[PwtPrd]

Księga Powtórzonych Porad

O PIŚMIE

Jedynym słusznym pismem dla narodów koreańskiego i zongyańskiego jest hangul. Pismo to wymyśliliśmy z moim dobrym przyjacielem Kim Ir Senem, gdy na Świeckiej Górze Paektu odpoczywaliśmy po porannej przebieżce. W drodze powrotnej ze szczytu zapisaliśmy je na mokrym piasku u brzegów Ch'ŏnji (Jeziora Niebiańskiego). Trzy dni później na to miejsce dotarła ekspedycja naukowców z Ludowego Uniwersytetu w Pyongyangu i skopiowali znaki, zachowane dzięki naukowo wytłumaczalnemu fenomenowi. Naukowcy Ci utworzyli potem Wydział Lingwistyczny, który dzięki patronatowi i kierownictwu tow. Kim Ir Sena powoli odkrywał geniusz pisma. Dziś jest ono obowiązujące w Zongyi i Korei Ludowo-Demokratycznej jako najdoskonalsze ucieleśnienie wandności.

O WCZESNYM WSTAWANIU

Nikt z nas, nawet ja, nie jest w pełni godny pełni wandności. Aby jednak doznać jej części, trzeba na objawienie oczekiwać, najlepiej spoczywając w swoim łóżku. Optymalną godziną przebudzenia jest, jak ustaliłem po długich eksperymentach, godzina 14:50. Nie 14:53, nie 14:48. 15:02 jest wykluczona. Jeżeli jednak objawienie was nie nawiedzi, to znaczy że nie może. I nie przychodźcie wtedy z płaczem, bo niczego wam zresztą nie obiecywałem. Proszę was jednakże w takiej sytuacji o wybaczenie.

O TOWARZYSZU WANDZIE I GLEBOGRYZARCE

(...) Treść przypowieści niestety zatarła się w pamięci ludzi i ksiąg.

O KRWAWEJ HISTORII ZONGYI

Wielu pyta się często jaka była historia Zongyi przed szczęśliwym czasem osiedlenia się na zachodnich rubieżach Wandystanu. Nasz Lud był wtedy młody, jednak pełen młodzieńczej energii i mądrości. Została mi powierzona misja prowadzenia Zongyi, który to zaszczyt przyjąłem z najwyższą pokorą. Wiele było zapowiedzi naszej wielkości - mieliśmy doprowadzić cały kontynent do socjalizmu. Niestety, otaczali nas zdrajcy, ukrywający się za maskami uśmiechów. Wpierw zdrada Tirecji i jej króla, z którą musieliśmy rozprawić się zbrojnie. Potem cios w plecy od rzekomego przyjaciela i sojusznika - Surmenii. A na koniec, gdy przygnieciony ciężarem odpowiedzialności i obowiązków, w chwili słabości przekazałem los Ludu Pracującego Zongyi na ręce zaufanego współpracownika - tow. Komo - zdradził on ideały naszego państwa i poddał je kapitalistycznej niewoli nowego tworu, jakim był Trizondal. Wtedy powróciłem i zdecydowałem się powieść nasz Lud do krainy wolności i sprawiedliwości społecznej.

O NIEBIESKICH CZAJNICZKACH DO MLEKA

Niebieskie czajniczki do mleka, charakterystyczne w południowej Zongyi, nie są, jak wielu zwykło błędnie uznawać, reliktem burżuazyjnej sztuki picia herbaty. Nic bardziej mylnego! Za wynalezienie czajniczków w których podgrzewane jest mleko z popularnej rasy jaków ssuntyańskich odpowiada ideowy komunista, mój serdeczny druch - Mlee Kogr Zeej. To on, podczas zwycięskiej kampanii przeciwko Tirecji, aby uczcić zdobycie wrogiej pozycji postanowił spożyć tradycyjny napitek - czerwoną herbatę - z nietypowym dodatkiem mleka, podgrzanego w pierwowzorze czajniczka - rozgrzanym od miotacza płomieni błękitnym hełmie tireckiego żołnierza. Do dziś niektórzy weterani dodają do mleka dla smaku nieco podsmażonego móżdźku. Ten tradycyjny napitek jest więc tradycją jednoznacznie świecką - a niebieskie czajniczki, choć ktoś mógłby je uznać za zbędny zbytek, są częścią naszej historii i kulturalnego dziedzictwa wojskowego.

O RZECZACH ŚMIESZNYCH

LOL, jeśli myślisz że to jest śmieszne to sam jesteś śmieszny.

O DAWNYCH ZIEMIACH

Dom jest tam, gdzie wifi samo się łączy. A ojczyzna tam, gdzie znasz najtańsze alkohole. Dlatego też Lud Pracujący Zongyi Ludowej nie domaga się, ani nie dąży do powrotu do czy odzyskania dawnych ziem Zongyańskich, obecnie stanowiących terytorium burżuazyjnego Trizondalu. Pozostały tam tylko ziemie - a wbrew pretensjonalnym słowom poetów kamienie, drzewa i woda są wszędzie podobne. Zongya jest dziś tu, gdzie stoimy my. I zawsze tutaj już będzie.