AbOvo7

Ab Ovo nr 7 - fragment

W osiem tygodni dokoła v-świata. Etap trzeci - Drobnica

Trzeci etap mojej wędrówki po v-świecie, miał być inny niż wszystkie, w drodze z Cyberii do Dreamlandu postanowiłem zahaczyć o wirtualną drobnicę, mam na myśli kilka małych, śmiesznych państewek, które, mimo iż często mają kilku obywateli robią wokół siebie bardzo dużo szumu. Sztampowym przykładem wirtualnej drobnicy jest Federacja Oceanii, państewko Krzysia Pacyńskiego, kontynuacja Cyberstanu, który nazwać można było z powodzeniem parodią v-państwa, z tym, ze na dłuższą metę, mało śmieszną. Nazwa FO nawiązuje do dość popularnego w chwili obecnej trendu wśród wirtualnej drobnicy, mianowicie nazywania mikronacji na wzór realnych odpowiedników ( mamy już Kanadę i USA) lub realnych krain geograficznych, pomysł ten jest wręcz obrzydliwy intelektualnie, wszak wymyślenie nazwy dla państwa wymaga zaledwie minimum kreatywności, natomiast takie nazewnictwo śmieszy, tumani, przestrasza. Redakcja „Ab Ovo” w następnym numerze wyda kreator nazw v-państw w imię walki z tym niecnym procederem. Dość o nazwie, co do stron internetowych FO, trącą wprawdzie amatorszczyzną, ale trzeba przyznać, że są wykonane znacznie lepiej niż strony Królestwa Cyberii, można się z nich dowiedzieć wszystkiego, czego potencjalny nowy mieszkaniec potrzebuje. Wielokrotnie podkreślałem, że najważniejszy w państwie wirtualnym jest czynnik ludzki, jest to podstawowe kryterium w ocenie siły państwa, liczy się ilość mieszkańców, ale przede wszystkim ich jakość. Ludzie to największy problem FO, prezydentem jest znany nam z różnych stron Krzyś Pacyński, który w v-świecie przegrał już wszystko, co jest tutaj do przegrania – swoje dobre imię, jednak jak powszechnie wiadomo, ludzie się zmieniają, być może zmienił się także Krzyś, choć na FPM wciąż prosi, aby tytułować go Ekscelencją oraz produkuje kilobajty spamu wysyłając bezwartościowe listy. Dowiedziałem się z dobrze poinformowanych źródeł, że prywatnie nie jest takim głuptakiem, na jakiego wygląda pozornie, być może jest nawet dobrym prezydentem FO, niech mu ziemia lekką będzie. Znacznie bardziej irytująca jest inna szycha FO, niejaki Rogallo, człek ten jest jak plaga, pojawiająca się w niemal każdym v-państwie, na szczęście, zazwyczaj dość szybko usuwa się w cień, w związku ze swoim dość głupawym sposobem bycia, ma także zwyczaj podawania wszystkiego co się rusza do sądu, prawdopodobnie wiąże się to z dzikim uczuciem rozkoszy, jakie ogarnia go podczas składania procesowego wniosku. W FO pełni kilka istotnych funkcji, co samo przez się czyni to państwo obleśnym i nie wartym uwagi, przyznam, że nie napawa mnie to radością, mieszkańcami FO są także obywatele Księstwa Sarmacji - Fiju, Marcusler i Janek, których cenie i szanuje, nie są oni jednak w stanie sprawić, abym zdobył się na męczeński gest zapisu do Federacji Pacyńskiego z Rogalem. Państw tzw. „wirtualnej drobnicy” jest wiele, Wirtualne Stany Zjednoczone, Wirtualna Kanada, Baronia Zacośtam, zaliczyć można do nich także Brunlad, wszystkie charakteryzują się niewielką liczbą mieszkańców, obecnością wirtualnych oszołomów oraz kiepską jakością struktur państwowych, na tym tle, co by sprawiedliwości stało się zadość, muszę wyróżnić WSZ za ładne strony internetowe oraz Brunland za najbardziej żałosny sposób promocji, to jest kretyńskie teksty o państwie nowoczesnych technologii oraz „perełka”, czyli „dane wywiadu na temat państw wirtualnych”, warto poczytać ( Strona Burlandu – polityka – dane wywiadu...), boki można zrywać... Duże polskie państwa wirtualne muszą się liczyć z tym, że wirtualna drobnica, będzie wciąż zasilana o nowe twory, zakładane przez mieszkańców Sarmacji, Dreamlandu czy Leblandii, rządnych władzy i wpływów, cóż, jest to proces stały i nieodwracalny, mimo to, jego rozmiary będą tym mniejsze im większe możliwości będą duże mikronacje oferować. Czy jest to proces zły? Zdania na ten temat są podzielone, a prawda, jak zwykle leży po środku.

Państw należących do wirtualnej drobnicy nie oceniamy, ani indywidualnie, ani zbiorowo, ponieważ tak czy siak, pod względem kultury, gospodarki czy rozrywki z „prawdziwymi” mikronacjami mierzyć się nie mogą.

metadane

autor: pod redakcją Mirtha Zawsze Dziewicy
opublikowano: 02.07.2003
źródło Ab Ovo