CzWand 2008 Wywiad z Schafą

Czerwony Wandystan Nr 11, 01 luty 2008

Wywiad
z Towarzyszką Anastazją Schafą




Tow. S.: Towarzyszko Schafa, witajcie!

Tow. Schafa: Dzień dobry.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, zdradźcie czytelnikom Czerwonego Wandystanu, czy macie długie, czy krótkie włosy? Nosicie spódniczki, sukienki, czy preferujecie spodnie? A buciki jakie macie? sportowe? A może z takim dziwnym patykiem na pięcie?

Tow. Schafa: Włosy w najdłuższym miejscu do ramion. Lubię zarówno spódniczki, jak i spodnie - sukienki tylko w stanie wyższej konieczności. A buciki mam przede wszystkim ładne. Na szpilkach nie chodzę, bo czuję się niestabilnie - za duża odległość od głowy do ziemi.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, jeżeli nie jest to niedyskretne pytanie, przyznajcie się, ile szminek tygodniowo zużywacie?

Tow. Schafa: Staram się nie zachowywać jak burżuj, więc dwie-trzy zwykle wystarczają. Plus błyszczyk.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, jesteście jedyną kobietą w Wandystanie (o ile nią w rzeczywistości jesteście). Czy nie obawiacie się przebywania wśród tej nieokrzesanej, zmaskulinizowanej dziczy, o której mówi się, że jest siedliskiem "pornosocjalizmu", "kultu penisa", że jej językiem narodowym są wulgaryzmy?

Tow. Schafa: Czyżby wciąż były jakieś wątpliwości? Do przebywania wśród nadmiernej ilości mężczyzn można sie przyzwyczaić, chociaż czasami bywa trudno bez towarzystwa innej kobiety. Wole jednak, jak to niektórzy określają, pornosocjalizm, od wieloczłonowych pseudoszlacheckopodobnych nazwisk i tytułów, choć przyznam, że czasami towarzysze przesadzają z erotyzmem ;]. Jak wiem z doświadczenia, w tak zmaskulinizowanym środowisku nie jest to niczym nadzwyczajnym.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, jak to się stało, że trafiliście do Wandystanu? Co Was tu przywiodło? Transfer z innej mikronacji? A może źle wpisane hasło do google?

Tow. Schafa: Przeglądałam sobie kiedyś strony Krytyki Politycznej i tam, w temacie dotyczącym związków polityki z internetem, realne wcielenie tow. Peruna podało linka. Postanowiłam sprawdzić. Po krótkiej wycieczce uznałam, że jest tu ciekawie i może sobie zamieszkam. Zapisałam się i nadal tylko zwiedzałam. Pewnego dnia dotarł do mnie list od Was, ówczesnego Komisarza ds. Propagandy, z sugestią zapisania się na LD i przywitania. Mając nadmiar wolnego czasu, postanowiłam to zrobić. Spotkałam się z bardzo ciepłym powitaniem niektórych mieszkańców, szczególnie Pawła Ciupaka, który po mojej pierwszej wypowiedzi uznał, ze muszę być klonem. Ale postanowiłam nie strzelać focha i zostać, żeby udowodnić, że nie jestem, a przy okazji zrobić mu na złość.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, jak to się dzieje, że wciąż jesteście w Wandystanie? Co Was tu trzyma?

Tow. Schafa: Wciąż tu jestem, bo nie mam powodu, żeby odchodzić. I zwyczajnie podoba mi sie tutaj - klimat i towarzystwo.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, a co sądzicie o systemie? Jesteście zwolenniczką systemów gospodarczych, czy może raczej staracie się od nich trzymać z daleka?

Tow. Schafa: Dla mnie mikronacja mogłaby równie dobrze istnieć bez systemu gospodarczego. Jest jednak faktem, ze jego istnienie zwiększa atrakcyjność danego państwa i daje więcej możliwości zabawy, z których jednak nie chce mi się chwilowo korzystać.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, macie zmysł techniczny. Powiedzcie, co się czai w komputerach? Co siedzi we wnętrzu każdego z komputerów?

Tow. Schafa: Nie jest tajemnicą, że każdy układ i każde urządzenie posiada coś, co powoduje jego działanie - wyspecjalizowane grupy ludzików czy, jeśli ktoś woli, potworków, które mają do wykonania określoną pracę. Jak inaczej wyjaśnić działanie, przykładowo, układu prostowniczego, jak nie tym, ze owe ludziki w określony sposób wyginają wpadający prąd? Tak więc w komputerze musi znajdować się odpowiednio dużo różnych ludzików. Teoria ta pozwala wyjaśnić fakt, że komputer zmęczony pracuje gorzej - spada wydajność działania ludzików, którym nie umożliwiono odpoczynku i regeneracji sił. Jednak to nie wszystko. Ostatnie badania wandejskich naukowców dowiodły ponad wszelką wątpliwość, że w każdym komputerze jest cząstka towarzysza Ciupaka, który nadzoruje pracę wszystkich zespołów. Nie trzeb mieć zmysłu technicznego, żeby nabrać podobnych podejrzeń, jednak do niedawna fakt ten pozostawał bez stosownego dowodu - teraz możemy być pewni.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, pełnicie urząd Pretora już przez drugą kadencję. Naród Wam ufa. Macie już pewne doświadczenie. Powiedzcie, z czym się najczęściej spotykacie, jakich problemów dotyczą rozprawy toczone przed wandejskim sądem?

Tow. Schafa: Najczęściej są to sprawy o zniesławienie - mniej lub bardziej zasadne. Obejmując urząd, tego właśnie się spodziewałam, chociaż przyznam, że patrząc na wcześniejsze akta Sądu, spodziewałam się, ze będzie ich mniej.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, jakie to uczucie zaznajamiać się z materiałami procesowymi a następnie wydawać wyrok? Co się czuje, kiedy ogłasza się postanowienie Sądu Ludowego? Czy zdziczała i rewolucyjna brać samców jest posłuszna Waszym wyrokom?

Tow. Schafa: Oczywiście że jest posłuszna, chociaż wykonanie jednego z wyroków można uznać za kontrowersyjne. Zaznajamianie się z materiałami nie jest szczególnie emocjonujące - zwyczajnie je analizuję. Natomiast ogłaszając wyrok, zdaję sobie sprawę z tego, że wpływam w jakiś sposób na czyjeś życie i na życie całego ludu oraz że mogę zawieść pokładane we mnie zaufanie. Staram się każdy z nich dokładnie przemyśleć, a i tak zdarzają się wątpliwości. Przyznam też, że pozytywna opinia Khanda po moich pierwszych dokonaniach była pomocna.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, zasiadacie też w rządzie Drogiego Lidera Magova. Co jako Komisarz udało się Wam zmajstrować? Czym się zajmuje Wasz Komisariat?

Tow. Schafa: Jestem Komisarzem do spraw Propagandy, a więc zadaniem mojego Komisariatu, ogólnie mówiąc, jest promocja Wandystanu. Niestety, muszę przyznać, że działalność mojego poprzednika była bardziej imponująca. Jakaś grafika wzywająca do poświęcenia i włączenie się w szerzenie rewolucji na terenie Micropolis. Liczę jednak na to, że pojawią się jakieś pomysły - nawet w przypadku odwołania mnie czy odejścia ze stanowiska nie zmarnują się.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, patrząc na pojawiające się w ostatnim czasie dyskusje na LDMW dotyczące Sarmacji i przeszłości wandejskiej, głównie w postaci tzw. Wandejskiego Czerwca, co o tym wszystkim myślicie?

Tow. Schafa: Jestem tu od niedawna, więc sarmacką przeszłość i Wandejski Czerwiec znam tylko z opowieści. Nie ulega wątpliwości, że jest to ważny rozdział naszej historii, ale nie jestem zwolenniczką nic nie wnoszącego roztrząsania przeszłości. Chociaż nie twierdzę, że istnienie wroga albo przynajmniej drobnych konfliktów jest niszczące.

Tow. S.: Towarzyszko Schafa, dziękuję za rozmowę.

Tow. Schafa: Również dziękuję. Niech żyje socjalizm!