CzWand 2008 Wywiad z Kellerem

Czerwony Wandystan Nr 11, 01 luty 2008

Wywiad
z Towarzyszem Aleksandrem Kellerem




Tow. S.: Towarzyszu Keller, witajcie!

Tow. Keller: Zdrastwujcie Tawariszcz Struszyński!

Tow. S.: Towarzyszu Keller, czytając Część 1 Wielkiej Księgi Dreamlandu ( * ) czytamy także i o Waszych dokonaniach! Legendarny twórca tej najstarszej z mikronacji, TomBond, spotkał się z buntem i opozycją Namiestników. Knuto, jak by się go pozbyć. Okazuje, że byliście wówczas jednym z nielicznych ludzi, jacy znaleźli się i działali przy królu. Czy wtedy nie stanęliście z Kefasem ( ** ) - wówczas zbuntowanym namiestnikiem - na przeciw siebie?

Tow. Keller: Owszem, jedna z kart mojego wirtualnego bytu dotyczy Królestwa Dremlandu. To tam zaczęła się moja wirtualna przygoda (trafiłem przypadkowo) i podjąłem się działalności publicznej. Wówczas stałem na czele Ligi Obrony Domeny Królewskiej (dawna nazwa Solardii - nomen omen później broniłem jej przy secesji) - ultramonarchistycznej bojówki i czymś co określiłbym dzisiaj na kształt "kryptotronowego" SB. O ile pamiętam znalazłem się tam przypadkiem i czułem w tym swoją szansę. Okazało się to pozytywne w skutkach, a z Tyranem i Despotą Kefasem - Kozaneckim nie przypominam sobie kontaktów (dobrze to czy źle, nie wiem).

Tow. S.: Towarzyszu Keller, w owej Wielkiej Księdze Dreamlandu możemy wyczytać, że na przełomie stycznia i lutego 2002 roku próbowano obrać sobie w Dreamlandzie nowego króla. Byliście jednym z kandydatów do wolnej elekcji. Powiedzcie, jak nie wiele brakowało, abyście objęli tron Dreamlandu?

Tow. Keller: Myślę, że wiele brakowało, choć byłem kandydaturą świeżą, która mogła unowocześnić i zmodernizować nieco Dreamland. Nie należałem jeszcze do elity, zatem w pewnym stopniu byłem spoza "układu" - ludzi wpływowych w Dreamlandzie. Bardziej chodziło mi o to by zaistnieć, gdyż przejęcie władzy zależało od ustępującego króla. Mimo mojej lojalnej postawy nie zaskarbiłem sobie wdzięczności TomBonda I... z którym potem wielokrotnie się spieraliśmy.

Tow. S.: Jak to było z Waszym rządem? Król powołał Was na stanowisko z racji, że wcześniej staliście u jego boku, broniąc przed atakiem buntowników, w tym i Kefasa? Powiedzcie, jak wyglądało wówczas rządzenie Dreamlandem? Czy rząd całkowicie był zależny od króla, czy też jednak mógł uchwalić coś bez jego aprobaty?

Tow. Keller: Powołał mnie już kolejny król - eMBe. W ogóle nowy Król Dreamlandu to był jakiś szok, przecież Tom Bond I był pierwszym królem - założycielem. To mniej więcej tak jakby zdetronizował się z urzędu Mandragor Krupiński lub Winnicki. Mieliśmy ostatnio przykład lamentu z tego tytułu (i słusznie). W Dreamlandzie oznaczało to koniec pewnej epoki (nie było pewności czy to w ogóle nie koniec). W Dreamlandzie generalnie nowy król oznacza nową epokę. Powołano mnie na Premiera Federacyjnego Królestwa Dreamlandu, miałem też okazję wcześniej stać na czele Rządu Tymczasowego w stanie wyjątkowym. Wydaje mi się, ze powołanie mnie to była chęć wprowadzenia nowego otwarcia - patrz dlaczego mogłem zostać królem (przynajmniej teoretycznie). Na marginesie - jak to paskudnie brzmi... Poza tym dałem się poznać jako osoba aktywna i mająca jakiś zasob wiedzy ekonomicznej. Generalnie rząd był ściśle powiązany z monarchą, izba poselska nie funkcjonowała należycie. Nie było łatwo. A i moja dymisja nastąpiła z powodu braku zaudania do mnie ze strony Króla eMBe. Nadto dodam, że specjalnie nigdy się nie uważałem za premiera całkowicie zależnego, być może to mnie zgubiło.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, powiedzcie, jak to się stało, że w końcu król TomBond został zdetronizowany? Oddał stołek tak po prostu? Zachował hasła do serwera? Jak to było?

Tow. Keller: Minęły już lata, a na warunki wirtualne z 10-lecie. O ile dobrze pamiętam, to po prostu jego aktywność dramatycznie spadła i mimo że kiedyś był założycielem i motorem napędowym państwa, w ówczesnym momencie stał się hamulcowym. Jego roztropność i mądrość pozwoliła zmienić władzę w sumie pokojowo. Jeżeli tego by nie zrobił to państwo mogło się rozpaść. Czy zachował hasła nie wiem, podejrzewam że tak, gdyz otrzymał status Króla Seniora (sam sobie nadał).

Tow. S.: Towarzyszu Keller, jak wygląda współczesny Dreamland? Co się tam dzieje? Obywatele składają przysięgi na wierność i poddaństwo królowi? Czy król ingeruje w życie i poglądy społeczno-polityczne mieszkańców? Istnieje tam cenzura? Jeżeli ktoś toczy jakieś dyskusje, to jaki mają one przebieg?

Tow. Keller: Pytacie mnie jakbym tam mieszkał. No jakąś wiedzę posiadam, ale źródło jest niepubliczne. Raczej nie ma tam jakieś feudalnej podległości, raczej szacunek do monarchy. O cenzurze nic mi nie wiadomo. Na pewno poziom dyskusji jest nieco wyższy niż w Wandystanie. Przykładem mogą być treściwe maile na LDKD a nie pojedyncze okrzyki (w Wandystanie mamy to chyba po Sarmacji, na ten temat uwagę na LDMW zwracałem).

Tow. S.: Towarzyszu Keller, czy Waszym zdaniem jest coś, co możemy zyskać od Dreamlandczyków? Czy jest coś, co możemy nauczyć się od Dreamlandu?

Tow. Keller: Myślę, że powinniśmy mieć większy szacunek do tradycji jak oni i nie powracać bez przerwy do tematu Sarmacji. Dreamlandczycy czują się dumni z tego kim są i często ich serdecznie jebie, co się gdzieś indziej w świecie mikronacji dzieje.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, a czy jest coś, co Dreamland mógłby nauczyć się od nas, od ludu Wandy?

Tow. Keller: Od nas na pewno powinni nauczyć się polotu i zachowania nieco mniej zgodnego z monarchofaszystowskimi konwenansami.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, dziękuję za rozmowę.

Tow. Keller: Toże baszaje spasiba.




P R Z Y P I S Y od redakcji:
( * ) można ją znaleźć tutaj
( ** ) Kefas = Książe Sarmacji, Piotr Kozanecki