CzWand 2007 Wywiad Z Wanderem

Czerwony Wandystan Nr 4, 16 lipca 2007

Wywiad
z Towarzyszem Mandragorem Winnickim




Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze! Witajcie!

Tow. Winnicki: Z radością witamy!

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, z dniem 14 czerwca bieżącego roku Wandystan stał się niepodległy i zyskał autonomię. Czy Waszym zdaniem okres unii z Sarmacją był okresem niewoli i degradacji Wandystanu, czy też może był jakimś koniecznym etapem historii naszej socjalistycznej ojczyzny?

Tow. Winnicki: Tak sie składa, że byłem głównym inicjatorem i żywym motorem Zjednoczenia. Wirtualnie urodziłem sie w grudniu 2002 roku w Acjo na terenie dzisiejszej Sarmacji. Jestem zatem Sarmatą w większym stopniu niż wielu dzisiejszych prominentnych urzędników reżimu. Do Zjednoczenia doszło w okresie obniżonej aktywności państwowej, było nas niewielu, w moim przekonaniu państwo nie miało dobrych rokowań na przyszłość. Wandystan jako część Sarmacji umożliwił swoim obywatelom lepszą zabawę. Lepszą - bo opartą na większej interakcji. Inaczej żyje się w kraju zamieszkanym przez 150 osób, a inaczej w pastwie kilkunastoosobowym. Państwa małe wymagają stałej obecności osoby, która mówiąc kolokwialnie "pociągnie" aktywność, weźmie na siebie napędzanie biegu zdarzeń. W państwie dużym siła bezwładu jest tak duża, że nawet przy odejściu głowy państwa i kilku jej najbliższych współpracowników jakość zabawy nie ulega zmianie. Dlatego jestem pełen obaw co do przyszłości Wandystanu jako samodzielnego państwa - ale także pełen nadziei. Na pewno nie oceniam naszego życia w Sarmacji jako doświadczenia niekorzystnego. Mogliśmy się pobawić inaczej. Niekoniecznie lepiej, ale na pewno inaczej. Jednak wydarzenia czerwcowe pokazały, że więcej z Sarmacją współpracować nie należy, jako że zamieszkana jest przez zwykłych kłamców, ludzi wiarołomnych i niskich. Nigdy więcej nie wolno nam uzależniać się od ludzi o marnej reputacji.

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, czy możecie określić, czym wyróżnia się nasza ludowa ojczyzna od innych mikronacji?

Tow. Winnicki: Przede wszystkim poziomem mieszkańców. Intelektualnie zjadamy inne v-kraje na śniadanko i kwitujemy donośnym beknięciem. Średni poziom realnego wykształcenia obywateli w Wandystanie jest zdecydowanie najwyższy. Co za tym idzie, barwność życia publicznego jest u nas pełniejsza, niż gdziekolwiek indziej. Wyróżniamy się też przywiązaniem do wartości demokratycznych. Dlatego właśnie nasze państwo jest w największym stopniu projektem najzupełniej realnej edukacji obywatelskiej, czego nie da się powiedzieć o wirtualnych tyraniach.

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, czy możecie powiedzieć, jakie wartości są, Waszym zdaniem, najistotniejsze dla Wandejskiej tożsamości narodowej?

Tow. Winnicki: Odpowiem krotko - demokracja, tolerancja, różnorodność, błyskotliwość.

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, czy możecie przypomnieć, co było przyczyną powstania Wandystanu w ogóle? Jak to było na samym początku?

Tow. Winnicki: Na samym początku był oczywiście konflikt. Jego źródło było zaskakująco podobne jak dziś - a było nim naruszenie Konstytucji przez Księcia. Niestety raz jeszcze okazało się, że historia powtarza się jako farsa; tamte wydarzenia były bowiem przy dzisiejszych przykładem zachowania eleganckiego rodem z Wersalu. Nie dało się dłużej żyć w kraju rządzonym totalitarnie, zabijającym intelektualną i polityczną odmienność. W Sarmacji mimo wygrania wyborów nie da sie realnie rządzić. Nad krajem ciąży sztywny ideologiczny kaftan, który nie dotyczy tylko ustroju, ale i wielu szczegółowych rozwiązań prawnych i faktycznych, jak na przykład prymat katolicyzmu rzymskiego w prawie, rozwiązań gospodarczych. Sarmacja była i jest też opętana przez rozmaite rytuały, kompletnie niezrozumiałe dla człowieka niezależnego intelektualnie.

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, czy możecie powiedzieć, kim był Towarzysz Wanda?

Tow. Winnicki: Towarzysz Wanda był wielkim bojownikiem sarmackiego ruchu robotniczego i powstańczego w okresie międzywojnia i drugiej wojny światowej. Jego historia została dobrze opisana przez tow. Radeckiego, do której odsyłam z dużą przyjemnością.

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, czy możecie zdefiniować pojęcie monarchofaszyzmu?

Tow. Winnicki: Monarchofaszyzm to ustrój krępujący wolność jednostki sztywnym gorsetem ideologicznym opartym na prymacie katolicyzmu rzymskiego, pseudopatriotycznego nadęcia, łamaniu praw stanowionych, rytualizowaniu życia społecznego na wzór quasi monarchistyczny, cyniźmie i kinderneostradyzmie.

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, a czym jest kinderneostradyzm?

Tow. Winnicki: A kinderneostradyzm jest zespołem słabego rozwoju intelektualnego cechującym niektóre (podkreślam: tylko niektóre!) jednostki z pokolenia nie pamiętającego czasów, w których nie było internetu.

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, co sądzicie o zamianie literek z polskich na grażdankę, na litery współczesnej cyrylicy? Co myślicie o pomysłach stworzenia języka wandejskiego?

Tow. Winnicki: Bardzo podoba mi sie pomysł stworzenia języka wandejskiego. Swego czasu miałem pomysł utworzenia takiego języka. Początkowo myślałem o oparciu go na językach Kaukazu, później - na języku hiszpańskim. Cyrylica też jest jakimś pomysłem, cennym zwłaszcza realedukacyjnie, bo w dzisiejszych czasach znajomość rosyjskiego niestety zanika w Polsce. Na pewno warto prowadzić debatę nad językiem wandejskim.

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, co Wandystan ma do zaoferowania dla potencjalnych nowych mieszkańców i obywateli? Czy uważacie, że w Wandystanie może odnaleźć się każdy?

Tow. Winnicki: Każdy. Nawet monarchofaszysta. Bo jeśli monarchofaszyści wygrają wybory i zdominują życie społeczne, może zmienić się ustrój. Tym rożni się Wandystan od reszty wirtualnego świata - u nas nie ma kaftanu ideolo. Poza tym jesteśmy krajem naprawdę wolnym, naprawdę różnorodnym, umożliwiającym prawdziwą, nie pozorowaną - jak w Sarmacji - debatę publiczną. I to jest największy atut naszego państwa.

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, w obecnej kadencji Churału Ludowego jesteście również kwiatonem, wybranym w powszechnych wyborach. Niedawno zakończyło się pierwsze posiedzenie i pierwsze głosowanie dotyczące nadania statusu "persona non grata" dla pewnych osób. Dwa głosy były za, trzy głosy były przeciw i jeden wstrzymujący się. Co to oznacza?

Tow. Winnicki: Jest to kolejny przykład na chęć pojednania ze strony Wandystanu. Pierwszym było sporządzone jeszcze za czasów puczu Bazylianów oświadczenie wieńczące spotkanie z którego wyrosły "taśmy Ciupaka". Kolejnym - orzeczenie SN umożliwiające Księciu przywrócenie porządku prawnego po zamachu stanu. Problemem jest tu Sarmacja - jeśli po raz kolejny odrzuci wyciągniętą dłoń, nie będzie chyba o czym gadać.

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, a co sądzicie na temat WRE i WRM? Co myślicie o traktacie z tymi państwami, jaki jest proponowany?

Tow. Winnicki: W pełni popieram słuszne dążenia niepodległościowe WRE. Państwo to jest krajem aktywnym, stabilnym demograficznie, wyrazistym i ciekawym. Co do WRM, jestem nieco bardziej wstrzemięźliwy, a to z powodu niewielkiej ludności i młodości państwa. Morvan niepodległy dopiero powstał i nie wiadomo czy zdoła się rozwinąć. Ale oczywiście kibicuje tej inicjatywie i życzę wszystkiego najlepszego. Jakaś forma kontaktu z tymi przyjaznymi Wandystanowi krajami jest konieczna, być może poprzez proponowany zapis traktatowy.

Tow. S.: Towarzyszu Mandragorze, co będzie dalej z Wandystanem? W jaką stronę, Waszym zdaniem, będzie się rozwijać nasza socjalistyczna ojczyzna? Jaką chcielibyście ją widzieć w niedalekiej przyszłości, zarówno jako Mandragor Socjogramu, jak i kwiaton?

Tow. Winnicki: Kiedy towarzysz Khand skończy pisać Cintre 2 zyskamy znaczny impuls rozwojowy. Będzie mogła powstać prawdziwa scena polityczna, definiowana nie tylko ideowo, ale i gospodarczo. To będzie szansa, którą musimy wykorzystać. Chciałbym widzieć Wandystan jako państwo ludne, składające się z ludzi zabawnych i inteligentnych, dające możliwość wolnej wypowiedzi i dobrej zabawy.

Tow. S.: Dziękuję za rozmowę. Niech żyje socjalizm! Niech żyje wolny Wandystan!

Tow. Winnicki: Dziękuję, niech żyje, Freiheit!

Z Towarzyszem Mandragorem Socjogramu ppłk. Michasiem Winnickim, również kwiatonem Churału Ludowego, rozmawiał towarzysz Struszyński