Mandragorat Wandystanu | SKOK „Żenady” | POMF

ZAREJESTRUJ SIĘ! | Zaloguj

Konrad von Staufen - Jak mosci hrabia z diukiem darli koty...

Jak mości hrabia z diukiem darli koty...

Opowiem wam dziś historyje pewnej nocy w Książęcym Grodzisku. Były cieple marcowe idy. Karczma "Pod Książęcym Beretem" (podrzędna speluna sarmackiej arystokracji). Pewien choleryczny i jak przystało na Sarmatę honorowy hrabia z Baridasu, zmęczony pisaniem raportów o ruchach valhalijskich czołgów na granicy valhalijsko-dreamlandzkiej, wraz z pewnym diukiem z Wandystanu, skąd innąd również raptusem, który własnie wyrwał się z roku sadowego, gdzie skazał pewnego Tyrana i Despotę na banicje, zasiadają do przedniego miodu pitnego - półtoraka. I zaczyna się dysputa:

- A witajcież mości panie! - rzekł hrabia - A witajcież kumie! - odparł diuk - Co u mości małżonki? - Ano pewnie baraszkuje gdzieś w Winnicy - Napijmy się mości sędzio! - Ano tylko to nam zostało... - Za Sarmację!

I tak jedna beczułka, druga, trzecia ujrzała dno...

- Slużba nie drużba mości diuku - Nic tylko praca, praca i wyroki... czy to pospólstwo nie mogło by choć jeden dzień żyć zgodnie z prawem? Nic tylko się gwałca, pija i burdy wszczynają... - Uhm... A pamiętasz popijawę u Wandera? - Taaaa... Zniszczyliśmy tylko pół podgrodzia!

Kolejne dwie beczułki...

- Zaaaa Mooooscccciii Ksiiiiiięcia - wznosił toast hrabia już mocno podpity i nieświeży... - Zaaaa koooooogo? - pyta spod stołu chwiejący się diuk - Zaaaa Miłośśśśśśśśś... - hrabia nie potrafi już wymówić słow.

Hrabia upada na ziemię... Nagle diuk zrywa się z nóg...

- Beeeedzies mi moje kobitki oblazał chamie? - Jaaaa? Twoje? Ty nie maas kochanek... - Noooo... ale zawse mieć mogę... Oblażasz mi moja personę. - To ty kalielowiczu mnie obrazas... - Ty medo. Ty cholagiewko! Juz ja ci pokazę...

Tak zaczęła się ostra bójka... Najpierw diuk bił hrabiego, później hrabia był bity przez diuka! Później była zmiana i jeszcze 3 zmiany... Bójka skończyła się dopiero na ostatniej złamanej ławce, ostatnim złamanym palcu, ostatnim rozbitym naczyniu... I obaj posnęli... rano, gdy słońce chyliło się już ku zachodowi, pobudzili się...

- A witajcież mości hrabio! - A witaj mości diuku! - Napijemy się? - Z chęcią, bo coś mnie suszy... - Trochę bałaganu w tej karczmie, chodźmy zatem do piwnic pałacu Książęcego... - Chodźmy

I tak poszli znów pić...