Ab Ovo 16
nr 16 z dnia 5 lipca 2003 roku - Ostatni?!
Spis treści:
- W ramach wstępu
- Fakty i mity
- Felieton
- Hyde Park
- Sensacje
- Rozmowy
- Reportaż
- Mirabile Dictu
- Scholik
- Laureaci
- Przegląd Prasy
- Sport
- OBOCAO
- Napisy końcowe
W ramach wstępu
Drodzy czytelnicy, tym razem termin wydawniczy nie miał dla nas żadnego znaczenia, ostatni numer Ab Ovo, musiał zostać dopięty na ostatni guzik. Tak, szesnasty numer Ab Ovo, będzie numerem ostatnim. Powodów tej decyzji jest kilka, o wszystkich można przeczytać w bieżącym wydaniu naszej gazety. Nie jest to jednak koniec ostateczny, tego typu deklaracje są domeną ludzi prostych, a jednocześnie skłonnych do teatralnych gestów. Wychodzimy z założenia, że Ab Ovo wydajemy dla Was, sami sobie nie musimy udowadniać własnej elokwencji i dystansu do otaczającego świata, wiemy że jesteśmy świetni w te klocki. W drugiej połowie czerwca dostaliśmy kilkadziesiąt różnej wagi dowodów na to, że Ab Ovo jest nie tylko zbędne, ale i wprawia Was w obrzydzenie. Owszem nie były to recenzje wszystkich, ale milczenie w tym wypadku, oznacza przyzwolenie. Słowem, jeżeli uznamy, że mamy dla kogo pisać, Ab Ovo powróci po przerwie wakacyjnej, jeżeli tak się nie stanie, rozpoczniemy nowy projekt, jest wszak luka na prasowym rynku po upadku Trybuny, zawsze też możemy, wierzę w to gorąco, znaleźć pracę u redaktora Leoparda. Kończąc te smutne dygresje, tradycyjnie zapraszam do lektury, a jest co czytać: Strzały w tunelu, to nietypowy felieton autorstwa redaktora naczelnego, rozmowy kontrolowane demaskują niuanse sarmackiej kultury, nie tylko osobistej, redaktor Winnicki specjalnie dla Was, opisuje kulisy najnowszej rewolucji klubowej, wychodząc naprzeciw nowym dziedzinom v-egzystencji otwieramy rubrykę sportową, natomiast nasz asortyment powieści w odcinkach powiększył się o kapitana Scholika, dojrzałego intelektualnie funkcjonariusza scholandzkiej milicji. To i wiele więcej w wakacyjnym Ab Ovo. Do następnego numeru?
Mirthandil
Fakty i mity
motto: "Fama crescit eundo" - Wergiliusz
"Historia pełna jest wojen, o których każdy wiedział, że nie wybuchną." Enoch Powell.
Oj, w związku z egzaminem redaktora Winnickiego, aktualne Fakty i mity, dotyczą, dwóch niemal, v-tygodni. Jednakże, biorąc pod uwagę, ze jest to ostatni numer Ab Ovo, to Czytelnik może sobie odpuścić złośliwe uwagi. Bieżące wydanie Faktów i mitów sponsorują literki s jak „sarkazm” d jak „dwulicowość” i oczywiście k jak „koniec”. Przy okazji pierwszej notki, pragnę zaznaczyć, ze chronologia wydarzeń, nie została zachowana. Powiedzmy, dla odmiany, że ukradli ją żydoliberałowie.
Prasowy rynek w Księstwie Sarmacji słabnie, rosnąc. Tak! To żaden złośliwy redakcyjny chochlik. Taka tendencja daje się zauważyć od pewnego czasu. Powstają nowe tytuły, trzeba więc traktować to jak rozwój, jednakże mała aktywność Biuletynu, zamknięcie Trybuny i agonia Ab Ovo, zmuszają do refleksji. O tych nowych tytułach wypadałoby co nieco napisać. Na pierwszy ogień – Brama. Tutaj za pozytywny, uznajemy fakt, reaktywacji reżimowej gadzinówki, jednakże treść pozostawia sporo do życzenia, zerżnięta z listy reklama SKP, związki frazeologiczne typu „Kanclerz, nasz ukochany ziom” i brukowe aluzje ala Ab Ovo, świetnie komponują się z jakością rządu. Nie jest to, oczywiście, komplement. Drugim zjawiskiem na prasowym rynku jest „Logo” które straszy ilością błędów oraz literówek, nie powala też na kolana merytoryczna jakość tekstów. Nowe gazety ma także w planach sarmacki establishment, eksminister Wieniek, pracuje nad Krezusem, w którym, jak zapowiada, „Nie będzie się gnoić ludzi” (Nie to co u nas, ha!), co, de facto, nie wróży gazecie interesującej treści, na koniec perełka, nad nowym periodykiem, na skale międzynarodową, pracuje sam niklowy Kanclerz Czekański, będzie to zjawisko z całą pewnością równie interesujące jak sam wyżej wymieniony, już teraz bowiem, stara się odkupić od nas szatę graficzną i podkupić nam czołowego redaktora. Czy już gdzieś pisaliśmy, jak bardzo kochamy Kanclerza?
W Sarmacji sport miał się słabo. Jak miał się mieć, skoro przewodniczącym SKOL był sam redaktor Mirthandil? Do czasu. Żądni sportowych emocji Sarmaci wzięli sprawy w swoje ręce. Tow. Winnicki, od dawna interesował się dreamlandzką ligą hokeja, teraz, jako pierwszy założył drużynę, propagując tym samym, ten uroczy sport w naszym v-kraju. W chwili obecnej gra w hokeja większość sarmackich tuzów, w tym całą partia KPS, zgodnie z zaleceniami tow. Wandy, który zwykł mawiać że „sport to heroina dla mas, można nim zastąpić religie”. Więcej czytaj w dziale sportowym, pod redakcją kolegi Szpakowskiego.
Zgodnie z zasadami funkcjonowania współczesnego organizmu v-państwowego natychmiast po powstaniu nowej dziedziny v-życia, powstało odpowiednie ministerstwo. Ministrem sportu został redaktor Bramy Sarmackiej, niejaki Avistak. Z tym Panem to jest ciekawa sprawa, nie wolno się z niego nabijać. Można z Kanclerza, można z Księcia, można nawet z terrorystycznej Fundacji Adam, ale z tego Pana, zgodnie z zasadami v-światowej politycznej poprawności, nie można. Nie, Pan Avistak nie jest czarny, nie jest nawet niepełnosprawny. Ma dwanaście lat. W v-świecie, gdzie teoretycznie bariera wieku nie istnieje, nie ma progu pełnoletności, wszyscy, bez względu na wiek, są równi. Jednakże jak powszechnie wiadomo, człowiek z wiekiem dojrzewa. Także intelektualnie. No więc, jeżeli ktoś będzie się śmiał z decyzji Pana Avistaka, jako ministra sportu, podniesie się krzyk v-politycznie poprawnych. „Bez przesady, on ma tylko dwanaście lat”. I słusznie. Ma. W związku z tym nie wolno się z niego śmiać. Ale może zostać ministrem. W szwedzkim parlamencie 50% miejsc jest ustawowo zarezerwowane dla kobiet, czy w naszym sejmie 1/3 miejsc będzie wkrótce przysługiwała dwunastolatkom? Jest na to jedna rada – bezwzględnie nie zwracać uwagi na wiek mieszkańca. Także krytykując. Tylko czy v-społeczeństwo jest na to gotowe?
My chyba nie jesteśmy. I dlatego nie napiszemy o przetargu ogłoszonym przez ministra, o kilkunastu stanowiskach które chciał stworzyć oraz o błyskotliwości samej nominacji. Wszak Kanclerz wybrał Pana Avistaka spośród licznych kandydatów, że wymienimy tylko Sarmatę o pseudonimie artystycznym „Sand” który tworzy świetną grafikę do www. Nie napomkniemy o tym wszystkim ani słówka. Bo jesteśmy v-politycznie poprawni!
Najlepszy Kanclerz Księstwa Sarmackiego, nie licząc podkanclerzych i sytuacji w której Kanclerza nie ma wcale, kolejny raz nas zauroczył. Oznajmił bowiem, że przydałaby się kolejna sarmacka gazeta, ponieważ te obecne, o zagranicy nie piszą, nic a nic. Biorąc pod uwagę, nie tak dawne słowa Kanclerza, w których krytykował Biuletyn za to, że za mało miejsca poświęca Sarmacji, kosztem innych v-panstw, nasz cykl „w osiem tygodni dokoła v-świata” oraz dział „reportaż”, wypowiedź Kanclerza o następującej treści: „Przydałaby się jeszcze nowa gazeta. brakuje moim zdaniem informacji o tym co się dzieje w v-świecie (...)Liczę na to, iż niedługo podobny periodyk, oczywiście sprawami Sarmacji także się zajmujący, się pojawi.” należy interpretować jednoznacznie - jako pełne poparcie, dla własnej, nowej, prasowej inicjatywy. Rozumiemy to świetnie. Tylko dlaczego Kanclerz promuje ją w tak idiotyczny sposób?
Redaktor Mirthandil powiedział „Brama to reżimowa gadzinówka” i rozpętała się burza. Więcej na ten temat czytaj w Felietonie. Nie znajdziesz tam jednak odpowiedzi na tak fundamentalne pytania jak: Dlaczego w Sarmacji panuje reżim? Kto to był Bakunin? Na czym polega wyższość jednostki nad masą? I wiele, wiele innych. Nie ma lekko, żeby poznać odpowiedzi na tak trudne pytania, należy, primo, uważnie przestudiować archiwum listy dyskusyjnej z drugiej połowy czerwca, secundo, skorzystać z jakiejkolwiek encyklopedii, trio, posiadać poziom intelektualny odrobinę wyższy, od kilku, byłych, sarmackich ministrów.
Kanclerz Czekański przegrał proces, w związku z czym uznał, ze nasze prawo jest dalece niedoskonałe i postanowił je zmienić. Redakcja drży z podniecenia, na samą myśl o tych zmianach. Dotychczas Kanclerz wprowadził kilka modernizacji, wszystkie, nawet te, które teoretycznie były dobre, okazały się totalnym fiaskiem. Jak choćby zmiany w udzielaniu kredytów, które doprowadziły jak na razie, jedynie do strasznego bałaganu. Dlaczego tak się dzieje? Cóż, naszym zdaniem, Kanclerz zwyczajnie nie ma talentu do wdrażania czegokolwiek. Być może pora na zajęcie się czymś innym? Przetwory owocowe, kampanie militarne, szydełkowanie? Tyle jest dziedzin v-życia, nie spenetrowanych jeszcze kanclerską v-ręką...
Pisząc te słowa słucham Sarmavoice, pierwszego sarmackiego radia internetowego. Redaktorzy Ab Ovo są zachwyceni tym nowym medium, można w nim posłuchać dobrej, jak i nędznej muzyki, że o głosie byłego towarzysza Zielińskiego nie wspomnę. Głos ten wydaje się być bardzo sympatyczny. Właśnie nadawane są „wiadomości późno wieczorne”, merytorycznie oceniamy je nieźle, aczkolwiek słyszy się udział Kanclerza Czekańskiego w ich przygotowaniu. Cóż, oby się nam rozgłośnia rozwijała.
Idiotyczna dyskusja pomiędzy Panem Wienkiem a redaktorem Mirthandilem, zakończyła się zmianą lokatora w ministerialnym gabinecie. Lider Semnoteam spakował swoje manatki, a na ich miejsce swojego ulubionego pluszowego misia położył szef biura politycznego KPS. Stanowisko ministra dezinformacji, dla kogoś tak kochającego Kanclerza Czekańskiego jak wicehrabia Mirthandil, to prawdziwa męczarnia i okrutna kara za udział w nonsensownej polemice. Po raz kolejny sprawdziło się jedno z Praw Murphy'ego: "Nigdy nie kłóć się z głupcem; ludzie mogą nie zauważyć różnicy".
Przez całą drugą połowę czerwca, odbyło się kilka mniej lub bardziej efektownych v-samobójstw, oraz jedno, żałosne nieco, v-zmartwychwstanie. Po którym radość i euforia ludu pracująco-kapitalistycznego była wielka. Zdaniem niektórych, irracjonalna. Jak to zwykle ze zmartwychwstaniami bywa.
Swego czasu zachwycaliśmy się nad uroczymi andronami naszego ulubionego posła na temat podatków, teraz tą samą ścieżką ochoczo podąża Kanclerz Czekański - pieprzy bzdury, że aż miło posłuchać. Oczywiście, jak to ma w zwyczaju, zmienia poglądy jak rękawiczki. Najbardziej nam się podobają te odniesienia do realności ala Scholandia, idiotyczne teksty o 10% podatku liniowym, fatalnej sytuacji budżetu itp. itd. W sprawie tych kłopotów finansowych państwa, warto by przeprowadzić śledztwo, biorąc pod uwagę ceny gruntu i rezygnację z bezzwrotnej pomocy dla nowych mieszkańców, o czym zresztą Kanclerz zapomniał, pisząc, że jak tak dalej poijdzie i nie będzie podatków, to będzie trzeba zrezygnować ze wspomnianych zapomóg.
Księstwo Sarmacji było także miejscem wielu innych fascynujących wydarzeń, które, z powodu niesamowitej próżności i ogólnego chamstwa, olaliśmy. Wszystkich pokrzywdzonych zapraszamy do kontaktu z redakcją, będziemy wypłacać odszkodowania.
Ekhm.. i przyszła smutna chwila. Ostatnia wiadomość w Faktach i mitach. Gdy zaczynałem, oczyma wyobraźni widziałem siebie odchodzącego po kilku, może nawet kilkunastu latach, na v-emeryturę, oddając stery w ręce godnego następcy. Przyszło mi natomiast zamykać gazetę u szczytu formy, po szesnastu, zaledwie, numerach. Nie mówię jednak „se ne wrati”, być może kiedyś uznamy, że jest w Sarmacji miejsce dla Ab Ovo. Że są czytelnicy, którzy czytają nas z przyjemnością i uśmiechem, w co, po lekturze listy dyskusyjnej i prywatnych bluzgach, przestaliśmy wierzyć. I wtedy wrócimy. Tak więc, Kanclerz Czekański wznosi niepotrzebnie puchar do góry, na zwycięski toast jest jeszcze, być może, za wcześnie, Panie Wieniu, na epitafium Faktów i mitów. Też.
Felieton
Damian "Mirthandil" Konieczny
Strzały w tunelu
Czyli jak redakcja Ab Ovo stała się wrogiem publicznym
Inwokacja.
Z punktu widzenia Faktów i mitów, to był najlepszy tydzień istnienia Księstwa Sarmacji jako takiego, pewnych osobników z gatunku homo idioticus, szczyt formy oraz polotu. Działo się nie mało, a że wasi wierni redaktorzy byli w centrum wydarzeń, opisuję je z precyzją mieszkańców Nagasaki, roku pamiętnego 1945.
To był maj, pachniała saska kępa.
To był maj, nic nie zwiastowało katastrofy, saska kępa pachniała, zapewne, jak co roku, co roku mniej intensywnie, ma się rozumieć, degradacja środowiska i te rzeczy. Nie. Nie o tym miałem pisać, tak tylko chciałem przypomnieć Czytelnikowi, o problemach dręczących matkę ziemię, a o głodujących dzieciach w Etiopii, Maryla Rodowicz nie śpiewała, przynajmniej nie w kontekście maja.
Historycznych aluzji urok niezaprzeczalny.
To właśnie w maju, odbywała się, opiewana przez poetów, wojna redakcji Ab Ovo że Związkiem Socjalistycznych Prowincji Scholandzkich, to właśnie wtedy, zabrano nam prawo głosu na scholandzkiej liście, wówczas także, redaktor Winnicki inspirowany przez piszącego te słowa, obywatela Księstwa Sarmacji od początku, a związanego z nim, jeszcze dłużej, wysłał na listę Królestwa Scholandii list, który stał się v-depeszą emską. List ten przeczytał minister Wieniek.
Co każdy minister o środkach artystycznego wyrazu, wiedzieć powinien.
To żaden grzech, minister też ma jakieś prawa. Nikt nie powiedział, że minister nie może czytać, ale należy stanowczo zaznaczyć, że urzędnik publiczny tej rangi, powinien wykazać się odrobiną zdolności w kierunku czytania ze zrozumieniem. Minister Wieniek nie potrafił zrozumieć sarkazmu, gdyby to był jeszcze sarkazm wyrafinowany, jakim od czasu do czasu, raczy nas prezes Fundacji Adam, ale nie, to był zwykły sarkazm w stylu dziecinnych redaktorów Ab Ovo. Jednakże możliwości ministra Wienka przekroczył. Nic to – pomyślisz roztropnie Czytelniku, pewne ograniczenia intelektualne ministra Informacji złym nie czynią, wszak nie jest to praca skomplikowana, jednak Pan Wienio na niezrozumieniu nie skończył, brnąc w nim dalej, wywnioskował, że my, to jest redaktorzy Ab Ovo, jesteśmy cholernie dwulicowymi świniami, które w Scholandii obrażają Sarmacje, w Sarmacji Scholandię, a podczas igraszek miłosnych śmieją się z naiwności obu nacji. Istotnie, taki tok rozumowania, uroczy w swej prostocie, pasuję do lansowanej przez AgJota sylwetki Pana Wienia.
Arystokratyczna samopomoc intelektualna.
Gdyby na tym skończył minister swoją drogę przez intelektualną mękę, nie pisałbym tych słów, On jednak, na takie dictum, zareagował agresywnie, prosił o radę to tu, to tam, zamierzając pozwać redaktora Winnickiego o pomówienie, życzliwi, a inteligentni, zajmujący niekiedy wysokie stanowiska Sarmaci, subtelnie wyjaśnili mu jednak, kontekst wspomnianego wyżej listu, oraz absurdalność roszczeń, jak się okazać miało w czerwcu, zdecydowanie zbyt subtelnie.
Przyczajony tygrys i ukryty smok.
Urażony minister Wieniek, samozwańczy głos sarmackiego sumienia, czekał na odpowiedni do personalnego ataku, moment. W tym czasie, redaktor naczelny Mirthandil, wysoko ceniąc sobie sarmacki dystans i autoironię, we własnym mniemaniu sarmacki v-stańczyk, krytykował beztrosko Kanclerza Czekańskiego, Kanclerz się odgryzał, cicho popłakując w kącie, alles gut, jak mawiają Scholandczycy. W pewnym momencie dyskusja zeszła na kwestię zagraniczną w sarmackiej prasie. Kanclerz twierdził że nic o zagranicy nie piszemy, a tow. Mirthandil, broniąc redaktora Leoparda i siebie oczywiście, przytoczył nie tak dawne wypowiedzi Kanclerza, w których ów zarzucał Biuletynowi że o zagranicy pisze za dużo, po macoszemu traktując swój imienny epitet.
Sarmackiego reżymu skutek uboczny.
Typowa dla Kanclerza nagła zmiana poglądów, którą czerwonoskórzy nazywają „dwa języki”, wpłynęła na dalszy ciąg dysputy. Cała rozmowa trafiłaby zapewne do archiwum yahoo, owocując jedynie krótką wzmianką w FiM, gdyby redaktor Mirthandil nie napisał że „Brama to reżimowa gadzinówka”, Panu Wieniowi tego było trzeba, myśl o zdemaskowaniu dwulicowego guru pokolenia pampersów przesłoniła jego, wątpliwy zresztą, zdrowy rozsądek. Błyskawicznie napisał, głupawy nieco post, który został prymitywnie i pretensjonalnie wyśmiany przez redaktora naczelnego Ab Ovo. Nie to uraziło Pana Wienia! Mając problemy ze zrozumieniem kontekstu, najprostszej nawet wypowiedzi, która nie zawierałaby mądrości ludowej, Pan Wienio oburzył się użyciem przez wicehrabiego Mirthandila słowa „reżim” w stosunku do Księstwa Sarmacji, szczytem ignorancji intelektualnej z jego strony, było uznanie tego określenia za uwłaczające dla wszystkich mieszkańców Sarmacji!
Folwark zwierzęcy, adaptacja Kanclerza Czekańskiego.
Pan Wienio skierował sprawę do sądu. Redaktor Mirthandil kwiczał z radości, wszak proces w którym starałby się udowodnić że Brama to reżimowa gadzinówka, byłby komiczny. Niestety, nie ma róży bez kolców, minister Wieniek do swojego pozwu dołączył absurdalną moderację. Została ona błyskawicznie zdjęta z redaktora Mirthandila, przez Kanclerza Czekanskiego, aczkolwiek z idiotycznym komentarzem, zgodnie z którym Sarmacja dzieli się na równych i równiejszych, a wicehrabia Mirthandil, dopuścił się wielokrotnie oszczerstw pod adresem Rządu. Szef biura politycznego KPS był wściekły nie na żarty. Myślał o skierowaniu sprawy do sądu, jednak sarmacka dusza zwyciężyła.
Analnej lokalizacji podmiotu, jedyna słuszna interpretacja.
Napisał oświadczenie ala poseł Łaski, na zakończenie którego, po wyliczeniu niemal połowy aktywnych mieszkańców Księstwa, oznajmił że większość innych (nie wymienionych) ma w głębokim poważaniu, co utrzymuje do dzisiaj, z pełną świadomością. To wyrażenie, podobnie jak jego wulgarna forma, odwołująca się do intymnych części ciała, oznacza bowiem, postawę głęboko neutralną w stosunku do podmiotu.
Inkwizycja i powrót posła ( W jednym akapicie, tylko w Ab Ovo!)
W Zaścianku sarmackim rozpętała się burza, w trakcie której minister Wienio, wspomagany przez Kanclerza, typowym dla ludzi swojego pokroju zwyczajem, usiłował zrobić z siebie niewinną ofiarę, bojownika o kulturę i godność wszystkich Sarmatów. Trzeba przyznać że wyszło mu to doskonale. Na prywatną skrzynkę pocztową redaktora Mirthandila, przyszło kilkanaście prymitywnie wulgarnych listów, o gg wspominać nie warto. Kanclerz Czekański stwierdził publicznie, że redaktor naczelny Ab Ovo buduje tylko niechęć i ogólnie jest bardzo niegrzecznym dzieciakiem. Minister Wienio opublikował na liście Księstwa v-depesze emską, o której pisałem na początku, co przepełniło koryto idiotyzmów wszelakich. Do akcji włączył się sam Kniaź Pieczeni W Sosie.
Ucieczka, czy nędznej jakości manipulacja?
Tow. Winnicki, zaatakował Pana Wienia z finezją słonia w składzie porcelany. W tym miejscu historia staje się wielowątkowa, po pierwsze, minister Wienio daje się wpuścić w maliny, w wyniku czego redaktor Mirthandil, zostaje Ministrem Informacji Narodowej, a więc głównym cenzorem kraju! Tego jeszcze nie było. Pan Wienio robi dobrą minę do złej gry, zyskując liczny wianuszek obrońców i miłośników, co biorąc pod uwagę gusta narodu, nie dziwi. Redaktor Winnicki natomiast, odpowiadając głową za ząb, nazywa Pana Wienia „idiotą” i „chwastem”. Były minister Wienio jest wściekły. Myśląc sobie zapewne – Ja im pokaże - ucieka na z góry upatrzone pozycje, wypisując się zwyczajnie z listy, w tym samym czasie przejęty swoją nową funkcją Mirthandil nakłada za te urocze epitety pod adresem Pana Wienia, moderację na swojego redakcyjnego i partyjnego kolegę. Informuje nawet o tym wirtualnego samobójcę za pośrednictwem komunikatora (O efektach czytaj w rozmowach kontrolowanych).
Telefon od przyjaciela.
To jednak nie pomaga, wściekły Pan Wienio, rozmawia przez telefon z Kanclerzem i przekazuje na listę swój testament. W Sarmacji burza osiąga apogeum. Towarzysz Mirthandil dostaje kolejną porcję bluzgów via mail i za pośrednictwem gg, z KPS odchodzi Wojtek Zieliński. Redakcja Ab Ovo pławi się w narodowej nienawiści. To właśnie wtedy podjąłem decyzję o zawieszeniu pisma, zakładając, że zwyczajnie nie ma dla kogo pisać. Żałoba trwa.
Cóż, że otwarta przyłbica, kiedy łeb zakuty.
Książe, Kanclerz i 2/3 mieszkańców Księstwa błaga Pana Wienia o powrót, tymczasem ten swobodnie, niczym prymitywny cham, bluzga redaktora Mirthandila w WKRP (Czytaj w rozmowach kontrolowanych). Redaktor Mirthandil, zaczyna patrzeć na to wszystko z dystansem, uśmiechając się pod nosem, cynicznie. Pan Wienio oczywiście nie daje się długo prosić, powracając, po dwóch, zaledwie, dniach, do Sarmacji. Tłumy witają go z kwiatami, koniec żałoby narodowej, powszechny entuzjazm. Redaktorzy Ab Ovo pukają się w czoło.
To już jest koniec, możemy iść.
Na zakończenie tego quasi felietonu, wypadałoby zdobyć się na mały bilans, poprzedzony analizą całej tragifarsy. My jednak, kończymy, być może na zawsze, publikację Ab Ovo, możemy więc olać takie zagrania pod publiczkę. Analizę i interpretację, zrób sobie, drogi Czytelniku, sam.
Hyde Park
Motto: non in solo pane vivit homo
W być może ostatnim Hyde Parku, nieludzko tradycyjnie raczymy was skeczami Monty Pythona.
Skecz o pustelnikach
Skalne wzgórze. Pustelnicy ubrani w tradycyjne pustelnicze stroje.
PUSTELNIK 1 : Cześć! Jesteś może pustelnikiem?
PUSTELNIK 2 : Ano jestem, a ty?
PUSTELNIK 1 : Jasne!
PUSTELNIK 2 : Wiedziałem! Od czego uciekasz?
PUSTELNIK 1 : Od tego, co wszyscy. Od ludzi, ględzenia, plotek i tak dalej.
PUSTELNIK 2 : Ja też. Przychodzi taki moment kiedy masz dość marnowania życia na trywialne gadki, gdzie twoja grota?
PUSTELNIK 1 : Przy koziej ścieżce, pierwsza na lewo.
PUSTELNIK 2 : Tam są ładne groty prawda?
PUSTELNIK 1 : Moja jest prześliczna.
PUSTELNIK 2 : Ale są przeciągi, nie?
PUSTELNIK 1 : Naszą uszczelniliśmy. Pozapychałem dziury ptasimi gniazdami, mchem i dębowymi liśćmi.
PUSTELNIK 2 : Fantastycznie!
PUSTELNIK 1 : Teraz jest przytulnie, ale zazwyczaj w tych skalnych grotach jest tak ponuro!
PUSTELNIK 2 : To prawda, bywają naprawdę ponure! (Przechodzi inny pustelnik.)
PUSTELNIK 3 : Siemanko Frank!
PUSTELNIK 2 : Siemanko Norman! (Pustelnik 3 odchodzi, Pustelnik 2 znów rozmawia z Pustelnikiem 1.) Skoro mowa o mchu, znasz pana Robinsona?
PUSTELNIK 1 : Tego z zieloną przepaską na biodrach?
PUSTELNIK 2 : To pan Smith. Robinson waletuje u niego. Namówił mnie na plecionkę.
PUSTELNIK 1 : Naprawdę?
PUSTELNIK 2 : Jest wielkim jej zwolennikiem! (Przechodzi inny pustelnik.)
PUSTELNIK 4 : Cześć Frank!
PUSTELNIK 2 : Siemanko Lionel! (I znów do Pustelnika 1.) Robinson twierdzi, że mech lubi odpadać od ściany gdy robi się zimniej. Naharujesz się, a potem połowa mchu odleci i dalej trzęsiesz się z zimna.
PUSTELNIK 1 : Grota pana Robinsona nigdy nie była nirwaną...
PUSTELNIK 2 : No właśnie. Za to pan Roger, ten pustelnik, co mieszka...
PUSTELNIK 1 : ...na końcu, u samej góry!
PUSTELNIK 2 : Zrobił plecionkę i dostał wysypki!
PUSTELNIK 1 : Serio?
PUSTELNIK 2 : Tak! A ja pokryłem plecionką już pół ściany. Co mam robić?
PUSTELNIK 1 : Użyj ptasich gniazd, jak ja, albo liści paproci.
(Ze szczytu dobiega wołanie.) Frank!
PUSTELNIK 2 : O co chodzi Ken?!
PUSTELNIK 5 : Mogę pożyczyć twoją kozę?!
PUSTELNIK 2 : Jasne, tylko zostaw mi choć kapkę mleka na śniadanie! (I znów do Pustelnika 1.) Fatalnie jest mieszkać w połowie drogi na szczyt. Czujesz się odcięty od wszystkiego. Co rano tracę dwie godziny, żeby dotrzeć na mokradła, gdzie zbieram jagody, potem oczyszczająca chłosta i znowu marnuję dwie godziny na wieczorny powrót.
PUSTELNIK 1 : Ale fajnie jest być pustelnikiem, przynajmniej spotyka się ludzi.
PUSTELNIK 2 : O tak! Nigdy nie wrócę do pracy w biurze prasowym.
PUSTELNIK 1 : No to na razie Frank! Idę się przejść.
(Podchodzi Graham Chapman ubrany w mundur.)
Graham Chapman : Wy dwaj! Pustelnicy! Przerwać ten skecz, jest głupi!
PUSTELNIK 1 i 2 : Co?
Graham Chapman : Jest głupi!
PUSTELNIK 1 i 2 : Nie może pan go przerwać! On już jest sfilmowany!
Graham Chapman : Dla telewidza to bez różnicy. Wynocha! No już!
I jeszcze, w ramach promocji, jeden z ulubionych skeczy tow. Winnickiego:
Quiz komunistyczny
Typowy quiz telewizyjny, czterech zawodników za kontuarami z przyciskami.
PREZENTER : Dobry wieczór. To naprawdę niezwykły wieczór w historii telewizji. Mamy wielki zaszczyt gościć w naszym studiu Karola Marksa, twórcę współczesnego socjalizmu i autora "Manifestu Komunistycznego"... Włodzimierza Ilicza Uljanowa, lepiej znanego światu jako Lenin, przywódcę rosyjskiej rewolucji, pisarza, męża stanu i ojca współczesnego komunizmu... Che Guevarę, przywódcę kubańskich partyzantów... i Mao Tse-Tunga, przewodniczącego Chińskiej Partii Komunistycznej od 1949 roku. Pierwsze pytanie do Karola Marksa. Młoty. Jaka angielska drużyna piłkarska nosi przydomek "Młoty"?
(Marks nie ma pojęcia)
Trudno. Nie masz szczęścia, Karolu. Twoja kolej, Che. Che Guevara. W którym roku Coventry zdobyło ostatnio Puchar Anglii? Nie wiesz? Pytanie kieruję do pozostałych.
(Wszyscy milczą)
Nie dziwię się, że nie wiecie. Coventry nigdy nie zdobyło Pucharu Anglii. Tak więc przy równym stanie punktów zaczynamy drugą rundę. Lenin, wchodzisz za dyche. Na corocznym festiwalu rockowym w Jarocinie w 1989 roku zwyciężył pewien zespół z Warszawy. Jaki to zespół? Zwycięzca Jarocina w roku 1989. Kto wie? Nikt?
(Mao sie zgłasza)
Słucham, Mao Tse-tung?
MAO : Closterkeller?
PREZENTER : Tak, zgadza się! Bardzo dobrze. Przechodzimy do konkursu z nagrodami. Zawodnikiem jest Karol Marks, a główną nagrodą ten wspaniały komplet wypoczynkowy. Karol wybrał pytania z zakresu robotniczej kontroli środków produkcji. Zaczynamy - pierwsze pytanie. Zdenerwowany?
(Marks potakuje)
Rozwój przemysłowego proletariatu jest uwarunkowany jakim innym rozwojem?
MARKS : Rozwojem przymysłowej burżuazji. (oklaski)
PREZENTER : Tak jest, Karolu. Jesteś już w drodze do kompletu. Pytanie drugie. Walka klasowa to jaka walka?
MARKS : Polityczna. (oklaski)
PREZENTER : Zgadza się! Ostatnie pytanie i ten niematerialistyczny komplet będzie twój! Gotów? Dzielny z ciebie zawodnik. Kto zdobył Puchar Anglii w 1949 roku?
MARKS : Robotnicza kontrola środków produkcji? Walka miejskiego proletariatu?
PREZENTER : Nie. Wolverhampton Wanderers zwyciężyli Leicester 3:1.
Sensacje
SENSACJE SARMACKIEJ HISTORII
KREW, POT I ŁZY część czwarta
Szeregowy Kowalski wrzasnął „Niiieeeee!”.
Porucznik Krystyna Hasse, znana także w niektórych kręgach jako „Krwawa Kryśka” bez namysłu chlasnęła pejczem.
- Zamknij się, czerwona szmato! – ryknęła – I gadaj, gdzie jest „Wanda”!
- Nigdy ci tego nie powiem, ty niecna kobieto! – jęknął szeregowy, lecz były to już jego ostatnie słowa.
Porucznik Hasse odgarnęła stertę ludzkich wnętrzności i wyszła na dziedziniec. Chłodne powietrze w połączeniu w piękną panoramą Gór Kocich zawsze koiły ją po ciężkiej pracy.
Gdzieś w tych górach krył się towarzysz „Wanda” z niedobitkami swoich oddziałów. Zwycięstwo monarchistów było bliskie.
Potężny wybuch przygniótł ukrytą w okopach awangardę SAL do ziemi.
- Nie jest dobrze - wrzasnął major Nowicki – Południowy odcinek też padł! Zaraz tu będą ich czołgi!
Rozległe, z rzadka zalesione pola kilkanaście kilometrów od Acjo, były areną straszliwej bitwy.
Dzień wcześniej wojska dowodzone przez Hrabiego Czekańskiego, posługującego się li tylko francuszczyzną, fircyka oddanego Szatanowi, rozbiły pierwsza linię obrony i zamknęły pierścień okrążenia wokół miasta. Reakcyjna artyleria zdziesiątkowała nielicznych, dowodzonych przez majora Nowickiego obrońców. Była to kolejna klęska SAL. która z powodu braku amunicji, leków i innych niezbędnych środków oddawała pole w tej wojnie. Sarmacka Republika Socjalistyczna chyliła się ku upadkowi.
Major Nowicki, budzący strach u swych przeciwników wygrał już w tej wojnie niejedno starcie. Ale tym razem był bez szans.
Piotr Kozanecki stał na rozległym tarasie w Pałacu Książęcym w Grodzisku. W dłoni dzierżył złoty puchar wypełniony przednim scholandzkim rieslingiem, a w myślach radość wywołaną nadchodzącą klęską SAL.
Piotr Czarnecki, którym był jeszcze niedawno, odszedł już w najciemniejsze zakamarki jego umysłu. Ostatecznie zginął przed rokiem, kiedy to wszedł do jednego z głównych bunkrów SAL w okolicach Krezu, a następnie dał znak ukrytym w okolicy siłom monarchistycznym. Potem bez opamiętania ciął mieczem i strzelał do swoich dawnych towarzyszy broni. Napawał się tym, jakby chciał na zawsze wymazać działalność socjalistyczną ze swego mózgu.
Drzwi komnaty otworzyły się i do środka wszedł hrabia Helmut Czekański. Jego mysie oczka wciąż krążyły wokół, hrabia cierpiał bowiem na oczopląs, odkąd poszedł ostatnio na film pt. „Rogal – Reaktywacja”.
- Mam ważną wiadomość, Książę. - Zgoliłbyś ten kretyński wąsik, Helmut- mruknął Książę z wyraźną dezaprobatą.
Hrabia poczerwieniał i zasłonił górną wargę dłonią. Bardzo lubił swój wąsik i nie rozumiał skąd bierze się ta powszechna niechęć do tego uroczego kosmyczka. „W końcu el Presidente Jaszewski” –myślał –„Też ma wąs i to taki duży! Jakże ten Książę może tak ranić moje uczucia? Cholerny komuszy neofita!”.
- Oczywiście władco – Hrabia pokłonił się- Czy mam już iść po brzytwę? - Nie! Najpierw powiedz po co tu przyszedłeś? - Ach...no tak. Więc, przyszedł do Księcia list. Bez informacji o nadawcy. Kurier prosił, by oddać wiadomość Księciu do rąk własnych. - Czy przysmażyliście kurierowi stópki? - Ależ oczywiście! – Hrabia wyraźnie się ożywił – Najpierw podsmażyliśmy mu małpie stópki na patelni, potem poddusiliśmy w winie, na koniec podając pod beszamelem! - COOOO? – ryknął Książę – Jakie małpie stópki?! - Eeeeeee.....- hrabia Czekański był wyraźnie zbity z tropu- no kazał Książę podsmażać kurierom stópki, ale nic nie było o tym, jakie to mają być...... - IDIOTOOOOO!!!- ryknął Książę – Dawaj ten list i won!
Hrabia Czekański opuścił komnatę jak niepyszny. „Nic nie warta kreatura!” – pomyślał i podążył głównym korytarzem.
Książę rozpieczętował list. Kiedy przeczytał treść zachwiał się i oparł o stół, by nie upaść.
„Piotrze, spotkajmy się jutro w południe na uroczysku na Nizinie Wściekłego Psa. Odejdzie stamtąd tylko jeden z nas. Mimo wszystko pozdrawiam. Zenon.”
- WANDAAAA!!!!- ze ściśniętych ust Księcia wyrwał się tylko wściekły charkot.
CDN.
Michas Winnicki
Rozmowy
Rozmowy Kontrolowane
Odkąd Michnik nagrał Rywina, nikt nie może być pewny dnia ani godziny. Nasz v-światek, będąc niejako lustrzanym odbiciem ( a niekiedy krzywym zwierciadłem) realnego życia, także ma własnych Michników, Rywinów a nawet urządzenia inwigilujące. Z nagrywaniem nie ma problemu, tak więc z dziką rozkoszą będziemy publikować co bardziej smakowite kąski, w postaci logów z czata, archiwalnych zapisów rozmów gg, ściśle tajnych listów etc.
Dlaczego? Aby żaden aferzysta, oszust, osobnik moralnie niepewny, a przede wszystkim oszołom nie czuł się bezpieczny.
W aktualnej odsłonie rozmów kontrolowanych, przedstawimy wam dwie sprawy. Są podobne, bowiem obie dotyczą chamstwa, prymitywizmu i obłudy, w iście kołtuńskim wydaniu. Różnią się jednakże rangą. Inaczej należy ocenić występ byłego ministra, całkowicie prywatny i zademonstrowany przed audytorium WKRP, a inaczej oficjalny popis Kanclerza, było nie było, drugiej osoby w państwie!
Właśnie dlatego i nie tylko, na pierwszy ogień wrzucamy wicehrabiego Czekańskiego, redakcja Ab Ovo przedstawia uroczy list Kanclerza, wysłany na Forum Polskich Mikronacji, niewatajemniczonym w niuanse v-dyplomacji wyjaśniamy, ze jest to lista dyskusyjna na której obecne są grube ryby v-świata, a prawo głosu mają wyłącznie oficjalni przedstawiciele v-państw, słowem snobizm, dobre maniery i te rzeczy.
W odpowiedzi na list Prezydenta Mike, z którym przez czas długi, kłócił się nasz bohater w sposób prymitywny i powodujacy zdegustowanie wśród myslących delegatów polskich mikronacji Kanclerz Robert Janusz Czekanski napisał:
"! ZNIKNIJ SCIERWO ! Obrazasz mnie od dluzszego czasu. Nie reagowalem, bo gowna sie nie rusza... ale widze ze Ty jestes od gowna gorszy. Ono w koncu przestaje smierdziec. Wycierasz sobie gebe moim nazwiskiem nie zadajac sobie trudu nawet o przeczytanie tego co piszesz. Jestes NIKIM, jestes gorszy od znanych nam wszystkim przypadkow bezmozgowcow w v-swiecie. ZNIKAJ STAD. Jak sie nie podoba postawa Ksiestwa Sarmacji to mozesz z nami nie wspolpracowac. My nie potrzebujemy bekartwo i niezrownowazonych dzieci. Pracujemy w wywazonymi osobami, panstwami - a takimi sa wszystkie pozostale kraje. Tylko nie ty... koniec tego.
ps. Mieszkamy w tym samym miescie.
|| Robert Janusz wicehrabia Czekański
|| Kanclerz Rzadu Ksiestwa Sarmacji
|| rczekan@i... || gg: 933768
|| http://www.rzad.sarmacja.prv.pl"
Tak wygląda sarmacka dyplomacja, nic dodać nic ująć, nie dziwie się tedy komentarzom Filipa von S., jedynym jego błędem jest generalizowanie, wszak nasz Książe stanowi godną wizytówkę w szeroko pojętych sferach dyplomatycznych.
Następny temat, który zostanie poruszony w rozmowach kontrolowanych, dotyczy byłego ministra Wienka, bojownika o kulturę i honor, rycerza bez skazy i zmazy, chciałoby się rzec. Ów bojownik, jak wszyscy pamiętamy, podczas polemiki z redaktorem Winnickim poczuł się urażony i postanowił odejść z Księstwa, nowy minister, pragnąc wykazać się pełnym profesjonalizmem nałożył na swojego redakcyjnego kolegę moderacje, chciał o tym powiadomić Pana Wienia, mimo iż uważa go za ociężałego intelektualnie histeryka, a oto jakie były skutki tego powiadomienia:
Mirthandil (22-06-2003 17:48)
Witam pana, mam nadzieje że ten ostatni list to zart
Mirthandil (22-06-2003 17:48)
Na Michasa nałozyłem oczywiscie
Mirthandil (22-06-2003 17:48)
moderacje
Mirthandil (22-06-2003 17:48)
powinna przyjść wiadomość na listę
Wieniek (22-06-2003 17:48)
spadaj padalcu
To by było na tyle. Urocze.
Następnie Pan Wienio rozpoczął ofensywe na liście WKRP:
O redaktorze Mirthandilu:
„Widzisz młodzieniaszku w błyszczącym dresie, zawsze mi mamusia mówiła: "uważaj na gówno bo jak wdepniesz - to śmierdzi i możesz nabrać zapachu" Ty masz tą konsystencję tylko jesteś ładnie opakowany - można się pomylić, ale jak odwiniesz papierek - czar pryska, ot i cała prawda. Bez swojego kochasia "cioty" Michasia jesteś nikim - gdzie Twoje wsparcie - Twoja zasłona dymna???? Spadaj...”
Takie listy słał Pan Wienio bez żadnej prowokacji z mojej strony.
Tego typu sposób wypowiedzi charakteryzuje prymitywnego chama.
Było takich tekstów więcej, ale nie sądze żeby publikacja zmieniła cokolwiek.
Do następnego razu...
Reportaż
HEIL ARTUR!
Motto: „Nie podnoś zębów na władzę stomatologiczną, bo Ci ta władza te zęby wybije” - Komisarz ppłk Michas Winnicki
Krew, pociski i krzywda niewinnych to ostatnio specjalność v-świata. Nie ma się jednak co dziwić, biorąc pod uwagę, że przecież w v-świecie żyją ci sami ludzie, co w świecie prawdziwym. Co ja mówię; gorsi! Taki RCA na przykład, gdyby był premierem miast Millera, to polskie urzędy skarbowe rozliczyłyby każdy wrzucony do beretu ulicznego śpiewaka grosz jako podlegającą opodatkowaniu darowiznę.
Tymczasem w KRP nie jest lepiej. V-kraj ten pogrążył się w sennej stagnacji już jakiś czas temu i w tej stagnacji sobie trwał. Oczywiście, ten i ów marudzili, narzekali, że dawne złote czasy, że marnujemy energię, etc., aż żal, że V-Platformę jako pierwsi wymyślili Dreamlandczycy i to oni uwolnili v-energię Polaków. Szkoda, bo owa energia porwała również AgJ-ota, który postanowił dokonać puczu.
Senne rządy Prezydenta Białka, którego mandat do rządzenia niewiele był mocniejszy od mandatu Nestora Kirchnera, przerwał nieoczekiwany atak. 24 czerwca o godzinie 1,46 uzbrojone kolumny LEWA- Lewicowej Elitarnej Akcji Antyprawicowej dowodzone przez ppłk Michasia Winnickiego opanowały z zaskoczenia Pałac Prezydencki. Wyrwany ze snu Prezydent Białek oznajmił sprytnie, że Jego kadencja już minęła, a on tylko tak sobie tutaj śpi. Ot, przechodził z tragarzami. Oczywiście dzielni żołnierze LEWA nie uwierzyli w ten tani kit, ale AgJ kazał Białka wyprosić do domu. Wspaniałomyślnie, rzecz jasna. „bo wy myślicie, że jak się nie zgadzam z Rafałem”- mówił AGJ- „To chcę go powiesić, albo co”.
Chwilę później AGJ wygłosił telewizyjne orędzie do Narodu, w którym oznajmił wprowadzenie stanu wyjątkowego, zawieszenie swobód oraz, co gorsza, przywrócenie Netykiety z roku 2001.
Pierwszą ofiarą reżimu, był, oczywiście, Pan Jasio Grylicki. Pan Grylicki wsławił się na liście jedynie wiekopomnym odkryciem historycznym, które głosi, że po wojnie domowej lat 1936-39 w Hiszpanii nie było żadnych represji. Nic to, że już w gimnazjum uczą nas, że mogło zginąć nawet 200 tysięcy ludzi, a prawdopodobna liczba ofiar to 150 ,000. Nic to, że zgadzają się z tym nawet prawicowi historycy w stylu Paula Johnsona, który jedynie rewizjonuje liczbę ofiar oceniając ją na kilkadziesiąt tysięcy. Pan Janek mówi „NIE” i basta. No, kolejną zasługą Pana Jasia było wdanie się w piękny, przesycony efektownym bluzgiem spór z AgJ-otem. Jego reakcja na przewrót musiała być negatywna. AgJ podsumował krótko- 7 dni loszku. No a Pan Janek zachował się honornie i popełnił v-samobójstwo.
AgJ stworzył też rząd. Pierwszą nominacją było mianowanie Embrio Komisarzem Ludowym ds. Sprawiedliwości - chodzi prawdopodobnie o przyszłego moderatora, czy też KRP-owskie MSWiA. Póki co, zadaniem Embrio jest składanie obywatelskich donosów w razie naruszenia netykiety. Nominowanym na Komisarza ds. Promocji został był Prezydent Białek, co znacznie ugłaskało Klubową prawicę. No i niżej podpisany też dostał kawałek tortu, obejmując funkcję Komisarza ds. Praworządności, czyli mówiąc krótko, jestem takim Kaczyńskim, tyle, że z mózgiem.
Jakie będą losy Rządu i KRP, tego nie wie nikt. Ptaszki w KRPolis ćwierkają, że mocne jest stronnictwo zjednoczeniowe, które chętnie widziałoby unię z WKRP. Ale czy Krwawy Dentysta będzie chciał oddać władzę?
Pojawiają się nieśmiało pierwsze oznaki niezadowolenia. Młody działacz prawicowy, Piotr Kozanecki został zatrzymany prewencyjnie przez oddziały LEWA i internowany na stadionie do czasu zakończenia stanu wyjątkowego. Bezpartyjny Cesio poprowadził niewielką demonstrację, której nie trzeba było nawet rozpędzać. Tajemnicza para koegzystentów – Łukasz Nowicki i Adam Pietrasiewicz wywiesili z okien transparent z napisem „Wolimy Nowickiego”, zaś p. Pietrasiewicz dodał „A to ciekawe. AgJ jako Pinochet i Białek jako Allende. Tego jeszcze nie było!”
Ano, nie było. Tylko jak długo potrwa? I kiedy się skończy?
Michas Winnicki
PS. Ptaszki ćwierkają, że Komisarz Winnicki szykuje nową, totalitarną konstytucję...
Mirabile Dictu
Damian "Mirthandil" Konieczny
MIRABILE DICTU*
Część czwarta
Grodzisk AD 2004, wiosna.
Dla zwykłego śmiertelnika, Pałac Książęcy w Grodzisku był miejscem tajemniczym i posępnym. To tam spotykała się na swoich wyuzdanych ucztach zdemoralizowana arystokracja, to tam podpisywano wyroki banicji, gdy Książe Piotr Mikołaj musiał odreagować przegraną partię szachów, to tam wymyślano casus belli kolejnych sarmackich agresji, to tam odbywały się polityczne gierki i zakulisowe romanse Kanclerza. Tak, przeciętnemu Sarmacie Pałac Książęcy kojarzył się źle, utożsamiał wszystkie błędy i wypaczenia sarmackiego reżymu.
Jednakże dla Księcia Piotra Mikołaja, był najważniejszym miejscem na ziemi, liczne wspomnienia, zarówno te traumatyczne, związane z czasami w których monopolu na zamachy terrorystyczne nie miała zaprzyjaźniona z Księciem Fundacja Adam, jak i te błogie, a więc czystki w sarmackiej armii, pierwsze miłostki i łuny wybuchów w Starej Hucie podczas pacyfikacji strajku branży włókienniczej, były nierozłącznie powiązane z Pałacem Książęcym, to nie wszystko, wszak ta monumentalna budowla była dla bezkrwawego tyrana czymś więcej – domem. To prawda, mógł trafić gorzej, kilkadziesiąt prywatnych komnat, służba i stały dostęp do Internetu, to z całą pewnością warunki wystarczające do godnej egzystencji. Książe nie podzielał tej opinii, jego specsłużby doniosły już kilka miesięcy temu, że Król Dreamlandu ma w swoim pałacu lodowisko do gry w hokeja, zoo z prawdziwym tygrysem i plantacje tytoniu. Piotr Mikołaj całym monarchistycznym bytem, stanowczo protestował przeciwko brakom w swoim książęcym uposażeniu.
Pan Mietek podejmując właśnie najważniejszą życiową decyzję, Hrabia prowadził telefoniczną konwersacje z Panią Zosią, Poseł Winnicki usiłował wydostać się ze swojego ciasnego pokoiku, miliony wyzyskiwanych mieszkańców Grodziska umierało, pod wpływem niewolniczej pracy, garstka sarmackich żołnierzy dokonywała rzezi scholandzkiej stolicy, Kanclerz usiłował przemawiać, a Książe...
Słońce osiągnęło szczyt, w swojej odwiecznej wędrówce, rozpoczynało swobodne opadanie za linię horyzontu, gorąco było jak diabli, na szczęście okna książęcej sypialni, z których podziwiać można było zachodnie dzielnice Grodziska, nie były jeszcze zagrożone bezwzględnymi promieniami. Na wielkim, mahoniowym łożu z baldachimem, spała jutrzenka narodu, wiosna wszystkich Sarmatów, Książe Piotr Mikołaj, we własnej, monarchistycznej osobie. W tym miejscu, co bardziej wrażliwi czytelnicy, zapewne wiją się z obrzydzenia, niestety, nie ma co ukrywać, Gwiazda Polarna Grodziska i Acjo zwykła sypiać do późnych godzin popołudniowych, drwiąc przy tym nieustannie z tak zwanego szarego Sarmaty, wstającego skoro świt, tylko po to by kolejny raz udać się w stronę zakładu niewolniczej pracy.
Tym razem jednak coś obudziło tyrana. I nie był to wskakujący przez okno tow. Wanda, jego czasy minęły bezpowrotnie. Sen despoty zakłóciły wyrzuty sumienia, nieodłączny towarzysz wszystkich monarchów, sumienie posiadających. Książe Piotr Mikołaj zaliczał się do tej szczuplutkiej mniejszości. Zerwał się z łoża, oddychając ciężko. Sen, kolejny koszmar, jeden z tych, które nawiedzały go od kilku dni. Mężczyźni w długich czarnych płaszczach, ten element snu Książe kładzie na karb oglądanego ostatnio Matrixa. Idą po niego. Idą przez ulice Grodziska. Wie że to Grodzisk, ale nigdy nie był w tej dzielnicy. Wie że idą po niego, ale nic na to nie wskazuje. W tle słychać najnowszy szlagier The Cramberies. Nie słyszał go nigdy, ale wie że to Cramberies, bo wszystkie hity Cramberies są takie same. Mają schowaną dobrze broń, mają zaciśnięte gardła. Pierwszy dzierży w dłoni butle soku marchwiowo-owocowego i śpiewa marsyliankę. Drugi i Trzeci trzymają się za ręce, wykrzykując idiotyczne slogany dotyczące równości. Zna ich, ale nie może sobie przypomnieć skąd. Czwarty to zagadka. Wie że jego imie to czterdzieści i cztery. Tylko i aż.
Wie że ciąg dalszy nastąpi.
Scholik
MICHAS WINNICKI
KAPITAN SCHOLIK
Przygoda pierwsza, w której Scholik pokazuje wyższość scholandzkiego systemu prawnego nad czymkolwiek, oraz udowadnia, że Sarmaci bandytyzm wyssali z mlekiem matki
- Wejdźcie, Scholik - twarde, zdecydowane słowa Generała von Keinschloss rozległy się w pokoju. – Siadajcie, rozumiecie Scholik.
Kapitan Scholik usiadł. Był taki wzniosły. I miał świeżo umyte zęby.
- Mam informację, że grupka sarmackich imigrantów...
- Wiedziałem...- westchnął Scholik
- Nie przerywajcie mi, Henryku Jurgenowiczu!- warknął gniewnie von Keinschloss – A więc, grupka sarmackich imigrantów, kręci, mówiąc językiem ulicy, jakieś wałki!!! Mieszkanie jakieś, rozumiecie, zajmują. Codziennie ktoś tam wchodzi, wychodzi, rozumiecie Scholik, jakieś cienie rzucane, tajemnicze jakieś pakunki, rozumiecie Scholik, no po prostu ciemne jakieś, rozumiecie, sprawki.
- Jaki adres, Panie Generale? Już tam pędzę!
- Czekajcie! –zawołał generał- Adres, rozumiecie Scholik, weźcie!
Błękitna, ekstrawagancka Skoda Rapid podjechała do zaparkowanego przy krawężniku Poloneza 1600. Z okna kierowcy wychylił się Kapitan Scholik.
- I co, Bombelstein? – spytał teatralnym szeptem, słyszalnym nawet 16 pięter wyżej - Co zaobserwowaliście?
- Mo więfie – mruknął grubawy aspirant Bombelstein z buzią wypełnionym bułką z serkiem scholanderkiem - Fi Farmafi to shą okhropnie zfemoralizofani jafyś!
- Przełknijcie żesz, Bombel, i mówcie składnie ! - No więc, Panie kapitanie, oni są okropni! – Aspirant gorączkowo ścierał z warg resztki sera. – Bez przerwy ruch w interesie. Widzę, że wychodzą z jakimiś pakunkami, wracają bez, kilka razy nawet samochód z pieniędzmi podjechał! Znaczy, proszę Pana Kapitana, jakiś grubszy szwindel!
- A zdjęcia? - Co, zdjęcia? - No, czy zdjęcia zrobiliście? - Zrobiłem- Bombelstein wręczył Kapitanowi plik fotografii.
Scholik rzucił na nie okiem. Od razu było widać, że w mieszkaniu Sarmatów dzieją się rzeczy straszne. Widoczne były sylwetki w oknach, wchodzące do bramy pary, pojedyncze kobiety, mężczyźni, niektórzy z psami. Wiele osób niosło w rękach dziwne przedmioty. U wielu widać było kieszenie wypchane przez portfele, czasem z tych kieszeni sterczał pojedynczy banknot.
Spojrzał w górę, na balkon obserwowanej kamienicy. Na nim dwóch Sarmatów rozmawiało o czymś przyciszonymi głosami. W pokoju obok różowe światło wyraźnie przebijało przez niekończące się story w kolorze ultramaryny.
- Wchodzimy- syknął Scholik.
Kilkunastu policjantów w kamizelkach kuloodpornych wysypało się ze stojącej obok, niepozornej Nyski. Scholik wyjął Makarowa, przeładował go i szybkim krokiem podążył na trzecie piętro.
Drzwi z hukiem pękły od uderzenia tarana. Kilkunastu zamaskowanych, uzbrojonych policjantów wpadło do środka.
- Na ziemię! Ręce do tyłu! – wrzaski funkcjonariuszy bezwzględnie zdekonstruowały ciszę. Scholik z rozwianą blond grzywą pędził na czele. Na podłodze leżało kilka skutych kajdankami osób.
W gabinecie generała von Keinschloss panował nastrój podniosły i radosny.
- Gratuluję wam, Scholik - tubalny głos Generała grzmiał w pomieszczeniu – Jesteście wspaniali, to wasz, rozumiecie Scholik, kolejny sukces!
- Tam od razu sukces, Generale – Scholik pokraśniał i uśmiechnął się.
- I powiedzcie, co oni tam robili, rozumiecie Scholik, w tym mieszkaniu, Ci Sarmaci?
- No jak to co, generale? Oczywiście, mieszkali bez meldunku.
Generał zmarszczył brew. Nie skomentował, ale informacja dzielnego Kapitana potwierdzała tezę, jaką wpojono mu już w szkole podstawowej.
Sarmaci zbrodniczość wyssali z mlekiem matek!
Laureaci
"Prasa musi mieć swobodę mówienia wszystkiego, by niektórzy ludzie nie mieli swobody robienia wszystkiego." Louis Terrenoire.
W poprzednim numerze "Ab Ovo" przedstawiliśmy wam, drodzy czytelnicy nominacje do dwóch nagród, nie zawiedliście nas, licznie uczestnicząc w plebiscycie, mamy głęboką nadzieję, że nie tylko w związku z atrakcyjnymi nagrodami. Panie i Panowie oto wyniki:
Laureatem nagrody imienia Andrzeja Kmicica, Sarmatą miesiąca, decyzją czytelników zostaje...
Sz. P. Wienczysław Wiensko
„Sarmata Miesiąca” otrzymał luksusowy apartament w Sarma Trade Center.
Pan Wieniek zwyciężył minimalnie, otrzymując 34.6% głosów, podczas gdy na Pana Adama Stepaniuka, zagłosowało 30.8% uczestników plebiscytu. Jak skomentować wyniki konkursu powinien redaktor Ab Ovo, po ostatnich wydarzeniach, które sprawiły, ze redakcja jednogłośnie uznała Pana Wienia, za jednego z najbardziej ograniczonych intelektualnie Sarmatów? Cóż, jak mawia ojciec Rydzyk – „Naród jest mądry, tylko ogłupiony”. Mimo to zwycięzcy serdecznie gratulujemy, z wyrazem troski na twarzy. Troski o gust naszych v-rodaków.
Laureatem nagrody imienia Krzysztofa Pacyńskiego, Oszołomem miesiąca, decyzją czytelników zostają...
Sz. P. Scholandczycy
"Oszołom miesiąca" otrzymał cegłę i porcję koszernego posiłku z Miszba Kaszer. Nagrodę przekażemy na cele charytatywne, w związku z nietypową formą laureata. Treść też jest nietypowa, ale to już inna kwestia.
Tutaj także walka była bardzo zacięta. Kanclerz Czekański, jedynie kilkoma głosami przegrał rywalizacje, ale konkurent, nie dość że wyjątkowo godny, to jeszcze zbiorowy. Scholandczycy na każdym kroku potwierdzają słuszność decyzji naszych czytelników. W chwili obecnej dogasa tam dyskusja na temat pornografii, zwolennicy i przeciwnicy tego zjawiska, burzliwie dyskutują, czy wprowadzić przepisy, zwalczające to bezbożne zjawisko. Urocze.
Przegląd Prasy
Rynek prasowy rośnie w silę, raduje się nasze dziennikarskie serce, jednakże wypadałoby się zatroszczyć o jakość...
Sarmacja
Biuletyn – Redaktor Leopard powrócił, wydając krótszy nieco numer Biuletynu, pachnący już urlopem, ale do tego przyczepić się nie możemy, wydając nasz tygodnik dwa razy w miesiącu. Co do treści, to jak zwykle, jest bardzo dobrze. Cytując po raz kolejny Spectatora, redaktor Leopard krytykuje sarmacką dyplomacje. I chociaż nie zadał sobie trudu, uzyskania informacji nieco bardziej wiarygodnych i obiektywnych od Filipa von S, znanego przyjaciela wszystkich Sarmatów, to jednak tym razem z oceną się zgadzamy, choć z innych pobudek (Czytaj także – Rozmowy Kontrolowane)
Logo – nowy twór (nowotwór?) na sarmackim rynku prasowym, podobny do Obiektywu stylem i ortografią, aczkolwiek nieco mniej infantylny. Nieco. Bowiem redaktor Jegomość, zabawy językiem polskim traktuje z lekkością porównywalną do igraszek słonia w składzie porcelany. Szata graficzna podobna do naszej poprzedniej, czyli obrzydliwa. Merytoryczna wartość tekstów, napiszemy że przeciętna, troszkę na wyrost, ale nie chcemy żeby się dziennikarz zniechęcił. Uwaga, co bardziej nerwowych, cynicznych i pozbawionych ludzkich emocji typu litość, gazetka ta może irytować!
Scholandia
Spectator – Z niekłamaną przykrością odebraliśmy wieści ze Scholandii, redaktor Bartkiewicz, nasz ulubiony v-światowy minister spraw zagranicznych, doznał poważnego wypadku, jednym słowem, nie jest z nim dobrze. Życząc powrotu do zdrowia, czytamy Spectatora, przygotowanego przez scholandzkich przyjaciół redaktora, to piękny gest, na który patrzymy z podziwem i szacunkiem. Nie możemy jednak nie zauważyć kilku kłamstw i złośliwości pod adresem Księstwa, napisanych przez Filipa von S, osobę znaną przede wszystkim z prymitywizmu oraz skłonności do nieudanych prób sarkazmu dość niskich lotów. Za te przymioty i kilka pozbawionych sensu wypowiedzi, nadajemy Panu Filipowi, oficjalny tytuł Ulubionego Scholandczyka Redakcji, serdecznie gratulujemy.
Przekrój – Dość długo ignorowaliśmy tą gazetę, jako nie wnoszącą na rynek niczego interesującego, a ponadto cechującą się niewielką ilością tekstów, przypadających na pojedynczy numer, ale jako że jest wydawana już dość długo, postanowiliśmy odnotować jej istnienie. I to wszystko. Bo komentować nie ma czego.
http://poczta.pnet.pl/~strudolf/numer_17.htm
Sport
PRZEDLIGON
Już za kilkadziesiąt godzin rusza pierwszy w historii sezon Hokejowej Ligi Sarmackiej. Chociaż może należałoby napisać „Hokejowej Ligi Grodziskiej”, ponieważ rodzimi menadżerowie drużyn wykazują się stołecznym szowinizmem i nie dostrzegają innych sarmackich miejscowości. Póki co powstało 7 drużyn, a zatem na metr kwadratowy sarmackiej stolicy przypada trzech hokeistów, 4 kije i bramkarska kratka ochraniająca twarz.
Poniżej znajdziecie Państwo krótką charakterystykę poszczególnych drużyn.
1. KPS AbOvo Grodzisk
Najstarszy sarmacki klub hokejowy. Początki jego historii odnajdujemy w maju, kiedy to Prezes Winnicki rozpoczął korespondencję z diukiem Folke, szefem ówczesnej DLH.
W fazie organizacji pozyskano wielu znakomitych zawodników, posługując się metodami dla v-komunistów tradycyjnymi. Bezlitosny Prezes uchwałą I Sekretarza KPS wcielił do zespołu wszystkich członków Partii, Minister Mirthandil przekupił Księcia Kozaneckiego, który stał się bramkarzem zespołu, jednym słowem- demoralizacja.
W fazie spotkań sparingowych drużyna KPS AO nie odniosła porażki, pokonując 6-2 drużynę Dream Teamu, 5-2 Portowca Maribor i remisując 1-1 z zespołem Zawiszy.
W ostatnich dniach Prezes Winnicki zniesmaczony powszechną grodziskością ligi zaczął przebąkiwać o przeniesieniu zespołu do Złotego Wybrzeża lub swego rodzinnego Acjo.
Gwiazdy – obaj bramkarze - Książę i Marcusler oraz napastnicy – redaktorzy Ab Ovo. Najwięcej bramek strzelił sam Prezes Winnicki, ale red. Mirthandil goni go wytrwale.
2. DreamTeam Grodzisk
Zespół reżimowy, powstał jako reakcja na sprawiedliwy społecznie team AbOvo. Prezes-Kanclerz Czekański ogłosił casting, w wyniku którego wyłoniono zespół złożony z byłych i obecnych dziennikarzy, członków SPS i nieco mniej znanych Sarmatów. Zespół dużo na temat swoich możliwości mówił (lejtmotywem był przez jakiś czas spodziewany triumf nad drużyną KPS AO), wygrał jednak tylko jeden mecz- ze słabiutkim Portowcem Maribor 2-0. Poza tym DT zaznał porażek z KPS AO (2-6) oraz Zawiszą i Susilaumą (po 1-2) . Biorąc jednak pod uwagę przebieg przegranych meczów nie należy DT lekceważyć. W meczu z Susilaumą to Sarmaci mieli przewagę, mecz z Zawiszą zaś był niezwykle wyrównany.
Gwiazdą zespołu jest niewątpliwie skuteczny napastnik Michał Radzki, którego chętnie widziałby w swym składzie wiceprezes KPS AO –Mirthandil.
3. Zawisza Grodzisk
Obok wymienionych powyżej drużyn główny faworyt ligi. Drużyna również reżimowa, choć podlegająca najsympatyczniejszemu z resortów- Ministerstwu Sportu. Heteroseksualny Prezes Avistak zapełnił drużynę członkami partii Venom Team, młodymi monarchistami oraz gruzińskim bramkarzem Puszczagolawlidze, który to uwielbia czasem przegryźć strusia lub słonia.
Na Zawiszy stawiając u bukmachera możecie polegać jak na Zawiszy. W meczach towarzyskich zespól ten idzie od zwycięstwa do zwycięstwa, w pokonanym polu zostawiając Tabulator (6-0), Dream Team (2-1), a remisując jedynie z KPS AO. Czy w lidze będzie podobnie?
Gwiazdy zespołu- to oczywiście Wiktor Szpunar, czyli sam Prezes/Minister oraz młody monarchista Tomasz Wasyłyk, którego zdaniem Prymas powinien być interrexem, a Polska- Katolickim Państwem Narodu Polskiego, cokolwiek to oznacza.
4. Motor Grodzisk
Owoc namiętności Prezesa Marcina Kwieka do polskiej drużyny piłkarskiej, swe złote czasy przeżywającej w latach 80-tych. Prezesa co prawda nie ma już wśród Sarmatów, ale drużyna pozostała. W swym jedynym meczu Motor przegrał z niekoronowanym mistrzem Dreamlandu – Susilaumą Gród Siedmiu Słońc 1-3. W tej sytuacji ciężko antycypować wyniki tego zespołu w lidze.
Jedyną bramkę strzelił Michał von Richtafsen, znaczącym hokeistą może również okazać się Prezes Kwiek.
5. Brujeria Grodzisk
Napastnikowi KPS AO Sandowi tak bardzo spodobał się v-hokej, że postanowił założyć sobie własny zespół. Znaleźli się w nim koledzy Sanda, krzewiący capoeirę na uliczkach Starej Huty. Drużyna meczu jeszcze nie grała, miejmy nadzieję, że zawodnicy nie pomylą obu dyscyplin.
6. GKS Jastrowie Grodzisk
Ten zespół założony został przez animatora hokeja w Sarmacji, Pana Michała Czarneckiego. Pan Czarnecki znany jest z posiadania kolegów czujących miętę do seksu analnego, którzy gadu-gadowym interesantom Czarneckiego zwykli odpowiadać „mam cię w dupie”. Oprócz tego Pan Czarnecki lubi chodzić do cioci, czego dowodzi jego status gg.
Jako menadżer prowadzi Czarnecki słaby zespół dreamlandzki Portowiec Maribor. Jastrowie może być drużyną mocniejszą- w jej składzie dostrzec możemy samego Mario Lemieux!
7. Asadi Grodzisk
Cóż to jest? Tego nie wie nikt, może poza Prezesem Tomaszem, o groźnym nazwisku Kwiek.
Dariusz Szpakowski a.k.a Michas Winnicki
OBOCAO
motto: Opinia publiczna to zdanie ludzi, których normalnie nikt o zdanie nie pyta.
Ośrodek Badania Opinii Czytelników Ab Ovo
OBOCAO na stałe wszedł do sarmackiej kultury masowej, nasze mądre, manipulujące ankietowanymi sondy, robią furorę wśród sarmackich producentów obuwia ortopedycznego. Tym samym przedstawiamy wam kolejną odsłonę naszej zabawy ze statystykami:
37.5% ankietowanych dobrze ocenia rząd Kanclerza Czekańskiego! Zostali przekupieni? Redakcyjne śledztwo trwa.
38.5% ankietowanych uwielbia posłów. Chciałoby się mieć pięciu, co?
42.3% ankietowanych czyta kilkanaście książek rocznie.
15.4% ankietowanych brakuje w Księstwie Sarmacji pornografii. Cóż, zobaczymy co da się zrobić. Co ciekawe, dokładnie taka sama liczba ankietowanych chciałaby zobaczyć na naszej wyspie Scholandczyków. No tak, związek Scholandii z pornografią wydaje być się ostatnio bardzo silny.
A teraz uwaga, prawdziwy hit!
0% ankietowanych uważa że w Księstwie Sarmacji brakuje sprawiedliwych rządów!
Zamurowało nas.
Tradycyjnie zapraszam do udziału w naszych ankietach:
- Ankieta nr 4079: http://glt.pl/ankieta/?id=4079
- Ankieta nr 4080: http://glt.pl/ankieta/?id=4080
- Ankieta nr 4081: http://glt.pl/ankieta/?id=4081
- Ankieta nr 4082: http://glt.pl/ankieta/?id=4082
Napisy końcowe
Motto: Jeszcze tu, kurde, wrócimy!?
Bez względu na to jak potoczą się dalsze losy Ab Ovo, zakończyliśmy pewien etap, pozwoliliśmy sobie więc na mały bilans.
Przez pięć miesięcy wydaliśmy szesnaście numerów.
Na naszych łamach publikowali (W kolejności ukazywania się artykułów):
- Mirthandil – wszystkie numery, redaktor naczelny.
- Magda Hasse – numer 2
- Troy – numer 2
- Wieniek – numer 3
- Robert Czekański – numery 5 i 13
- Piotr Kozanecki – numer 8
- Michał Winnicki – od numeru 10, zastępca redaktora naczelnego.
- Wojciech Zieliński – numer 14
Wszystkim serdecznie dziękujemy.
Trzy razy wyłoniliśmy laureatów naszych plebiscytów, i tak:
Sarmaci Miesiąca:
- Wojciech Ratymirski
- Wojciech Zieliński
- Wienczysław Wiensko
Oszołomy Miesiąca:
- Wojciech Lewandowski
- Przemysław Rogowski
- Scholandczycy (nagroda zbiorowa)
- Misiek (nagroda specjalna)
Opublikowaliśmy:
- Liczne felietony, reportaże, newsy, opowiadania i materiały polemiczne.
- Mirabile Dictu, Krew Pot i Łzy, Kapitan Scholik – powieści w odcinkach
- Rozmowy kontrolowane, Hyde Park, OBOCAO, dodatki specjalne.
Nasze sukcesy:
- Stworzyliśmy obraz naszego ulubionego posła, przy jego wydatnej pomocy.
- Napsuliśmy krwi krewnym i znajomym scholandzkiego królika.
- Wielokrotnie demaskowaliśmy błędy i zakłamanie Kanclerza Czekańskiego.
Na zakończenie wypowiedź redaktora Winnickiego, jednego z czołowych literatów Księstwa Sarmackiego:
"Żal mi kończyć pracę nad Ab Ovo. Serce me nieodłącznie zrosło się z tą redakcją. Mirth dzwonił po Religę, tylko on może mi pomóc. Żegnajcie?"
Hasta la vista tempre!
metadane
autor: Damian Konieczny
opublikowano: 5 lipca 2003 r.
link: http://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/ao/archiv.php