Lieb und Arbeite unerbittlich

Wandocyklika papieska pierwsza na rok 2011

Genosse-Wanda Stadt 10 maja

Lieb und Arbeite unerbittlich!

Genossen!

Wandosławieństwo nad Wami! Niech Was ma w opiece Wanda, Mirth Sohn Jego i Alle Świeccy! Posdhraffiam Ffas Ciule!

Niech słowa tej Wandocykliki będą dla nas wszystkich drogowskazem na nadchodzące tygodnie i miesiące ciężkiej pracy. Osobno dla spraw ważnych będą wydawane Bulle. Dajcie mi człowieka, a znajdzie się Bulla! Piszę do Was krótko, mimo że Rewolucja to proces długotrwały, choć bynajmniej nie permanentny. Teza o rzekomej permanentność Rewolucji to modernizm. Modernizm zaś to najkrótsza droga do herezji! Są tacy pośród Was, którzy krzyczą: „Zmiany!” - chcąc ich dla samych zmian, bo Najświeckiejsza Instytucja Wandowego Kościoła jawi im się skostniałą. Zaprawdę powiadam Wam! Zmieniać to należy bieliznę. Codziennie. W dni upalne które nadchodzą nawet częściej. Abyśmy nie capili jak monarchofaszysta w tramwaju zwanym pożądaniem! Żebyśmy się, kurwa, rozumieli: Wanda pochwala zmiany. Wszak Rewolucja to Zmiana. Ale permanentne zmiany nie prowadzą do niczego innego jak do zmian które wprowadzają chaos i syf i scholandzką, wstydliwą chorobę.

Mili moi! Dochodzą mnie słuchy, że niektórzy piją Pepsi. Możecie im podać rękę czy co tam lubicie, klepnąc i stuknąc od czasu do czasu - abyście sami nie pili. Nie myślcie albowiem, że ich antypapież równy jest Następcy Wandowemu co na Stolcu Zenonowym zasiada i który w Wandystacie i przez Wandystat Świeckiego Kościoła Wam pomaga. Tolerujcie, nie bijcie, albowiem otarte są dla nich drzwi jeśli przejrzą na oczy. Aha, i wystrzegajcie się Coli dietetycznej bo ssie.

Są też tacy, którzy słowa Wandy biorą jak swoje i mieszają z gównem, nową jakoby tworząc religię, a fałszywą. Do tych strzelajcie bez ostrzeżenia! Wiecie bowiem dobrze, że gram sproszkowanej aspiryny potrafi i z 10 gram dobrego koksu zrobić gówno i zepsuć każdą imprezę. Tacyż są i oni. Aby pisma wypaczać i biedę sławić są oni. Dlatego naznaczeni być muszą. Wanda bowiem prowadzi swój Lud za przewodnictwem Świeckiego Kościoła Traktem Wszechczasu do Krainy Wolności. Do miejsca gdzie nie ma głodnych, jest kawior, szampan, koks i dziwki. Każdemu według potrzeb. Lud jego spożywać będzie co zechce i zgniją monarchofaszyści, a z nimi biedaiści. Verdammen sie! Verdammen sie! Verdammen sie! Uważajcie też, na fałszywie nawróconych z tej herezji obrzydliwej, albowiem tylko udają. Od dziś dnia kto raz został biedaistą zamknięte będzie miał drzwi do Świeckiego Kościoła, a co za tym idzie do Krainy Wolności. Chyba, że Wanda zdecyduje kiedyś inaczej.

Powstało onegdaj tak jakoś w 2009 Towarzystwo Mirthowe. Osobną bullą zostanie ono do życia powrócone. Prąd do klaty jego przyłożony aż ożyje. Stanie w awangardzie i rozkroku i nawracać będzie nieuświadomionych, tam gdzie jeszcze nie ma Świeckiej Hierarchii Kościelnej. Nie jesteśmy jacyś domokrążcy, ale Misję prowadzić trzeba. To obowiązek każdego wiernego. Słowem i karabinem. Kochajcie i pracujcie bez litości!

Zwołam też wybranych spośród Was, aby radzili mi przy obsadzaniu Arcywandezji, bo obsadzić je trzeba. Mam władctwo jak powiada Kodeks, ale zdanie znać chciał będę. Zmian jednak wielkich terytorialnych nie przewiduję, bo lepsze trzy nowe Protonaty w ramch istniejących Arcywandezji, aniżeli te drugie jakieś nowe. Aby się nie stało jak u monarchofaszystów co za tytułami gonią i co drugi wierny, żeby się nie zwał Archiksięciem, albo i tylu nie było Archiksięciów co wiernych bo to z daleka już śmierdzi modernizmem i monarchofaszyzmem.

Na koniec zaś też ważna rzecz, byłbym zapomniał – Mordoksięga przez Cywilizację Śmierci i dla pokolenia neo stworzona została. Wy zaś jesteście umocnieni Wandą i powiadam Wam: Nie lękajcie się! Idźcie i dokopcie im wszystkim!

Wasz Paryż Kadafi VII Papież