SMW4

Samochody Ludzi Władzy

ODCINEK IV – Markiz Rozbójnik, Co To Zgromadził Majątek A Potem Niczym Robin Hood Chciał Odbierać Bogatym, Wcielenie Nabiału, Jakub Bakonyi.

Bohaterem kolejnego odcinka „Samochodów ludzi władzy” jest postać kontrowersyjna, przez jednych uwielbiana, przez innych znienawidzona. Recydywista, wielki gospodarz, rubaszny biznesmen, urbanista, humanista – markiz Bakonyi. Dobrodziej Czarnolasu, w toku swojej oszałamiającej kariery i równie oszałamiającego upadku, był właścicielem wielu ciekawych pojazdów. Prześledźmy zatem motoryzacyjną przeszłość rekina sarmackiego biznesu.

PIERWSZA ŚMIETANA – Gellon A07-2F

Gellon A07-2F

Markiz Bakonyi, odkąd tylko opuścił rodzinny dom, rozpoczął mozolną wspinaczkę po szczeblach biznesowej drabiny. Za pieniądze pożyczone od ojca kupił swoje pierwsze auto – Gellona A07 w wersji 2F, co znaczy ni mniej ni więcej auto-chłodnię. Samochód ten produkowany był przez wiele lat w Fabryce Traktorów i Samochodów Rolniczych „Brona” w Grodzisku. Wyposażony w 4-cylindrowy, turbodoładowany silnik Diesla o mocy 90 KM, Gellon A07 stał się wielkim hitem wśród rolników i drobnych przedsiębiorców. Wielu początkujących biznesmenów wybierało to auto jako pierwszy środek transportu dla swojej firmy. Nie inaczej było z markizem B., który zakupił A07 dla swojego nowopowstającego przedsiębiorstwa, które potem rozrosło się w Holding Czarnoleski. Zanim jednak wypłynął na wody przemysłu wydobywczego i ciężkiego, nasz bohater zaczynał jako dystrybutor świeżego nabiału (stąd jego późniejszy pseudonim – Jogurt).

ZSIADŁE MLEKO – Lolmot TV15

Lolmot TV15

Niestety, pierwsze auto naszego przedsiębiorczego bohatera uległo wypadkowi (słynny wielki karambol na obwodnicy Czarnolasu, wtedy jeszcze Morwieńca). Pozbawiony środka transportu, oraz z nadwyrężonym portfelem, markiz Jogurt potrzebował nowego pojazdu. Po otrzymaniu pożyczki z banku zdecydował się na rozwiązanie ekonomiczne – Lolmota TV15. To nieduże dostawcze auto wytwarzane było w Lolardzkich Zakładach Motomechanicznych LOLMOT w Auterze i cieszyło się opinią taniego, acz niezbyt niezawodnego produktu. Montowano w nim standardowo 4-cylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1,4 l i mocy 51 KM. Jednostka ta była mimo to zbyt słaba jak na potrzeby takiego samochodu. A to, w połączeniu z nienajlepszym wykonaniem, sprawiało, że Lolmot TV15 był autem zawodnym. Jednakże przyszpileni przedsiębiorcy masowo kupowali tego dostawczaka co sprawiło, że to opóźnione dziecko lolardzkiego przemysłu samochodowego przypadkowo stało się hitem sprzedaży. Skusił się na nie i markiz B. Mając wyjątkowe szczęście (jego model był wyjątkowo bezawaryjny) i smykałkę do biznesu, błyskawicznie odbudował swoją pozycję na rynku dostawców nabiału.

MAŚLANECZKA – CzAR 315M

CzAR315M

Gdy firma jego rozrosła się, zaistniała potrzeba kupna kolejnego pojazdu. Lolmota Jogurt przekazał swoim nowym współpracownikom, sam zaś przesiadł się do wagi ciężkiej, czyli do CzARa 315M. Auta te przez wiele lat były najczęściej spotykanymi ciężkimi samochodami ciężarowymi na krajowych drogach. Stanowiąc kręgosłup sarmackiego systemu transportowego, popularne „trzystapiętnastki” były wielkim hitem Czarnoleskiej Fabryki Traktorów. Złożyło się na to wiele czynników, między innymi wysoka niezawodność pojazdów, trwałe wykonanie, stosunkowo niska cena oraz, albo przede wszystkim, jednostka napędowa. Silnik napędzający CzARa 315 to wybudowany przy współpracy inżynierów z Zakładów im. Żenady rzędowy 6-cylindrowy Diesel o pojemności 11 litrów i mocy 200 KM. Później silnik zmodernizowano, dokładając mu turbodoładowanie, które podniosło moc do 240 KM. Auto produkowano w wielu wersjach nadwozia, m. in. jako ciągniki siodłowe. I taką wersję zakupił nasz król nabiału. Seruś, jak przezywał go markiz B., stanowił koło rozpędowe działalności gospodarczej naszego bohatera i pozwolił mu na zakup kolejnego, tym razem osobowego, auta. Bo jak wiemy, choćby nie wiadomo jak wspaniała była to ciężarówka, dupy raczej na nią nie polecą.

GOUDA KROJONA – Lolmot 1100

Lolmot 1100

Jako iż Jogurt stał się człowiekiem oszczędnym, czy nawet wręcz skąpym, ekstrawagancja i rozrzutność nie wchodziły w grę. Dlatego znów zerknął w stronę Lolardii i zdecydował się na Lolmota 1100. Tym razem nie był to taki zły wybór, gdyż Lolmot 1100 był wyjątkowo udaną konstrukcją. Ten nieduży, 4-drzwiowy sedan, posiadał umieszczony z tyłu 4 cylindrowy, chłodzony cieczą silnik benzynowy o pojemności 1,1l i mocy 46 KM. Motor ten rozpędzał to autko do prędkości 133 km/h , co przy niezbyt wysokim standardzie lolardzkich dróg było w zupełności wystarczające. Wersja markiza była wyposażona dodatkowo w ogrzewanie tylnej szyby, czterozakresowe radio samochodowe oraz w prawe lusterko boczne. Niestety, egzemplarz naszego bohatera został wkrótce po zakupie skradziony spod bloku w którym markiz zamieszkiwał. Samochodu tego już nigdy nie odnaleziono.

DOJRZAŁY EMENTALER – Lolmot 1300

Lolmot 1300

Wierny marce, wciąż opłakujący skradzionego poprzednika, markiz decyduje się na zakup modelu 1300, bezpośredniego następcę modelu 1100. Niestety, auto to było kompletnie nieudane. Co prawda posiadało w miarę nowoczesny projekt i parę ciekawych rozwiązań technicznych, niestety wadliwe wykonawstwo i niska jakość materiałów sprawiało, że samochód był bardzo awaryjny. Dodatkowym źródłem problemów był niezbyt dobry silnik (rzędowa 4-cylindrowa benzynówka o pojemności 1,3l i mocy 54KM). To wszystko sprawiało, że odpalenie tego auta i dojazd do pracy bez żadnej awarii mógł być poczytany za wielki sukces. Model 1300 był w zasadzie gwoździem do trumny dla lolardzkiego wytwórcy, gdyż wkrótce po rozpoczęciu produkcji tego auta zakłady splajtowały. Zaś markiz Bakonyi, wściekły na siebie, że kupił taki chłam, zdecydował się jeździć do pracy na rowerze dopóki nie uzbiera na lepszy pojazd.

WYBORNY ROQUEFORT – SMW P240

SMW P240

Okazja natrafiła się dosyć szybko. Markiz odnalazł ofertę sprzedaży samochodu, który był wielkim rarytasem – SMW P240. Ta reprezentacyjna limuzyna była produkowana swego czasu w małych ilościach przez zakłady Scholandische Motoren Werke w Eltdorfie. Ten bardzo rzadko spotykany pojazd odznaczał się wyjątkowo elegancką linią nadwozia i oferował wysoki komfort jazdy. Markiz nie decydował się długo i za 150 tys. libertów kupił auto od prywatnego handlarza. Samochód był w świetnym stanie, niestety miał jedną wadę – silnik. Motor napędzający model P240 był jednostką bardzo paliwożerną, generującą przy tym niewielką moc (rzędowa, benzynowa 6-cylindrówka o pojemności 2,4l i mocy jedynie 80 KM), co przy tej masie pojazdu dawało żenujące osiągi. Jogurt zdecydował się wymienić silnik na nowocześniejszy, bardziej ekonomiczny i o większej mocy. W niewyjaśnionych do tej pory okolicznościach wszedł w posiadanie bardzo popularnej dreamlandzkiej jednostki napędowej, mianowicie rzędowego, turbodoładowanego 6-cylindrowego Diesla (moc 147KM, pojemność 3l; wielki hit na zachód od Sarmacji, montowany w wielu autach z charakterystyczną gwiazdą na masce). Później przyszły wydarzenia, które zmieniły motoryzacyjne życie markiza na zawsze.

STARA ROLADA TYLŻYCKA – SMW H6-ZK

SMW H6-ZK

Jest to pierwszy produkt z reaktywowanej fabryki Scholandische Motoren Werke. Często spotykany w wielu miastach Sarmacji, zwłaszcza w okolicach sądów lub zakładów karnych. Oferuje niezbyt wyszukany komfort podróży oraz niedużą widoczność z okien z tyłu. Wyposażony jest w 17 miejsc dla pasażerów oraz w 3 miejsca dla obsługi pojazdu. Standardowo montuje się w nim toaletę oraz okratowanie okien. Autobus napędzany jest 4 cylindrowym Dieslem o pojemności 4,4l i mocy 105 KM. Takim to autem porusza się teraz, co prawda rzadko ale jednak, nasz markiz. Nie wiadomo niestety, czy SMW H6-ZK przypadł mu do gustu i czy zamierza sobie kiedyś takowy kupić. Samochód ten polecany jest różnym zakładom penitencjarnym lub ośrodkom odosobnienia. Jeżeli chcesz posiadać pojazd nietuzinkowy, wyróżniający się z tabunów jednakowych aut – H6-ZK to wybór dla Ciebie!

metadane
autor: Michał Kiełbasa-Krakowski
opublikowano: 29.10.2012, Gazeta ???
link: Gazeta Wyborcza