SLW3

Samochody Ludzi Władzy: ODCINEK 3

Znany i Doceniany Miłośnik Sztuki, Co To Na Prawie Konstytucyjnym Zjadł Zęby Po Czym z Księciem Przepadł Gospodarkę, Motor Kultury, Legendarny Doktor Kedar.

Po tym wstępie na temat SMW skupmy się na naszym kolejnym bohaterze, czyli na Doktorze Kedarze. Postać ta jest tak charakterystyczna i znana, że przypominanie jej dokonań mija się z celem. Doktor Kedar, który był natchnieniem dla wielu sarmackich (i nie tylko) twórców kultury, poruszał się wieloma ciekawymi samochodami. Skupmy się za tym na nich.

POCZĄTKI DROGI DO SŁAWY – SMW P70

SMW P70

Cudowne dziecko Scholandische Motoren Werke oddział Eltdorf, model P70, był pierwszym samochodem Doktora Kedara. „Wszedłem w jego posiadanie po opublikowaniu mojego pierwszego podręcznika do prawa konstytucyjnego. Jako początkujący naukowiec potrzebowałem samochodu, dochody z publikacji pozwoliły mi zakupić tylko tego malca. Ale nie żałowałem, bo był wspaniały” wspominał w wywiadzie dla czasopisma prawniczego „Temida w Palestrze” nasz bohater. P70 wyposażony był w dwusuwowy silnik spalinowy o mocy 40 KM i pojemności 600 cm3 i dostępny był w trzech wersjach nadwozia – dwudrzwiowym typu sedan, dwudrzwiowym typu coupe i trzydrzwiowym typu kombi. To małe autko było idealne dla osób z niezbyt zasobnym portfelem, nic dziwnego że okazało się tak wielkim hitem. Fundusze zarobione na sprzedaży tego samochodu pozwoliły na wdrożenie bardziej skomplikowanych modeli firmy.

NIEUSTAJĄCY RUCH W PIONIE – Toczek T1000

Toczek T1000

Niestety, jak wspominał potem w artykule dla tygodnia „Prawnicze Show” Doktor Kedar, jego P70 uległ wypadkowi i nadawał się li tylko na recykling. Także nasza tuza musiała rozejrzeć się za innym pojazdem. Wybór jego sokolego oka padł na inny z produktów SMW, mianowicie na Toczka T1000. W tym czasie Doktor Kedar potrzebował auta dostawczego, tak aby mógł bezproblemowo przewozić swoje materiały naukowe w te i nazad. Toczek T1000 był wyborem idealnym. Nieduży, acz pojemny, napędzany był skromnym silnikiem benzynowym o pojemności 1,2 litra i mocy 60 KM. Toczek sprawował się bardzo dobrze na drogach lokalnych i nieutwardzonych, dzięki wytrzymałemu zawieszeniu. Jednakże zbyt słaba jednostka napędowa sprawiła, że auto to nie było hitem eksportowym. „Mój Tuptuś często się krztusił. Umarł śmiercią tragiczną, niestety pękło mu serduszko” ze łzami w oczach wspominał swojego Toczka Doktor Kedar.

POWIEW NOWOCZESNOŚCI – Gellon 233

Gellon 233

Tak więc kiedy Tuptuś przeniósł się na łono Czterośladowego Abrahama, Doktor Kedar stanął przed dylematem – czym teraz? Auta wandejskie, z racji przekonań naszego bohatera, nie wchodziły w rachubę. Wybór padł zatem na produkt sarmacki. Gellon 233, produkt Fabryki Traktorów i Samochodów Rolniczych „Brona” w Grodzisku, miał być kolejnym rydwanem cudownego dziecka sarmackiej sceny prawnicznej. „Ach, Guguś… Co to był za pojazd! Niczym pocisk, niczym torpeda – nie było dla niego zadania nie do wykonania”. Gellon 233 był odpowiedzią na potrzeby sarmackich rolników, którzy poszukiwali czegoś pomiędzy samochodem ciężarowym a osobowym. Rynek pojazdów dostawczych był w tym czasie dość ubogi, nie dziwota więc że Gellon 233 zrobił taką karierę. Poruszany przez 2,5 litrowy czterocylindrowy silnik wysokoprężny o mocy 80 koni, posiadał wyśmienity moment obrotowy. To i wytrzymałe zawieszenie dawały temu autu doskonałe właściwości jazdy w terenie. Niestety, na minus należy zaliczyć wykonanie blach stalowych. Użytkownicy skarżyli się, że popularny kalafior (rdza) zaczynał wchodzić już po kilku latach użytkowania. Niestety, do końca produkcji tego auta nie udało się rozwiązać tego problemu.

CO SE BĘDĘ JAK SE MOGĘ – CzAR 233B

CzAR 233B

Ten los spotkał i Gugusia Doktora Kedara. Pożarty przez rdzę, dzielny samochód nie nadawał się już do jazdy. I tak, kolejny raz w swoim życiu, Wielki Wizjoner stanął przed problemem zakupu auta. „W tym czasie byłem już znany i lubiany. Jako szanowany arystokrata, twórca i prawodawca, poszukiwałem auta które oddałoby moją wielkość. Tak kupiłem Czarusia”. CzAR 233B produkowany był Czarnoleskiej Fabryce Traktorów. Zaprojektowany na potrzeby wojska, CzAR trafił też do obiorców cywilnych. Jego głównym zadaniem było holowanie uszkodzonych czołgów na polu bitwy. Montowana w nim oryginalnie jednostka napędowa (benzynowe 12 cylindrowe monstrum o pojemności 18 litrów) była tak paliwożerna, że użytkownicy prywatni często zastępowali ją dużo mniejszym, acz równie wydajnym, silnikiem wysokoprężnym produkcji Zakładów im. Żenady. Auto Doktora Kedara, z przyczyn ideologicznych, posiadało oryginalną jednostkę benzynową.

„Czaruś”, jak i jego właściciel, miał swoje złote dni w czasie zajść Wandejskiego Czerwca. Do legendy przeszedł bohaterski wyczyn Doktora Kedara, kiedy to, nie zważając na niebezpieczeństwo, poprowadził odkrytym samochodem szturm jednostek KSZ na siedzibę Sądu Najwyższego w Grodzisku. Niestety, podczas tego wyczynu auto zostało bezpowrotnie uszkodzone. Umieszczony jako pomnik przed gmachem SN, zniknął w czasie przepadu gospodarki. Ciągle jednak trwają poszukiwania „Czarusia”, być może jeszcze pewnego dnia uda się nam nacieszyć oczy widokiem tego niesamowitego samochodu.

metadane
autor: Michał Kiełbasa-Krakowski
opublikowano: 22.08.2012, Tygodnik Wszeteczny
link: Gazeta Wyborcza