Paronama czyli Wanda na Aldebaranie 2

[poem] „Towarzysz Szopo” wyszedł z nadprzestrzeni. Z mostka doskonale widać było Aldebaran w całej okazałości; ten czerwony olbrzym robił na wszystkich ogromne wrażenie. Wtem, na stanowisku radarowym rozległ się niepokojący dźwięk wykrycia obcego obiektu. Oficer radarowy meldował:

Po pokładzie „Towarzysza Szopo” rozległ się dźwięk syreny alarmowej. Załoga w tempie ekspresowym przygotowywała się do walki – godziny ćwiczeń nie poszły na marne. Zakładano betonowe kombinezony przeciwpożarowe, buty oraz hełmy. Wszelkie przewody paliwowe wypełniono gazem obojętnym, usunięto elementy które w czasie walki mogłyby popękać lub się stłuc, co mogłoby ranić załogę. Marynarze zajmowali stanowiska, podniecenie ogarniało wszystkich. Przecież pierwszy raz szli w bój, przynajmniej tak im się wydawało. Komandor Bajber w duchu liczył jednak na to, że uda się wywinąć i wymanewrować obcy obiekt. Są tutaj tylko z misją naukową, poza tym przeciwnik jeszcze ich nie wykrył.

Nagle ogromny wstrząs targnął krążownikiem. Ludzie poupadali, pospadały też kubki i inne przedmioty ze stołów. Bajber nie miał wątpliwości – trafienie!

Kolejny wstrząs targnął „Towarzyszem Szopo”. Był znacznie silniejszy niż poprzedni, oznaczało to że otrzymali kilkukrotne trafienie.

„Towarzysz Szopo” zagiął czasoprzestrzeń i wszedł w korytarz. Komandor Lucjan Bajber usiadł z ulgą w swoim fotelu dowódcy. Jedna rzecz jednak nie dawała mu spokoju – czy przeciwnik wykryje w którą stronę polecieli... [/poem]

Metadane
autor: Michał Czarnecki
data: 11 sierpnia 2009 r.
link: Wandea Ludu: 2