CzWand 2007 Wywiad Keller

Czerwony Wandystan Nr 2, 12 lipca 2007

Wywiad
z Towarzyszem Aleksandrem Kellerem




Tow. S.: Towarzyszu Keller, czy jesteście socjalistą?

Tow. Keller: Wy się Towarzyszu głupio nie pytajcie. Pewnie że jesteśmy socjalistą. Mój monarchofaszystowski epizod w Królestwie Dreamlandu został już dawno odkupiony przez gotowość rewolucyjną i czerowny szlak kariery w służbie Państwu, Partii i Narodowi Wandejskiemu.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, czym według Was jest rewolucja?

Tow. Keller: Rewolucja to jest znaczące zjawisko, to zmiana istniejącego porządku celem wyzwolenia jak najszerszych mas ludu pracującego miast i wsi oraz tzw. inteligencji. Rewolucja to wspólne dzieło mające wszystkich ludzi zrównać, mające doprowadzić do zmiany stosunków społeczno- gospodarczo-politycznych. Jest to pewna droga, pokojowa bądź krwawa (tow. Marks dopuszczał przemoc) do nowego, socjalistycznego ładu.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, czy możecie powiedzieć, na czym polega geniusz i chwała naszej ludowej ojczyzny? Czym socjalizm wandejski wyróżnia się od innych idei polityczno-klasowych polskich mikronacji?

Tow. Keller: Nasza Ludowa Ojczyzna, a konkretnie jej pozycja ustrojowa jest niespotykaną w polskim wirtualnym świecie. Jako jedyne państwo, w praktyce, odzwierciedlamy zasadę demokracji. Mimo odwołań historycznych, kojarzących się z realnym zamordyzmem politycznym (patrz np. SB), nie ma miejsca u nas na dyktaturę jednostek, na istnienie tyrana, władcy, dyktatora. Jedynym dyktatorem, dla samych siebie, są mieszkańcy Wandystanu o różnym pochodzeniu klasowym, często wymieszanym (bo czymże jest innym naukowiec Ludowego Uniwersytetu Wandyjskiego, który zakasując rękawy w sobotnie i niedzielne popołudnie, dzierżąc łopatę, wykonuje czyn społeczny?!). Inne mikronacje zasadniczo posiadają zręby demokratyczne, istnieją różne formy parlamentaryzmu. Jednakże zasadnicze jest to, że ostateczną decyzję podejmuje władca - król, książę (przede wszystkim w v-świecie są modne przecież ustroje monarchofaszystowskie) w porozumieniu ze swoją kliką (dworem etc.). Przykładów można mnożyć, jednakże można stanowczo pewną rzecz stwierdzić. Kiedyś w prasie, bodajże dreamlandzkiej, nazwano Wandystan jako eksperyment - próbę zaszczepienia ideologii socjalizmu na grunt (do tej pory dziewiczy) v-państwa. Stwierdzić można stanowczo i dobitnie, że ów "Eksperyment" całkowicie się powiódł.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, byliście od zarania dziejów wandejskich. Mało tego, o ile się nie mylę, spośród aktywnych współcześnie obywateli jesteście jedynym z tych kwiatonów, którzy zasiadali w parlamencie Churału Ludowego I kadencji po wyborach 14 stycznia 2005 roku. Czy możecie przybliżyć trochę ówczesne wydarzenia? Jak wyglądało wtedy życie polityczne?

Tow. Keller: No, nie zupełnie od zarania dziejów, gdyż nie byłem jednym z ojców założycieli, choć istotnie pojawiłem się na samym początku istnienia naszej państwowości. Rzeczywiście dane mi było, dzięki woli Ludu, zasiadać w kolejnych kadencjach Churału Ludowego, z pewnymi przerwami, kiedy byłem Prezydentem MW. Sam początek działania naszego parlamentu, o ile mnie pamięć nie myli, był to okres tworzenia zrębów prawa nowo powstałego państwa. Było to zasiewanie nowego pola, dzisiaj mamy już ewentualną modyfikację. Churał Ludowy był miejscem ścierania się zasadniczo dwóch bloków, podobnie rzecz się miała w wyborach prezydenckich, a mianowicie lewicy i prawicy. Najpierw o prawicy - była ona skoncentrowana wokół tow. Sobczaka, później Sosnowieckiego, w formie Ligi Wandyjskich Rodzin, później Partii Racjonalnych Liberałów. Niewątpliwie najsilniejsza zawsze była lewica. Od zarania istniały właściwie trzy partie - Wandyjska Zjednoczona Partia Robotnicza, Wandyjska Socjalistyczna Partia Jedności i Frakcja Zielonych. Dzięki doskonałej współpracy liderów tych ugrupowań (z moim skromnym udziałem) istniał i wygrywał wybory (później już bez FZ, która zniknęła) Front Jedności Narodu, który miał również istotny wpływ na wybory prezydenckie. Kolejne lata przyniosły rozłam na lewicy - powstała Liga Obrony Komunizmu, z części WSPJ. LOK jednakże w pewnym momencie zniknęła ze sceny politycznej, natomiast ja (WSPJ) wraz z tow. Jackiem Nowakiem (WZPR) stworzyliśmy Socjalistyczną Partię Wandystanu, później przekształconą w partię masową, partię państwową. Dziś obserwuję pewne wyciszenie nastrojów, pewien spokój na arenie politycznej. Myślę, że ten marazm, tak to nazwę bo przyzwyczaiłem się do Churału jako pola bitwy :), to wynik okresu bycia pod zaborem sarmackim. Ale to przejdzie i wyjdzie na dobre.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, byliście dwukrotnie Prezydentem Mandragoratu, raz za czasów naturalnego, wolnego Wandystanu, na przełomie 2005 i 2006 roku, a drugi raz, za czasów unii z Sarmacją w 2006 roku. Jak bardzo różniły się te czasy między sobą? Czy były różnice w jakości sprawowania urzędu?

Tow. Keller: Właściwie to byłem kilka razy, ale takie właśnie dwa okresy można wymienić. Z pewnym rozrzewnieniem wspominam czasy mojej prezydentury za niepodległego Wandystanu. Pamiętam to brzemię, tą świadomość odpowiedzialności za państwo w ogóle, jego rozwój, należyty byt, ale również fakt iż Wandystan był młodym państwem, które dopiero co pojawiło się na arenie międzynarodowej i musiało budować swoją pozycję, godną pozycję, do której z racji wielkości, potencjału liczbowego, intelektualnego, infrastrukturalnego miał prawo. Miał prawo, i myślę że do momentu zjednoczenia, przemeblowaliśmy nieco scenę v-świata. Skończyła się era trzech mocarstw, pojawił się Wandystan, z dość stanowczą polityką zagraniczną. Pojawiła się wreszcie idea strategicznego partnerstwa z Sarmacji, ale również z zapomnianą u nas Solardią. Dla mnie bardzo istotnym elementem mojej działalności, zaryzykowałbym nawet równorzędnym wobec polityki krajowej, była nasza obecność w v-świecie. Dlatego też prezydentura w okresie naszej bytności w Sarmacji była dla mnie jakby niepełna, jakby czegoś brakowało. Można było jednakże bardziej skoncentrować się na polityce wewnętrznej i to czyniłem. Zarzucano mi w Sarmacji, że byłem przeciwnikiem zjednoczenia z powodu własnych ambicji - w końcu być szefem prowincji a prezydentem niepodległego państwa to co innego. Było na pewno w tym trochę racji, kto mnie zna ten wie że ambicja u mnie wysoko. Nie mniej jednak najważniejsza była pozycja Wandystanu, jego status - wysoki status, który od zarania się temu Państwu i Tym Ludziom należał.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, jaka jest rola i zadania SB w obecnej sytuacji polityczno-społecznej?

Tow. Keller: Służba Bezpieczeństwa MW ma zadania i kompetencje określone w ustawie. Można powiedzieć, że działalność SB jest dwutorowa. Z jednej strony działa jako normalna, istniejąca w każdym państwie (nawet jeżeli w niektórych nieoficjalnie) służba specjalna zajmująca się ochroną bezpieczeństwa państwa, w tym wywiadem i kontrwywiadem cywilnym. Mogę powiedzieć, że wszelkie dokumenty i operacje w kraju i zagranicą są objęte ścisłą tajemnicą, a wiedzę na ten temat poza Szefem SB posiada wyłącznie parę, najwyższych rangą osób w państwie. Dlatego też myślę, że się nie obrazicie że nie będę wchodził w szczegóły. Drugi zakres działalności to obecność SB w sferze społeczno - politycznej, w sferze oficjalnej państwowej-partyjnej retoryki, tego naszego, swego rodzaju, socjalistycznego ozdobnictwa. No bo jakże może wyglądać państwo socjalistyczne (odwołanie do realnych państw tzw. realnego socjalizmu) bez sprawnej służby specjalnej, policji politycznej. Muszę od razu zaznaczyć, że SB jako policja polityczna jest obecna w sferze społecznej wyłącznie jako symbol, a bać Służby Bezpieczeństwa MW mogą się wyłącznie szpiedzy, dywersanci i sabotażyści, ogólnie zdrajcy narodu. Mam nadzieję, że przy pomocy Tow. Khanda uda się w szybkim czasie uruchomić portal SB, na którym zamieści się wiele ciekawych informacji, w tym dossier każdego Wandyjczyka :). Muszę tu również zaznaczyć, że ostatnio miałem ogromne problemy z mobilizacją funkcjonariuszy i innych rodzajów współpracowników. Dlatego korzystając z okazji chciałbym zaapelować o masowe podpisywanie lojalek bądź wstępowanie w szeregi funkcjonariuszy, kiedy zostanie zarządzony nabór. To nasz patriotyczny obowiązek.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, jesteście obecnie Komisarzem Ludowym d/s Zagranicznych. Jak wygląda polityka zagraniczna Wandystanu na chwilę obecną?

Tow. Keller: Na chwilę obecną nie wygląda. Odnoszę wrażenie, że w tej sferze bardzo duże szkody poczyniło zjednoczenie. Ja nie minister Fotyga, jednak szeroko komentować tego nie chcę. W chwili obecnej czekamy na odpowiedzi o uznaniu naszego państwa, nie mniej jednak moje działania będą, po odbytym urlopie, zintensyfikowane. Mam nadzieję, ze w przeciągu paru tygodni (dyplomacja to nie łapanie pcheł) będziemy mogli śmiało czuć się na arenie międzynarodowej.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, czy Mandragorat posiada obecnie jakieś stosunki dyplomatyczne z innymi mikronacjami? Czy planujemy wymianę dyplomatyczną i tworzenie ambasad? Jeżeli tak, to z kim i gdzie?

Tow. Keller: Obecnie MW nie posiada oficjalnych stosunków dyplomatycznych z żadną mikronacją. O powodach i kierunkach rozwiązania tej sytuacji wspominałem przed chwilą. Oczywiście każde państwo, w tym Wandystan chce posiadać własne przedstawicielstwa dyplomatyczne za granicą, jak i przyjmować na zasadzie wzajemności je u siebie. Myślę, że podstawową kategorią państw na których nam zależy, z uwagi na znaczenie, jest Księstwo Sarmacji, Królestwo Dreamlandu i Królestwo Scholandii. Oczywiście będziemy dążyć do nawiązania stosunków dyplomatycznych z jak największą liczbą istniejących państw wirtaulnych. Nasza aktywność na arenie międzynarodowej musi być znaczna. M.in. dlatego musimy powrócić do tematu konferencji wszechsarmackiej, jako jednej z inicjatyw, przejawów naszej aktywności.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, a co sądzicie na temat Wysokogórskiej Republiki Elfidy i Wolnej Republiki Morvan? Czy uważacie, że są to mikronacje?

Tow. Keller: Myślę, że jeszcze jest za wcześnie by ferować opinię nt. czy są to państwa spełniające kryteria czy też nie. Każde państwo nowo powstałe, będące na etapie cementowania struktur, rozwoju liczbowego ma niełatwe zadanie. Należy, w mojej ocenie, na dzień dzisiejszy wstrzymać się z oceną i poczekać. Są ku temu przesłanki.

Tow. S.: Towarzyszu Keller, jaki jest program komitetu Praca-Socjalizm-Niepodległość?

Tow. Keller: Komitet Praca-Socjalizm-Niepodległość to przede wszystkim grupa starej nomenklatury partyjno-państwowej sprzed zjednoczenia. Symbolizujemy i gwarantujemy zatwardziałe poglądy socjalistyczne, a beton to przy nas masa plastyczna. Z uwagi na indywidualności znajdujące się w komitecie trudno jednoznacznie określić naszą linię programową, jednak wyznacznikiem jest sama nazwa. Pełne zatrudnienie w ramach systemu automatycznej gospodarki (no, moze bez nakazu pracy), którą tow. Khand produkuje, gwarantujemy lewicowość państwa i połączenie Partii i Państwa. Nade wszystko zaś cenimy świeżo odzyskaną niepodległość, a nasze poglądy na sprawy szczegółowe zapewne uwidocznią się w kolejnych debatach churałowych.

Tow. S.: Dziękuję za wspaniałą rozmowę. Niech żyje Socjalizm! Niech żyje Wandystan!

Z Towarzyszem Aleksandrem Kellerem, jednym z najstarszych Wandejczyków, kwiatonem Churału Ludowego i Komisarzem Ludowym d/s Zagranicznych, rozmawiał towarzysz Struszyński.