakże znów nie zostanie to zaproponowane wprost, czytamy wszakże „Propozycja chyba najbardziej korzystna dla naszej polityki zagranicznej byłaby taka: Zrewidować Porozumienia Grodziskie, a może nawet w ogóle je zawiesić (są przecież w istocie martwe). Pozostać przy sojuszu wojskowym z Sarmacją, Aklandią i Baridas, który wszystkim krajom może przecież służyć.” I znów mamy do czynienia z przemyślaną strategią – walmy Kometę, ale delikatnie, naszą rzyć ktoś musi ochraniać.
Nie mniej niepokojącym faktem zauważonym przez Kometę Sarmatię jest pobyt w ZSPS znanego awanturnika Detektywa Inwektywa. W prasie ZSPS czytamy – „Sarmaci zaś (Ci przy władzy), nie szczędzący nam inwektyw, (w międzyczasie z wzajemnością zresztą)”. Nie wiemy o jakich Sarmatów u władzy chodzi, zatem, zgodnie z logiką scholandzką, jesteśmy pewni, że chodzi o Detektywa Inwektywa. Oj biedny ten ZSPS....
Kacper, Melchior i Baltazar.
Przegląd Prasy
Bieżące wydanie Przeglądu Prasy, w lwiej części wypełnia pisanina Spectatora, czyli organu prasowego Króla Armina.
Sarmacja
Biuletyn – Redaktor Leo, którego nekrolog już mieliśmy przygotowany, powrócił! Uraczył nas także, kolejnym numerem Biuletynu, co cieszy. Ale nic to, w porównaniu z radością, jaka dosięgła redakcję, po lekturze fragmentu krótkiego artykułu, pod wymownym tytułem „Ukatrupić sejm?”. Remontujący swoje realne domostwo Naczelny napisał „Więcej przeczytacie w felietonie w "Ab Ovo". Bo nam się więcej pisać nie chce.” Niejedna łza wzruszenia, spadła na redakcyjną klawiaturę. Po za tym tak jak zwykle, czyli bardzo dobrze. Z zadziwiającym odbiorem spotkał się tekst „Bo marzenia trzeba czasem wspomóc” Dowodzi on jednoznacznie, że pod względem czytania ze zrozumieniem, Sarmaci trzymają polską normę ( ok. 20% rozumiejących tekst czytany).
Scholandia
Spectator – Najlepszy dziennikarz wśród scholandzkich ministrów spraw zagranicznych, nie(d)oceniony sługa uniżony scholandzkiej Korony, a przy tym nieco nudnawy redaktor Spectatora, Pan Bartkiewicz we własnej osobie, podjął pierwszą mądrą decyzje w sprawie poprawy jakości i ilości swoich czytelników, zaczął poświęcać większość miejsca na łamach Księstwu Sarmacji, niestety, mimo iż pełen zapału, nie sprostał trudnemu zadaniu zachowania dziennikarskiej rzetelności, ale nic to, wszak nie można mieć wszystkiego. Cóż, widać wyraźnie, zdecydowane położenie nacisku na ilość, a nie jakość tekstów nam poświęconych. Wszystkiego komentować nie będziemy, bynajmniej nie z braku możliwości ku temu, ot, zwyczajnie nie ma sensu dementować andronów, których nie powstydziłby się sam Goebbels. Coś jednak skomentuję, jako egocentryk z patentem, wybrałem fragment o mnie ( swoją drogą nie jedyny, jestem kreowany na drugą, po baronie Czekańskim czarną gwiazdę Scholandii, w myśl zasady, cudze chwalicie, swojego nie znacie) Znajomy Scholandzkiego Królika napisał:
„(..) Mirthandil, który pierwszego maila z ogłoszeniem odejścia Hagakure wysłał bez jakiegokolwiek dowodu, ze jest upoważniony do takiego kroku. Zresztą trochę się tu ośmieszył, mówiąc o intelektualnej nierówności miedzy sobą (maturzysta, a może nawet i nie?), a ks. Filipem, jak by nie było realnym doktorem a wirtualnym profesorem - może najpierw do czegoś dojdźmy, a potem zadzierajmy nosa?(..)”
Khe, khe, khe... Nie widząc bezpośredniego związku między poziomem intelektualnym a tytułem naukowym, odsyłamy realnego magistra, a wirtualnego profesora, red. Bartkiewicza do podręcznika genetyki ( poziom trzeciej klasy szkoły średniej) w celu uzupełnienia wiedzy na temat szeroko rozumianej inteligencji, ze szczególnym naciskiem na problem „wiedza a intellect” ( parafraza). Na zakończenie moralizatorskiego wywodu, dodam, że naturalnie nic o poziomie intelektualnym Księcia Filipa nie wiem, a tym bardziej, nie pisałem, jest to klasyczna nadinterpretacja w stylu krewnych i znajomych scholandzkiego Królika.
My chcemy wirtualnych gazet!!!
Mimo wszystko lubimy redaktora Bartkiewicza, scholandzkiego Króla i całą rozkosznie niewinną gromadę Scholandczyków. Tak, miłujemy nieprzyjaciół swoich, całkowicie szczerze, ale nie dlatego, że jesteśmy dobrymi katolikami, a dlatego, że są. V-świat bez Scholandii byłby uboższy, a my nie mielibyśmy o czym pisać, czego krytykować i z czego drwić. Historia potrzebuje negatywnych bohaterów!!!
CDN
OBOCAO
motto: Opinia publiczna to zdanie ludzi, których normalnie nikt o zdanie nie pyta.
Ośrodek Badania Opinii Czytelników Ab Ovo
Redakcja zaczyna rozumieć motto OBOCAO, wyniki ostatnich ankiet, przeraziły nas nie na żarty... Na pytanie „Monarchia czy Demokracja?” dotyczące preferowanego systemu rządów 44.4% ankietowanych odpowiedziało „Poseł Łaski musi odejść!”, podobnie, a nawet jeszcze gorzej, spisaliście się przy innych pytaniach, to głęboko zastanawiające, czyżby niezrozumienie pytań? A może Poseł Łaski tkwi głęboko w waszym jestestwie? Cóż, Ci z was, którzy na pytanie „Kawa czy herbata?” odpowiadają „Poseł Łaski” proszeni są o kontakt z redakcyjnym psychologiem, doktor Winnicki przyjmuję codziennie w tajnej kwaterze KPS, która znajduje się na cmentarzu komunalnym Księstwa Sarmacji. Tymczasem pokornie proszę o udział w nowych ankietach.
metadane
autor: Damian Konieczny
opublikowano: 19 maja 2003 r.
link: http://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/ao/archiv.php