Seks

Seks nigdzie w Wandystanie nie jest obowiązkowy. Mało tego w świetle rewolucyjnej moralności dopuszczalny tylko ze stałym partnerem lub partnerką, w zdrowym, homoseksualnym związku w celu wzajemnej motywacji do pracy na rzecz Mandragoratu. [..] W socjalistycznym społeczeństwie obywatel ma obowiązki wobec państwa i klasy robotniczej, lecz w praktyce obowiązków owych posiadania nie odczuwa, bowiem ze szczerego serca pragnie je wypełniać, korzystając ze wskazówek awangardy proletariatu, urzędników Ludowego Państwa. Nie potrzebuje napomnień i nadmiernej kontroli, gdyż kiedy odczuje, że pobłądził sam składa samokrytykę i puka do bram Engels III gdzie w ciszy i skupieniu, z dala od zgiełku, seksu i rowerów wodnych z czułą pomocą instruktorów uczy się przezwyciężać własną słabość w celu jeszcze intensywniejszej pracy dla dobra wspólnoty. Nawet awandyści, pozostający poza Świeckim Kościołem Wandowym (tacy jak Towarzysz Struszyński na przykład) rozumieją kluczowe kwestie idei koncepcji założeń i ich wagę w kształtowaniu człowieka wandejskiego. Profesor Modrzew w swojej klasycznej już pracy "Wspólnotowość polotu a zdrowy wypoczynek" (Genosse-Wanda-Stadt, 1989, s.110-111) napisał:

"Powszechnie nierozumianym w krajach monarchofaszystowskich jest jasne dla nas stwierdzenie "Człowiek wandejski nawet jak odpoczywa, to pracuje". Słowa, te podawane jako przykład istnienia w Państwie Ludowym rzekomego przymusu pracy, zwracają uwagę na fakt, iż dla jednostki uświadomionej klasowo całokształt egzystencji jest w swej istocie pracą na rzecz ogółu klasy pracującej. [...] Także twórczość artystyczna, odpoczynek na turnusach wakacyjnych, stosunki rodzinne i ogrodnictwo w ramach Pracowniczych Ogródków Działkowych winny być wyrazem tej klasowej świadomości".

(za: Wandea Ludu #2363)